1. Rocznica

590 65 30
                                        

BAEKHYUN:

— Jesteś pewien, że wiesz co robisz? — spytałem, obserwując Jongina, który namiętnie czegoś szukał w naszej ubogiej kolekcji przypraw.

— Zaufaj mi bracie, ja tu wszystko mam obmyślone — odparł pewnym głosem, jednak ja mimo wszystko nie byłem przekonany.

— Jongin, przypominam Ci, że nie umiesz gotować. Tak tylko mówię, gdyby wypadło ci z głowy — jęknąłem.

Kim wyprostował się i spojrzał na mnie wzrokiem pełnym żalu. Jakby to była moja wina, że właśnie takie są fakty.

— Niepotrzebnie panikujesz Baekuś — westchnął — ludzie uczą się na błędach.

— Chłopie, jeszcze dwa dni temu zalałeś kubeczek z zupką zimną wodą i wsadziłeś do mikrofali na pięć minut. Mikrofalówka nadal capi spalonym plastikiem.

— Ale wczoraj zalałem ją poprawnie — odparł dumnie — widzisz? Uczę się na błędach.

— Mimo wszystko chciałbym, żeby Sehun miło wspominał naszą rocznicę, bez spędzenia dnia następnego z rewolucją żołądkową.

— Przykro mi, że tak bardzo we mnie nie wierzysz — jęknął — zwłaszcza, że jesteśmy rodziną i powinniśmy się wspierać.

Widziałem te jego udawane westchnięcia i to jak co chwilę podnosił wzrok, aby zobaczyć moją reakcję.
Aktorzyna od siedmiu boleści.

— Masz rację. Powinniśmy też być ze sobą szczerzy i otwarcie mówić o naszych słabościach. Twoją zdecydowanie jest gotowanie.

— A twoją.... — zawahał się.

— No mów — zaśmiałem się.

— Już nic — burknął — Sehuna poderwałeś, więc nie mam już na ciebie haków.

Parsknąłem pod nosem, a Jongin powrócił do szperania w szufladzie.

— Trochę mi przykro, że dzisiaj z wami nie pójdziemy — burknąłem cicho, przez co mój przyjaciel spojrzał na mnie, jakby był skłonny do tego, aby za chwilę mnie uderzyć.

— Jaki ty jesteś czasami głupi — warknął — Z Jinyoungiem możesz wyjść zawsze, a rocznicę ze swoim chłopakiem, jak sama nazwa wskazuje, masz raz w roku.

— Niby tak, ale tęsknie za tym gówniarzem — jęknąłem.

Jinyoung był jedynym z naszej paczki, który nie zamieszkał razem z nami. Sehuna, Jongina, Chanyeola i Kyungsoo miałem na codzień, a umówienie spotkania z młodszym Parkiem było trudniejsze. Głównie dlatego, że wszyscy studiujemy i nie zawsze jesteśmy dyspozycyjni, aby spotkać się w pełnym gronie.
Jednak Kim miał rację. Rocznica z Sehunem była aktualnie priorytetem.
Specjalnie po to, abyśmy mogli spędzić ten wieczór sam na sam, wszyscy lokatorzy wynoszą się z domu, a gdyby mieli wrócić wcześniej, dadzą nam znać.
Czasami jednak potrafią być całkiem domyślni. Chociaż i tak uważam, że to był pomysł Kyungsoo.

— Nie przesadzaj Bekuś — westchnął Jongin — dobrze, pomogę ci nakryć do stołu i będę leciał.

Pokiwałem głową i skierowałem się do szafy w przedpokoju, w której powinien być obrus. Jeden, jedyny obrus jaki mamy w posiadaniu, który przeznaczony jest na specjalne okazje, czyli przykładowo odwiedziny rodziców.
Wtedy usiłujemy udawać przed nimi odpowiedzialnych, dorosłych ludzi, którzy doskonale radzą sobie bez rodziców.
Jednak w rzeczywistości w mieszkaniu panował ciągły bałagan, chociaż to słowo i tak nie oddaje armagedonu, który tu panuje.
Dobrze, że mamy Kyungsoo. Jego obecność i zdegustowany wzrok chociaż odrobinę nas motywuje, żeby nie doprowadzić tego mieszkania do kompletnej ruiny.

„HOW NOT TO GET JEALOUS" <SEBAEK>Stories to obsess over. Discover now