❝ But I'm a sunflower ❞

277 57 24
                                        

• Hanahaki - Choroba kwiecistych płuc

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Hanahaki - Choroba kwiecistych płuc. Pojawia się u osób zakochanych bez wzajemności w swojej bratniej duszy. Przejawia się poprzez zapuszczanie korzeni kwiatów w płucach i ich rozkwitanie. •

Tear me to pieces, skin to bone


- Hej, Jimin! Poczekaj na mnie! - po usłyszeniu nawoływań wspomniany wcześniej Park i Kim, który podążał tuż obok niego odwrócili się w stronę z której pochodził damski głos.

Obydwoje od razu już wiedzieli do kogo on należał. Zirytowany Taehyung przewrócił oczami gdy niska brunetka, której uroda i delikatność z łatwością przypominały porcelanową lalkę uwiesiła się na szyi jego przyjaciela, a ten złożył drobnego całusa na jej czole.

Kim w tym czasie jak najszybciej spuścił wzrok swoich ciemnych jak węgielki tęczówek na czubki swoich butów. Nie miał ochoty na to patrzeć. Żałował i czuł zazdrość z powodu, że nie on był teraz na miejscu dziewczyny.

- Jimin, mógłbyś dzisiaj wracać ze mną? Mam niedługo ważny test i chciałabym, abyś pomógł mi trochę z nauką. - brunetka złapała dłoń swojego chłopaka robiąc sztucznie maślane oczy, którymi zaczęła wpatrywać się w Parka, kompletnie nie zwracając uwagi na drugiego z chłopców, który stał przecież tuż koło nich. Po usłyszeniu jej słów Taehyung gwałtownie uniósł swój wzrok na przyjaciela. Jimin miał przecież spędzić ten dzień z nim, obiecał mu.

- Yuji, nie możemy jutro? Miałem z Tae- chłopiec nie zdążył dokończyć gdyż wyraźnie zirytowana dziewczyna mu przerwała, a wyraz jej twarzy zmienił się w niezadowolony grymas.

- Jimin, mam dużo materiału do nauki... - powiedziała głosem męczennika cały czas wbijając swój wzrok w szatyna.

Park tylko westchnął i przeczesał swoje puchate włosy ręką po czym spojrzał w stronę Taehyunga, który po raz kolejny zaczął skanować wzrokiem świecące czubki swoich butów, wiedząc już co Jimin ma mu do powiedzenia.

- Tae, przepraszam. Powinniśmy przełożyć nasze spotkanie na inny dzień... - powiedział przyciszonym głosem szatyn spoglądając niepewnie na swojego przyjaciela obawiając się jego reakcji.

- Oh... - burknął tylko Kim drapiąc się po karku przez skrępowanie tą sytuacją. Mimo, że tego nie pokazał smutek rozrywał go od środka. Chciał spędzić z nim trochę czasu, potrzebował jego obecności.

- Jasne, rozumiem. - wymamrotał cicho zachrypniętym głosem nerwowo uśmiechając się drżącym kącikiem swoich ust. Wiedział, że nie dane mu jest posiadanie Jimina - osoby tak idealnej w jego mniemaniu. Dla tak pięknej i dostojnej róży jaką był ciemnowłosy chłopak zwykły zabawny słonecznik nie mógł być przecież wystarczający.

Nie chciał pokazać, że tak naprawdę czuł się osamotniony i kompletnie nie potrzebny. Ukrywanie jego prawdziwego samopoczucia wychodziło mu już całkiem nieźle, choć może tak mu się tylko zdawało.

Taehyung poczuł nieprzyjemne kłucie w gardle i ucisk na klatce piersiowej, który uniemożliwiał mu głębokie złapanie powierza. Przez co jego oddechy stały się płytkie. Nie zwrócił jednak na to uwagi i lekko się od chrypnął.

Teraz widział już tylko sylwetki dwójki osób idących w kompletnie inną stronę niż on. Zostawili go kompletnie samego, stojącego na środku chodnika i patrzącego nieobecnym wzrokiem w ich stronę. Dziewczyna obróciła się jeszcze raz do blondyna posyłając mu triumfalne spojrzenie, aby zaraz po tym niewinnie uśmiechnąć się w stronę swojego chłopaka.

Blondyn po raz kolejny doświadczył jak łodygi kwiatów rozrastają się w jego organizmie w niezdarny sposób kiełkując, a jego wnętrzności w powolnym tempie stają się przez nie rozrywane.

🌻🌻🌻

Witam was w moim nowym ff 🌻
Rozdziały będą dodawane nieregularnie ;v
Mam nadzieję, że komuś się spodoba

Beautiful, but destructive ━ k.th+p.jmStories to obsess over. Discover now