while our first kiss

122 24 12
                                        

watch out, kids!
one shot został przeze mnie napisany prawie pół roku temu, jeżeli mnie pamięć nie myli to było to jakoś w lutym tego roku, dlatego nie jest on fabularnie i logicznie dopracowany tak jak mógłby być zważywszy na moje obecne umiejętności, ale nie zamierzam go poprawiać; mimo wszystkich niedociągnięć jestem z niego dumna. no i oczywiście tradycyjnie data dodania nijak się ma do dnia urodzin 4LL1G4T0R, niemniej nie czuję potrzeby, żeby mieć jakiś powód poza miłością, jaką ją darzę, żeby coś dla niej napisać. miłego czytania!

                             Byłem pijany podczas naszego pierwszego pocałunku.

Nie wiem czy miało to jakikolwiek wpływ na rozwinięcie się mojego zauroczenia w zakochanie, prawdopodobnie tak czy siak by do tego doszło, aczkolwiek nie potrafiłem sobie odmówić rozmyślania nad tym czy rzeczywiście by tak było gdybym wtedy go nie pocałował. Katsuki oczywiście mnie odepchnął, choć na początku go odwzajemnił. Kilka krótkich sekund, które sprawiły, że moje wnętrzności zrobiły mnóstwo fikołków, a potem szpagat i skok przez skrzynie. Kilka krótkich sekund, podczas których poczułem się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie, a potem kilka minut, przez które starałem się nie rozpłakać kiedy zaczął na mnie krzyczeć. Właściwie, z perspektywy czasu uważam, że mogłem się rozpłakać, byłem pijany i miałem do tego prawo, zwłaszcza, że to on mnie upił.

Zawsze byłem przekonany, że to głupie, iż Bakugou okazał się obiektem moich uczuć. Przyjaźniliśmy się? Odpowiedź na to pytanie można by usłyszeć jedynie z jego ust, ja nie byłem w stanie na nie odpowiedzieć. Nasza relacja była specyficzna, daleka od miłości, ale jeszcze dalsza od nienawiści. Robiliśmy rzeczy, które były przeznaczone dla par, a nie przyjaciół, a czasem odnosiliśmy się do siebie z większym wyrzutem niż dwoje odwiecznych nemezis, ale to nie tak, że się nienawidziliśmy czy kochaliśmy. My po prostu byliśmy do siebie pod pewnymi względami okrutnie podobni, więc byliśmy w stanie zarówno żyć ze sobą na bakier i świetnie funkcjonować w swoim towarzystwie.

I to zabrzmi naprawdę masochistycznie, ale podobał mi się ten stan rzeczy do pewnego czasu, dopóki nie zacząłem do niego żywić głębszych uczuć.

Podobało mi się to, że nie ukrywamy swoich żali i potrafimy się obrzucać wyzwiskami. Podobało mi się to, że w chwilach niezbyt komfortowych dla któregoś z nas, byliśmy dla siebie wsparciem. Podobało mi się to, że nie muszę wstydzić się przy nim łez i będzie w stanie posunąć się do przekroczenia strefy osobistej, żeby tylko mnie uspokoić, ale im bardziej się w nim zatracałem, tym bardziej ta różnorodność zaczęła mnie ranić. Przestałem chcieć się z nim kłócić, oczekiwałem bliskości, której on wyraźnie nie chciał mi dawać, a przynajmniej nie w takich ilościach, w jakiej jej potrzebowałem.

Mogłem się na to przygotować, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Miałem świadomość, że Bakugou jest irytujący, nadpobudliwy, agresywny i najprawdopodobniej jego poglądy również opierają się na szerzeniu przemocy, może nawet gdzieś po cichu podpowiadałem sobie, że jest homofobem i uzna mnie za obrzydliwego, jeżeli kiedykolwiek wyznam mu swoje uczucia. Ale w jakiś nieznany sposób, moje myśli przeszły na zupełnie inne tory. Pojawiła się myśl o tym, że Katsuki może być homoseksualistą (lub chociaż biseksualistą), ale odrzuca to od siebie przez postawę wobec innych. Stereotypowy gej jest przecież niemęski, wręcz zniewieściały, a Katsuki za nic nie chciał się kojarzyć komukolwiek z czymś takim. Dlatego zacząłem węszyć i być może dlatego go pocałowałem.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem desperatem. Zawsze zależało mi na szczęściu Bakugou i gdyby znalazł je w cudzych ramionach to jak najbardziej wspierałbym go w jego wyborze, ale dopóki nie wiedziałem czy moje szanse są zerowe czy jednak istnieją, nie chciałem się poddawać, a przynajmniej nie chciało moje serce, które biło z przyspieszeniem jedynie dla niego (i dla niezapowiedzianych kartkówek, ale brzmi to o wiele mniej romantycznie).

first and second kiss » kiribakuStories to obsess over. Discover now