un

175 17 4
                                        

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.


Każde duże miasto zmienia swoją postać, kiedy tylko słońce zachodzi za horyzontem. Zapracowani ludzie wracają do domów, ulice zapełniają się nastolatkami pragnącymi wrażeń, a pomiędzy nimi tłumy szukają swojego miejsca. Nie różniłem się za wiele od nich, sam nie wiedząc tak naprawdę, gdzie znajduje się moje miejsce, gdy na niebie pojawiał się blask srebrzystego księżyca.

Delikatny powiew ciepłego, sierpniowego wiatru musnął moje ramiona, gdy szedłem przed siebie zatłoczonym chodnikiem. Muzyka wybrzmiewająca w słuchawkach dodawała mi otuchy, dając wręcz wrażenie, jakbym był głównym bohaterem tej opowieści. Lubiłem wychodzić na zewnątrz i gubić się pośród zmęczonych ciał, które mnie otaczały. Poczucie samotności znika, gdy tylko przede mną pojawiało się tysiące świateł rozświetlających seulskie ulice.


Skręciłem w jedną z pobliskich ulic na Gangnam, widząc przed sobą budynek, który znałem od dawna jak własną kieszeń. Czerwone neony przy wejściu pokrywały cieniem bogaczy stojących w kolejce, aby zatopić się w głąb klubu. Podszedłem do jednego z dobrze znanych mi ochroniarzy,by wpuścił mnie do środka poza kolejką. Odpiął złoty łańcuch dzielący te dwa światy, pozwalając mi zniknąć za bordową kotarą. Skierowałem się w bok pomieszczenia, czując intensywny zapach papierosów i wody kolońskiej, który dostawał się do moich nozdrzy.

Zniknąłem za czarnymi drzwiami najszybciej, jak tylko mogłem, nie chcąc zwracać na siebie zbytniej uwagi. Pomieszczenie to zdecydowanie różniło się od przyciemnionej sali, bo tutaj delikatne światło padało na każdą z toaletek, przy których szykowali się już chłopcy. Przywitałem się z kilkoma z nich, wymieniając przy tym kilka słów o tym, jak minął mi dzień. Atmosfera między nami zawsze była przyjazna i wspierająca co niezwykle mnie cieszyło w tym miejscu, bo gdyby jeszcze tutaj było nieprzyjemnie, to chyba bym zwariował.


To już dla mnie rutyna. Bordowa szminka starannie nakładana na wargi, podkład w miejscu niedoskonałości i biała, wenecka maska z czarnymi zdobieniami, pod którą mogłem ukryć swoją osobowość. Kiedy ją zakładałem, znikałem, stawałem się zupełnie inną osobą, moje alter ego wychodziło na zewnątrz. Pojawiał się wtedy pewny siebie, sensualny mężczyzna, doskonale znający swoje miejsce. Szkoda, że nie mogłem się tak czuć na co dzień, a jedynie skryty pod warstwą tego cienkiego, nic nie wartego kawałka plastiku.

Koronkowa bielizna w odcieniu szminki doskonale komponowała się z czarnym chokerem na mojej szyi. Moje stroje zawsze wyglądają niezwykle estetycznie i kobieco, co bardzo podoba się sfrustrowanym seksualnie mężczyznom. W końcu o to chodzi, by przyciągnąć ich wzrok swoimi wdziękami i owinąć wokół palca.

W sobotnie wieczory zawsze jest mnóstwo samców w klubie. Okłamują swoje żony, mówiąc, że idą z przyjaciółmi oglądać mecze koszykówki lub ich praca wymaga pozostawania w biurze do późniejszych godzin. Powiedziałbym, że to żałosne, ale nie jestem lepszy. Pokazuję swoje ciało po to, by dostać trochę pieniędzy. To oczywiste, że nie czuję się tu dobrze, ale muszę jakoś zarobić na życie w stolicy. Nie chcę wracać z podkulonym ogonem do rodziny i przyznawać się, że jestem takim nieudacznikiem, za jakiego mnie mają. Myślałem, że kiedy ukończę szkołę i w końcu zacznę pracę w studiu fryzjerskim, będę mógł na spokojnie się utrzymać, ale rzeczywistość skopała mnie po tyłku, pokazując, gdzie moje miejsce. Teoretycznie dałbym radę żyć jedynie na wypłacie, gdybym wynajmował mikro pokój i żył na najtańszych zupkach chińskich, jednak chciałem trochę więcej od życia. Chciałem mieć moją małą kawalerkę tylko dla siebie, jak i móc ugotować obiad samemu bez obaw o to, że nie starczy mi na chleb następnego dnia.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 16, 2024 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

day and night ☆ taekookStories to obsess over. Discover now