Lekcja matematyki dobiegała powoli końca, wszyscy zaczęli się pakować i szeptać między sobą podczas gdy nauczycielka zapisywała na tablicy pracę domową składającą się z trzech dość prostych zadań. Jedynie Gilbert Beilschmidt wytrwale trzymał rękę w górze mając nadzieję, że staruszka zauważy go i wysłucha jego prośby przed końcem lekcji.
-Mam nadzieję, że poradzicie sobie z tymi zadaniami. - powiedziała wesoło matematyczka odwracając się w stronę klasy - Tak, Gilbert?
-Mogę wyjść do toalety? - zapytał białowłosy opuszczając rękę
-Gilbert za pięć minut kończy się lekcja, nie wytrzymasz? - nauczycielka spojrzała na niego szorstko krzyżując ręce
-Em...no niezbyt... - odparł nastolatek spotykając się ze złośliwym chichotem klasy - Więc...mogę?
Kobieta westchnęła głęboko skinieniem głowy dając chłopakowi pozwolenie na wyjście z klasy, prosząc go po przy tym o zabranie ze sobą plecaka. Zadowolony z siebie Beilschmidt wystrzelił jak petarda z pomieszczenia, zbiegając ze schodów wyjął z kieszeni swojej bluzy kopertę, prostując ją oraz upewniając się, czy czasami nie jest ona podarta. Szczęśliwie papier był w stanie idealnym, a prusak nie musiał poświęcać czasu na "naprawianie" go. Przechodząc przez długi korytarz szkolny wzrokiem szukał szafki do której miała trafić owa koperta. Znalazłszy ją podszedł niepewnie zastanawiając się, czy w ogóle warto wrzucać liścik do środka. Wszystkie konsekwencje tego czynu wisiały nad albinosem niczym czarne chmury, przypominając mu jak źle może to się skończyć. Sama wizja chociażby tego, jak odbiorca dowiaduje się kto jest nadawcą sprawiła, że ręce Gilberta zaczęły się niespodziewanie trząść. Zebrawszy w sobie resztki odwagi wrzucił kopertę do szafki przez małą szparę na jej drzwiczkach, praktycznie natychmiastowo tego żałując. Przez chwilę patrzył pustym wzrokiem na drzwiczki mając nadzieję, że list wyleci tą samą drogą którą wleciał...Niestety...było już za późno, żeby pozbyć się wstydliwej koperty z wnętrza szafki...
-Szkoda, że widzisz we mnie tylko idiotę szukającego atencji. - mruknął pod nosem odchodząc w stronę łazienki
YOU ARE READING
Listy ||PrusPol||
FanfictionGilbert i Feliks od zawsze skaczą sobie do gardeł, we wszystkim potrafią znaleźć dobry pretekst do rozpoczęcia bójki lub ostrej kłótni. Sprawy jednak zaczynają się komplikować, odkąd do szafki szkolnej Feliksa codziennie trafiają listy od tajemnicze...
