Na dalekim wschodzie żył człowiek, o którym chce wam dzisiaj opowiedzieć. Na imię miał Napâd Nåbänk. Nazwisko dostał od kochających rodziców w dniu narodzin. Zaś miasto... zaś miasto, w którym przyszło mu żyć... wydawało się dziwne. Nazywano je Phnom Pehn - miasto miłości. Było ono stołecznym miastem Kambodży, mocarstwa atomowego położonego w środkowej Azji. Napâd nigdy nie wyjechał poza granice swojego ojczystego kraju. Nigdy nie był w Anglii czy też Francji. Nigdy też nie widział królowej w negliżu. Ale powiem wam, byłem w Phnom Pehn i poznałem tę niesamowitą historię, tego niesamowitego człowieka. W ciągu mojego życia widziałem bardziej niezwykłe rzeczy niż wy w różnych egzotycznych miejscach. Teraz... teraz dopiero mogę umrzeć z uśmiechem na ustach. Wiem, że dobry Bóg mnie nie wykiwał. Ta historia wydarzyła się na początku XXI wieku, niedługo po terrorze wprowadzonym przez nieludzką ustawę o braku handlu w każdą z niedziel. Mówię o tym, bo czasami pojawia się człowiek, ale nie bohater... człowiek. Ale kimże jest człowiek? Ilu bohaterów, a ilu ludzi mieszkało w granicach Phnom Pehn? Napâd pasował do Phnom Pehn. Czasem pojawia się człowiek... zwykły człowiek, ale w odpowiednim czasie i miejscu. Czasem człowiek nie jest człowiekiem, ale bo--- nie, właściwie, to zgubiłem wątek...
.
.
.
Nagły podmuch wiatru rozwiał wszystkie wątpliwości młodego chłopaka. Był spóźniony na rozpoczęcie roku szkolnego. W pośpiechu wziął żwawym ruchem w obroty swój dwukołowy rower o ciężkiej, mosiężnej ramie. Usadowił swoje zaplecze na siodełku. Mimo twardej nawierzchni, uwielbiał uczucie towarzyszące długim i męczącym wycieczkom rowerowym. Uwielbiał ten brak czucia w pośladkach, scalający go z całym urządzeniem w jedno. Lubił przyrównywać ten stan do objawienia, przeżycia duchowego, które przybliża go w stronę Nirvany. Ten poranek zwiastujący początek nowego roku szkolnego był niesamowicie piękny. Jednak młody chłopak nie miał tego dnia czasu na podziwianie okolicy, musiał jak najszybciej dostać się do szkoły. Z całych sił napierał na homoseksualistów* (* słowo "pedały" nawet w kontekście roweru, uważamy za obraźliwe | - autorki). Jednak jego wzrok, w pewnym momencie, przykuła rzecz tak piękna, że wydawałaby się aż nieziemska. Tak soczystego i mięsistego kąska nie widział całe swoje życie. Pośladki chłopaka idącego nieopodal podskakiwały w rytmie stawianych przez niego kroków. Tych kształtów mogłyby pozazdrościć mu Kim Kardashian i Nicki Minaj. Tak, właśnie o takim widoku Napâd marzył całe lato. Z pożądaniem w oczach oblizał wargi. Mimo, iż nie wiedział kim jest nieznajomy, chciał poczuć jego smak w swoich ustach, wchłonąć jego esencję i połączyć się z nim w jedną, scaloną całość po kres swoich dni. Z chwilą, kiedy byłby już tylko jego, nie wypuściłby go ze swoich objęć nawet za cenę poniżenia czy degradacji społecznej. Postanowił działać i skierował rower w kierunku nieziemskich pośladków nieznajomego przechodnia.
CZYTASZ
Imperfectly Perfect
RomanceCzy zastanawialiście się kiedyś, jak jedno wydarzenie potrafi wpłynąć na życie człowieka oraz zmienić cały bieg historii? O tym przekonał się główny bohater tej opowieści. Zawsze marzył o spokojnym przeżyciu swojego czasu w liceum; chciał wtopić się...
