❝ Isn't it lovely, all alone? ❞
• Hanahaki - Choroba kwiecistych płuc. •
ミ★ Gdzie Jimin był dla Taehyunga najpiękniejszą różą, której widokiem chciał napawać swój wzrok codziennie, którą otaczać chciał opieką, ale Taehyung był słonecznikiem, któremu...
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
• Hanahaki - Choroba kwiecistych płuc. Pojawia się u osób zakochanych bez wzajemności w swojej bratniej duszy. Przejawia się poprzez zapuszczanie korzeni kwiatów w płucach i ich rozkwitanie. •
❝Tearme to pieces, skin to bone ❞
- Hej, Jimin! Poczekaj na mnie! - po usłyszeniu nawoływań wspomniany wcześniej Park i Kim, który podążał tuż obok niego odwrócili się w stronę z której pochodził damski głos.
Obydwoje od razu już wiedzieli do kogo on należał. Zirytowany Taehyung przewrócił oczami gdy niska brunetka, której uroda i delikatność z łatwością przypominały porcelanową lalkę uwiesiła się na szyi jego przyjaciela, a ten złożył drobnego całusa na jej czole.
Kim w tym czasie jak najszybciej spuścił wzrok swoich ciemnych jak węgielki tęczówek na czubki swoich butów. Nie miał ochoty na to patrzeć. Żałował i czuł zazdrość z powodu, że nie on był teraz na miejscu dziewczyny.
- Jimin, mógłbyś dzisiaj wracać ze mną? Mam niedługo ważny test i chciałabym, abyś pomógł mi trochę z nauką. - brunetka złapała dłoń swojego chłopaka robiąc sztucznie maślane oczy, którymi zaczęła wpatrywać się w Parka, kompletnie nie zwracając uwagi na drugiego z chłopców, który stał przecież tuż koło nich. Po usłyszeniu jej słów Taehyung gwałtownie uniósł swój wzrok na przyjaciela. Jimin miał przecież spędzić ten dzień z nim, obiecał mu.
- Yuji, nie możemy jutro? Miałem z Tae- chłopiec nie zdążył dokończyć gdyż wyraźnie zirytowana dziewczyna mu przerwała, a wyraz jej twarzy zmienił się w niezadowolony grymas.
- Jimin, mam dużo materiału do nauki... - powiedziała głosem męczennika cały czas wbijając swój wzrok w szatyna.
Park tylko westchnął i przeczesał swoje puchate włosy ręką po czym spojrzał w stronę Taehyunga, który po raz kolejny zaczął skanować wzrokiem świecące czubki swoich butów, wiedząc już co Jimin ma mu do powiedzenia.
- Tae, przepraszam. Powinniśmy przełożyć nasze spotkanie na inny dzień... - powiedział przyciszonym głosem szatyn spoglądając niepewnie na swojego przyjaciela obawiając się jego reakcji.
- Oh... - burknął tylko Kim drapiąc się po karku przez skrępowanie tą sytuacją. Mimo, że tego nie pokazał smutek rozrywał go od środka. Chciał spędzić z nim trochę czasu, potrzebował jego obecności.
- Jasne, rozumiem. - wymamrotał cicho zachrypniętym głosem nerwowo uśmiechając się drżącym kącikiem swoich ust. Wiedział, że nie dane mu jest posiadanie Jimina - osoby tak idealnej w jego mniemaniu. Dla tak pięknej i dostojnej róży jaką był ciemnowłosy chłopak zwykły zabawny słonecznik nie mógł być przecież wystarczający.
Nie chciał pokazać, że tak naprawdę czuł się osamotniony i kompletnie nie potrzebny. Ukrywanie jego prawdziwego samopoczucia wychodziło mu już całkiem nieźle, choć może tak mu się tylko zdawało.
Taehyung poczuł nieprzyjemne kłucie w gardle i ucisk na klatce piersiowej, który uniemożliwiał mu głębokie złapanie powierza. Przez co jego oddechy stały się płytkie. Nie zwrócił jednak na to uwagi i lekko się od chrypnął.
Teraz widział już tylko sylwetki dwójki osób idących w kompletnie inną stronę niż on. Zostawili go kompletnie samego, stojącego na środku chodnika i patrzącego nieobecnym wzrokiem w ich stronę. Dziewczyna obróciła się jeszcze raz do blondyna posyłając mu triumfalne spojrzenie, aby zaraz po tym niewinnie uśmiechnąć się w stronę swojego chłopaka.
Blondyn po raz kolejny doświadczył jak łodygi kwiatów rozrastają się w jego organizmie w niezdarny sposób kiełkując, a jego wnętrzności w powolnym tempie stają się przez nie rozrywane.
🌻🌻🌻
Witam was w moim nowym ff 🌻 Rozdziały będą dodawane nieregularnie ;v Mam nadzieję, że komuś się spodoba♡