1000 years, always by your side...

129 13 3
                                        

Specjalnie dla mojej najpiękniejszej Gwiazdy, Księżyca, który świeci na niebie, a który jeszcze za życia zdążył nie raz podnieść mnie z moich wielokrotnych upadków.

Oraz dla nas wszystkich, którzy tak bardzo za nim tęsknimy.

Specjalnie dla Ciebie, Kim Jonghyun.
Przez kolejne 1000 lat, nawet do końca świata...

(jeśli to możliwe, polecam czytać z podkładem)

Był to jeden spośród wielu dni, w których piątka ubranych na czarno mężczyzn stała na osamotnionym przystanku pośród pustkowia na samym Krańcu Świata. Właściwie ciężko było określić gdzie to miejsce się znajdowało. Jeśli chcesz, drogi Czytelniku, możesz spróbować ich spytać, ale zapewniam Cię, że owa piątka dżentelmenów stosunkowo rzadko wdaje się w dyskusje z kimkolwiek. 

Wracając jednak... Mówi się, że Kraniec Świata, to miejsce dość osobliwe. Że to tak właśnie wygląda Granica, której nam do tej pory nie było dane zobaczyć. W końcu nikt nigdy nie wrócił z tamtej strony by móc opowiedzieć nam jak wygląda, więc musimy przyjąć tą informację jako iż jest lepsza niż jej zupełny brak.

Codziennie na przystanku ktoś czeka na autobus. Widocznie nie jest to aż taka dziura, by nikt tu nigdy nie zaglądał. Co również ciekawe, nikogo nigdy nie dziwi widok owych mężczyzn, którzy nie dość, że osobliwi z wyglądu, to i rozmowy prowadzą na bardzo różne tematy i w bardzo różny sposób.

- Paniczu Lee, czy zechciałby pan zerknąć na swój szanowny czasomierz i oznajmić nam porę dnia? - odezwał się jeden z nich. 

- Porę dnia - mruknął cicho Taemin - to chyba raczej widzisz hyung.

Pytający wcześniej mężczyzna spojrzał na młodszego kolegę spode łba, a pozostała trójka zachichotała cicho.

- No dobrze, dobrze. Pytałem cię która jest godzina. - mruknął nieco niecierpliwie Jonghyun.

Najmłodszy wyprostował się i przybrał pełną powagi minę. Spojrzał na swojego kolegę jak cierpliwy urzędnik na rozgorączkowanego interesanta.

- Odpowiednia godzina.

Chłopak westchnął ciężko i wcisnął ręce w kieszenie. Pozostała trójka jak i kobieta stojąca obok nich, zachichotali ponownie na tą krótką wymianę zdań. Co to za podły dzień, że dzisiaj wszyscy się z niego śmiali?

Nie mniej jednak każdy powoli zaczął się rozglądać, czekając na autobus. Jako, że Taemin postanowił nikogo nie informować jaka jest godzina, choć istnieje podejrzenie, że już zdążył zgubić swój zegarek, każdy musiał czekać w skupieniu. Starsza kobieta stojąca na przystanku również. Po kilku minutach ciszy westchnęła cicho. Onew poprawił swój cylinder na głowie i z uśmiechem podszedł do kobiety. Ukłonił się przed nią zdejmując przy okazji swoje nakrycie głowy.

- Dzień dobry. Czy można wiedzieć, na kogo pani czeka? - spytał uprzejmie. Widział od początku, że czeka na kogoś dla niej ważnego.

Kobieta uśmiechnęła się ciepło tak jak zawsze uśmiecha się do Ciebie kochająca babcia. Pokiwała lekko głową i rozglądnęła się dookoła, nim wróciła wzrokiem do chłopaka.

- Czekam na męża. Bardzo... bardzo chcę się z nim już zobaczyć.

Onew uśmiechnął się. W oczach kobiety nie widać było łez, a dziecięcą nadzieję, która rozświetlała jej pomarszczoną już twarz. Zawsze w takich momentach ściskało się dla niego serce. Tym razem nie było inaczej. Objął kobietę delikatnie ramieniem i popatrzył w stronę z której zwykle nadjeżdżał autobus. Nie było go jeszcze widać na horyzoncie.

from now on... especially for Jonghyun 💙Stories to obsess over. Discover now