„Panie Uchiha, proszę, żeby otworzył pan oczy."
Biel pomieszczenia była oślepiająca. Oczy zabolały go, jakby ktoś wbił w niej tysiąc igieł. Syknął z bólu. Chciał się podnieść, jednak miał wrażenie, że jego ciało waży z tonę.
Obraz był rozmazany, dźwięk urządzeń w pomieszczeniu nieznośny, a każdy jego ruch był krępowany przez przewody i rurki wychodzące i wchodzące do jego ciała.
„Miał pan sporo szczęścia... Proszę leżeć!" Poczuł czyjąś dłoń, która napierając na jego ramię, wcisnęła go z powrotem w materac. Skrzywił się.
Wciąż nie widział wyraźnie twarzy osoby, która była w pomieszczeniu i mówiła do niego. Miała na sobie zielony uniform. Miał wrażenie, że wzrok płatał mu figle. Na tle białej ściany niewyraźnie widział różowe włosy.
„Przyszłam pana obejrzeć. Nie podobają mi się te opatrunki" powiedziała łagodnie unosząc jego lewe ramię.
To pewnie środki przeciwbólowe tak na niego działały. Musieli tego sporo w niego wpakować, bo niemal nie czuł bólu – tylko lekki dyskomfort, gdy kobieta podniosła jego...
Krew zaczęła nagle szumić w jego uszach, a puls przyśpieszył, czemu wtórowało pikanie pulsometru. Z trudem przełknął ślinę, gdy zdał sobie sprawę, że nie może zacisnąć lewej pięści.
Nie mógł też poruszyć tą ręką.
Zupełnie jakby jej nie było.
„Postaram się załatwić sprawę jak najszybciej. Muszę obejrzeć szwy i pobrać próbkę krwi do badań."
Zmarszczył brwi.
„Nie."
„Przepraszam?"
„Nie będziecie pobierać mi krwi. Nie będziecie mnie oglądać. Nic nie będziecie robić. Gdzie jestem, co się stało i dlaczego upierdoliliście mi rękę?"
Mimo, że obraz nadal był rozmazany, był pewien, że kobieta zmieniła wyraz twarzy.
„Dzisiaj rano była u Pana doktor Shizune. Chciała z panem porozmawiać, jednak nie był pan w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie."
Rzeczywiście. Jak przez mgłę widział sylwetkę w białym kitlu, która przedstawiła się jako neurolog. Nie był w stanie jednak powiedzieć nic więcej o ich spotkaniu, które jak się zdaje, odbyło się zaledwie kilka godzin temu. Nie był w stanie, na chwilę obecną, powiedzieć nic o swojej niedalekiej przeszłości. Poczuł, jak na jego plecach pojawia się zimny pot.
„Pierdole to" Warknął wyrywając przewody ze swojego prawego przedramienia.
„Co pan robi?!" pisnęła kobieta przykładając gazę do miejsc, gdzie polała się krew.
„A jak myślisz? Idę szukać osoby, która zrobiła ze mnie kalekę." Skinął lekko na zabandażowany kikut, odrywając przy tym elektrody przypięte do klatki piersiowej.
„To nie najlepszy pomysł. Nie jest pan jeszcze w stanie chodzić. Proszę się natychmiast położyć, muszę założyć nową kaniule... Kroplówka się jeszcze nie skończyła." Ponownie przycisnęła go do materaca.
Kobieta obróciła się do niego tyłem, by wyciągnąć z pudełka jednorazowe rękawiczki.
Nie słuchała go. Całkowicie zignorowała jego żądania. Zbyła jego pytania.
Poirytowany jej zachowaniem chwycił ją za nadgarstek.
Przyciągnął ją maksymalnie do siebie z całej siły, jaką w sobie znalazł na tyle blisko, że ich twarze dzieliły centymetry.
Mimo, iż jego wzrok wciąż szwankował, z tej odległości był w stanie dostrzec jej zielone tęczówki.
„Powiem to tylko raz. Nie potrzebuję tu teraz słodkiej pielęgniarki tylko lekarza, która skrócił moją rękę. Przydaj się na coś, rusz się i przyprowadź go tutaj" wycedził przez zęby zaciskając palce na jej nadgarstku.
Wiedział, że zdecydowanie był w tej chwili zbyt szorstki dla kobiety. Wykonywała tylko swoje obowiązki. Jednak nie obchodziło go to. Za wszelką cenę chciał spojrzeć w oczy temu, kto pozbył się jego ręki.
„Oczywiście." Wyrwała rękę z jego uścisku.
Chwilę potem widział, jak jej sylwetka rusza w kierunku drzwi i zatrzaskuje je na tyle mocno, że wszystkie maszyny w pomieszczeniu zatrząsały się.
Uśmiechnął się pod nosem. Chyba rzeczywiście miała różowe włosy.
*
Godzinę później, gdy wciąż leżał sam w sali, na jego twarzy pojawił się grymas bólu. Wisząca nad nim, niemal pełna kroplówka morfiny tylko go irytowała. Gdyby wiedział, że to będzie tak bolało, pozwoliłby jej ponownie ją podłączyć. Duma nie pozwalała mu jednak nacisnąć guzika przy łóżku. Jedno przyciśnięcie, a pielęgniarka pojawiła by się tutaj w ciągu minuty.
Widok nie był za ciekawy. Jego prawa noga była w gipsie i wystawały z niej metalowe pręty. Na brzuchu miał kilka opatrunków, które jak podejrzewał, osłaniały szwy. Wokół niego było pełno maszyn. Największą uwagę skupiał jednak na swojej lewej stronie. Opatrunek na lewym kikucie rzeczywiście powinien zostać wymieniony.
**
Stęknął z bólu po raz kolejny w ciągu minuty. Starał się tego nie robić, jednak ból był tak uciążliwy, że nie mógł się powtrzymać. Mijała prawie trzecia godzina, od kiedy różowa wyszła stąd z hukiem. Gdyby nie noga, sam by ją teraz znalazł i przemówił do rozsądku. Miała tupet, żeby zostawiać go w takim stanie, bez jakichkolwiek informacji. Zostawić go na tyle czasu.
Bez żadnych konkretnych wiadomości.
Bez dokumentacji.
Bez środków przeciwbólowych.
Zacisnął zęby i chciał spróbować jeszcze raz podnieść się do pozycji siedzącej, gdy drzwi od sali nagle się otworzyły.
Różowe włosy. Znowu.
Już miał coś powiedzieć, rzucić jakimś złośliwym komentarzem, jednak ona była szybsza.
„Panie Uchiha, nazywam się Haruno Sakura. Zastępca ordynatora Oddziału Chirurgi w Konoha Hospital. Operowałam Pana. Słyszałam, że chciał mi pan zadać kilka pytań. Słyszałam też, że ma pan uwagi co do moich kompetencji." Uśmiechnęła się złośliwie i podparła rękę na biodrze.
Widział ją teraz wyraźnie. Miała na sobie kitel lekarski i plakietkę przypiętą do kieszonki na piersi. Różowe włosy spięte w luźny kucyk i usta perfekcyjnie obrysowane szminką.
„Dowiem się w końcu, dlaczego nie mam ręki?" Starał się zachować kamienny wyraz twarzy, jakby sytuacja, w której zbeształ lekarkę myląc ją z pielęgniarką wcale nie miała miejsca.
Nie wiedział nawet, że jego twarz przybrała czerwony kolor.
„Oczywiście" odpowiedziała przysuwając do jego łóżka stołek, na którym usiadła.
Na kolanach położyła grubą teczkę, którą otworzyła. Wyciągnęła z niej zapisaną kartę.
„Krok po kroku wyjaśnię panu, dlaczego pana lewa ręka jest w takim stanie" dodała kartkując pliki dokumentów.
Po chwili szelest papieru był jedynym dźwiękiem słyszalnym w pomieszczeniu.
Przyjrzał się jej. Skupiona na czymś zmarszczyła czoło.
Wzięła oddech i powiedziała coś, czego się nie spodziewał:
„Wytłumaczę Panu też krok po kroku, dlaczego usunęliśmy Panu także śledzionę, prawą nerkę oraz dlaczego konieczna była resekcja fragmentu jelita. Od czego chciałby Pan zacząć?"
***
Komentarze są bardzo mile widziane! Do zobaczenia w kolejnej części! :)
YOU ARE READING
Cure My Soul [SasuSaku] PL
FanfictionChirurg potrafi uleczyć ciało, lecz czy potrafi uleczyć duszę?
![Cure My Soul [SasuSaku] PL](https://img.wattpad.com/cover/164720374-64-k0e4a04.jpg)