Unexpected

417 43 27
                                        


Jeongguk wziął ze sobą paczkę, która widniała na szpitalnym stoliku już kiedy wybudził się z narkozy. Przeszczep serca został przeprowadzony przez najlepszych kardiochirurgów, a brunet wracał już do pełnego zdrowia. Nadal musiał się jednak oszczędzać. Dodatkowo, czekała go całkiem długa rehabilitacja, aby przywrócić mięśnie do dawnego stanu po przeciągającym się pobycie w szpitalu. Siedemnastolatek przez całą tę wizytę w klinice, czekał na odwiedziny Taehyunga, ale ten ani razu nie przyszedł.  Ostatni raz, kiedy go widział, był kilka dni przed operacją, ale później już nie doczekał się widoku wesołej twarzy blondyna, nawet kiedy wrócił do rodzinnego domu.  Jego zdziwienie było równie duże, gdy blondyn nie odpowiedział na żaden z jego telefonów. W głowie nastolatka kłębiło się mnóstwo nerwowych pytań. Martwił się o Kima i to nie na żarty. Dziewiętnastolatek zawsze powiadamiał przyjaciela, kiedy gdzieś znikał, ale teraz nie zostawił nawet głupiej karteczki na lodówce czy sms-a. 

Chłopak odrzucił swoją szpitalną torbę na bok, skopując ją gdzieś pod stolik. Szybko usiadł na skórzanym fotelu, niemal od razu zapadając się w miękkim siedzeniu. Postanowił jak najprędzej otworzyć paczkę. Kiedy szary papier leżał już gdzieś na podłodze, brunet zwiesił głowę nad małą kasetą, wyciągnietą z opakowania. Jego zmarszczone brwi, napięcie na twarzy i drżące dłonie z łatwością ukazywały, jak bardzo się denerwował. O co w tym wszystkim do cholery chodziło? Miał wrażenie, jakby utknął w jakimś filmie. Jego przyjaciel znika bez wyjaśnienia, a ten w zamian dostaje jakąś durną taśmę. I co, może ma jeszcze rozwiązać zagadkę? Zabawne. Siedemnastolatek od razu wsadził tajemniczą kasetkę do odtwarzacza i właczył stary telewizor. Na jego ekranie pojawiła się szara poświata, a po chwili zastąpił ją widok sypialni Taehyunga. Brunet jeszcze bardziej zmarszczył brwi i wykrzywił usta w grymasie dezorientacji. Po chwili na plan wkroczył równie drobny co Jeon, blondyn i zajął miejsce przed kamerą.

- Oh, zaczęło już nagrywać?-Z odtwarzacza dobiegł wesoły głos Kima. -Szósty czerwca, dwa tysiące dziewiętnasty rok. Kim Taehyung, nagranie dla Jeon Jeongguka. -Dodał starszy, a na usta oglądającego siedemnastolatka wypłynął delikatny uśmiech. -Oto ostatnia rzecz, jaką kiedykolwiek nagrałem. Chcę wyjaśnić Ci, dlaczego postanowiłem zrobić to, czego już nigdy nie cofnę.  -Jeon jakby zastygł, na nowo spinając się. Nachylił się bliżej do ekranu, unosząc brwi i lustrując postać pod drugiej stronie ekranu. Na ustach blondynka widniał słaby uśmiech, ale trzęsące się ręce i tak zdradzały lekki stres. 

-Więc... Ggukie, kiedy to oglądasz, nie ma mnie już obok Ciebie. Zastanawiasz się pewnie, dlaczego nie odzywałem się do Ciebie przez cały pobyt w szpitalu, ani nie odbieram komórki, ale już spieszę z odpowiedzią. Po pierwsze, mam nadzieję, że przeszczep przeszedł pomyślnie i wszystko odbyło się bez żadnych komplikacji. Bardzo się cieszę, że już nie będziesz musiał męczyć się z tamtym słabym sercem. Zobaczymy się dopiero w zaświatach, więc proszę, dbaj o mój podarunek. Oszczędzaj się i ciesz życiem, bo ja już nie będę mógł. Przynajmniej nie w tej rzeczywistości.  Byłeś silny i jestem z Ciebie naprawdę dumny. -Niski głos przedarł sie do uszu coraz bardziej zrozpaczonego nastolatka, który skulił się w fotelu. 

-Teraz mnie pewnie nienawidzisz, co? Ale to nic, młody. Mam nadzieję, że kiedyś zaakceptujesz moje odejście. Może powinienem przejść teraz do sedna? Chyba tak - Z ust dziewiętnastolatka wydostał sie niepewny śmiech, na którego dźwięk po policzkach Jeona zaczęły spływać kaskady łez. Już nigdy nie usłyszy go na żywo. - Chciałem, żebyś przeżył swój pierwszy pocałunek, pierwszy raz z miłością swojego życia. Żebyś przeżył niezapomniane chwile z Namjoonem i resztą paczki. Chciałem, żebyś mógł bez żadnych konsekwencji tańczyć, bo to było coś, co tak bardzo kochałeś jeszcze przed chorobą. Chciałem, żebyś na spokojnie dożył swoich sześćdziesiątych jak i późniejszych urodzin, żebyś dumnie i pięknie zestarzał się ze swoją miłością u boku. Oddałem Ci to, co najcenniejsze, bo tylko ty zasługiwałeś na to, żeby posiadać moje serce. Nie dożyłbym nawet dwudziestki, Jeonggukie. Zdiagnozowano u mnie guza na mózgu. Znajdował się w zbyt niedostępnym miejscu, żeby lekarze mogli interweniować operacją, a jednocześnie był zbyt duży, żeby zlikwidować go różnorakimi zabiegami. Rokowania były beznadziejne dla mojego przypadku. Wiem, jak ci mnie teraz brakuje. Ale wiesz co? Jeśli za mną zatęsknisz, popatrz na moje zdjęcia w twoim telefonie i pamietaj, że zawsze będę z Tobą. Jeśli będziesz smutny, wyjdź na dach, tam gdzie zawsze wspinaliśmy się razem. Przypomnij sobie wszystkie nasze cudowne chwile, wszystkie wspólne wypady i kawały, które robiliśmy Jiminowi. Zamknij oczy i opowiedz mi o wszystkim, co cie dręczy. Gwiazdy Cię wysłuchają, a gdzieś tam wśród nich będę też ja. Pamiętasz jak kiedyś powiedziałeś mi, że nocne niebo Cię uspokaja? Niech będzie tak też za każdym razem, gdy w nie spojrzysz. Zawsze będę gdzieś w pobliżu Ciebie i będę starał się chronić Cię od wszelkiego zła. Pamiętaj, że zawsze Cię kochałem, kocham, i będę kochał. Spotkamy się jeszcze, obiecuję. 

       Ostatnie słowa odbiły się echem w głowie bruneta, a nagranie zakończyło się. Ciało chłopaka bezradnie zagłębiło się w skórzane obicie starego fotela, wstrząsane spazmatycznym szlochem. To był koniec ich wspólnej przygody, ich przyjaźni i radosnych chwil. Taehyung oddał mu swoje własne życie, dobrze wiedząc, że zgodność organu bedzie bardzo duża. Podarował mu swoją dozgonną miłość, silniejszą niż cokolwiek innego. Nawet śmierć, która tak okrutnie ich rozłączyła, nie potrafiła zabić tego uczucia. Dwójka przyjaciół kiedyś na nowo złączy swe losy, a wtedy już nic nie będzie mogło przerwać ich wspólnego życia. 


Heart to heart | taekook oneshotStories to obsess over. Discover now