Park Jimin jest studentem kochającym taniec i powieści. Przez jeden wypadek jego życie się wali, stoi na granicy między byciem człowiekiem a żywiącym się ludzkim mięsem potworem.
Opowiadanie o drastycznej zmianie życia, niebezpieczeństwie, miłości...
Alamak! Gambar ini tidak mengikut garis panduan kandungan kami. Untuk meneruskan penerbitan, sila buang atau muat naik gambar lain.
- Dobrze wiesz, że nadal nie rozumiem jak można woleć książki od ludzi. - Odezwał się patrząc znudzonym już wzrokiem na swojego zaczytanego przyjaciela, który odkąd tu siedzą jest pochłonięty lekturą zamiast chociaż raz zwrócić uwagę na bruneta. Ten spojrzał na niego i uśmiechając się przepraszająco zaznaczył stronę i odłożył powieść na bok stolika. - Kawa ci wystygnie.
- Przepraszam Hoseok-hyung - Czarnowłosy podrapał się zakłopotany po karku. Znów się zaczytał i nie zwracał uwagi na przyjaciela. - O czym chciałeś porozmawiać?- Spytał upijając łyk kawy z filiżanki.
Na to pytanie Jung rozpromienił się natychmiast i pochylił nad stolikiem. Już od jakiegoś czasu próbował namówić przyjaciela na randkę w ciemno i mimo jego sprzeciwów wiedział, że w końcu zmięknie i się zgodzi. Zamierzał podjąć kolejną próbę. Co jak co ale nie podda się tak łatwo.
- Wiesz, w sobotę umówiłem cię z taką jedną ładną dziewczyną, nie wypadało by się nie pokazać. - Wyszczerzył zęby w olśniewającym uśmiechu, by nim przekonać przyjaciela.
- Nie hyung, nie zgadzam si-
- No ale Jimin... Kurde jak tak dalej zostanie to będziesz siedział z nosem w mangach i książkach, a młodość przeleci ci przed nosem. Nawet mnie cholero nie denerwuj.
Hoseokowi prawie ślina ciekła z pyska, niczym groźny pies warczał na przyjaciela patrząc spode łba na powieść leżącą na brzegu stolika. Ten widok był tak rozczulający i zabawny, że Jimin poprostu zaczął się śmiać.
Zbiło to całkowicie Junga z pantałyku, bo on był śmiertelnie poważny, a ten szczyl się z niego nabijał, śmiejąc się perliście, a w kącikach jego oczu zaświeciły łzy. Postanowił, że dzisiaj nie da mu się wykręcić i przekona go do tej randki. Cholera, zmusi tego dzieciaka, choćby nie wiadomo co.
- Z czego się śmiejesz? Hyung chce cię nauczyć życia w dziczy wśród innych ludzi, a ty co? - Jiminowi chwilę zajęło, żeby się opanować, a po chwili rzucił argumentem, którego starszy się nie spodziewał. Nie sądził, że kiedykolwiek usłyszy coś podobnego.
- Ale hyung, już mam na oku pewną dziewczynę. - Usmiechnął się, zażenowany całą tą rozmową.
Presja jaką ten osobnik na nim wywierał była momentami nie do zniesienia. Jednak przyjaźnili się od podstawówki i wiedział, że chłopak już taki jest. Natomiast Jung od razu zalał go falą pytań co do tajemniczej dziewczyny. Co jak co, ale ten hyung nie miał skrupułów.
- Oj Jiminnie, Jiminnie... Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałeś? Kim ona jest? Znam ją? Ładna jakaś? Jak wpadła ci w oko to napewno musi być ładna... - Nawijał jak najęty podczas gdy Jimin zwyczajnie się wyłączył. Do kawiarni weszła ta dziewczyna.
Omiotła spojrzeniem salę i zatrzymała swój wzrok na Parku, który lekko uśmiechnął się w jej stronę. Policzki go paliły, serce zaczęło walić o żebra na jej widok, a gdy przeszła obok niego, jej lawendowy zapach zaparł mu dech w piersi.