Ten ranek zaczął się dosyć pogodnie. Ciepłe promyki słońca, zaczęły opatulać twarz pewnego przystojnego Azjaty. Ten powoli otworzył powieki patrząc z uśmiechem na widok za oknem. Rzadko zdarzało mu się wstawać w dobrym humorze, zazwyczaj budził go irytujący budzik ,albo jego prze uroczy kot Prezes Miał .
Magnus podniósł się do siadu przecierając twarz dłonią. Założył ciepłe, puszyste kapcie i ruszył w stronę łazienki .Od razu ogarną go jej chłód przez co na jego ciemnej ,opalonej skórze pojawiła się gęsia skórka. Potarł swoje ramiona po czym ściągną z siebie szare dresy i czerwone bokserki wchodząc przy tym pod prysznic. Odkręcił ciepłą wodę od razu poczuł jak jego wszystkie mięśnie się rozluźniają ,kochał to przyjemne ciepło zawsze się pod nim odprężał .
Po pół godzinie Magnus wyszedł z pod prysznica cały odprężony .Wytarł się dokładnie czarnym, puchowym ręcznikiem założył czystą bieliznę i ciepły błękitny szlafrok .Po czym wymaszerował z łazienki schodząc od razu do kuchni .Wstawił sobie wodę na kawę wiedział że jeśli jej nie wypije, cały dzień będzie chodził rozdrażniony i dzisiejsze jego plany mogły się posypać .
Podczas gdy woda się gotowała, Magnus wziął się za robienie kanapek, jak to u niego nie mogło zabraknąć kolorów. Zrobił je z dużą ilością kolorowych i warzyw ,gdy woda się zagotowała zrobił sobie mocną czarną kawę, z jedną łyżeczką cukru .Wziął naczynie z ciepłym napojem i ruszył z powrotem do swojego pokoju .Gdy wszedł do środka zobaczył Prezesa, leżącego na łóżku uśmiechną się na jego widok. Odstawił kubek na duże ,czarne biurko na którym było pełno papierów i nie za bardzo potrzebnych rzeczy jak wypisane długopisy ,pogniecione kartki ,czy tego podobne rzeczy. Magnus przewrócił oczami na myśl że będzie musiał to wszystko sprzątać. Upił łyk kawy po czym podszedł do szafy przeglądając w niej różnorodne ubrania ,o chyba wszystkich kolorach świata i tu pojawia się odwieczny problem kociookiego .
-<I w co ja mam się ubrać? >- Burkną pod nosem wpatrując się w swoje ubrania. W końcu postawił na czarne obcisłe spodnie ,błękitną koszule z brokatowym kołnierzem i czarną marynarkę z dwoma kieszeniami na piersi i złotym łańcuchem zwisającym od ramienia do pasa marynarki, pomalował się tak jak zawszę i przejrzał się w lustrze.
--No, no Magnus postarałeś się. --mężczyzna słysząc obcy głos, wyją swój czarny pistolet za pasa i wycelował w stronę chłopaka .Stał przed nim wysoki ,brązowooki facet o ciemno brązowych włosach w czarnym garniturze.
--Raphael Santiago kope lat jak tu wszedłeś. -- chłopak się zaśmiał.
-- Wciąż masz ten sam kod do mieszkania.-- Magnus przekręcił oczami.
--Kiedy wyszedłeś z więzienia. --burkną.
--Dwa tygodnie temu .Siedziałem tam trzy lata za nic .--warkną ,Magnus za to wciąż nie opuszczał broni.
--Czego odemnie chcesz? --Zapytał spokojnie opuszczając broń i chowając ją za pas.
--Wiesz mam z kimś nie wyrównane rachunki. A ty jako największy mafioza w Nowym Jorku możesz mi pomóc ? --Zaczą swój monolog w jego głosie nie było słychać żadnej emocji. --Trzy lata temu zanim mnie zgarnęli, jeden z mafiozów zabił moją najlepszą przyjaciółkę. --Jego głos w tej chwili zaczą drzeć, lecz Magnus stał z kamienną twarzą i patrzył na dawnego przyjaciela. --chce żebyś zniszczył mu żucie, zabierz mu wszystko co kochał. Tak jak on to zrobił mi odebrał mi osobę którą kochałem nad życie . --Magnus przejechał wzrokiem po chłopaku i założył ręce na piersi ,było mu go żal ,ale przecież nie może mu tego okazać.
--To będzie cie słono kosztować. -- Burkną obojętnie i podszedł do czarnego telefonu.
--Pieniądze nie grają roli. --Magnus zaśmiał się szyderczo.
--Nie chodzi mi o pieniądze .Pójdziesz dzisiaj ze mną i pomożesz odebrać mi jednego chłopaka, którego porwali gangsterzy i karzą mu pracować w jednej z melin .--Wytłumaczył na co Raphael się uśmiechną.
--A ty nadal masz fazę na odbijanie chłopaków z tych melin? I wypuszczanie ich na wolność bez żadnej zapłaty? --Magnus skiną głową --dobra wchodzę w to. --Przygryzł dolną wargę i skupił wzrok na swoich butach.
Magnus wykonał parę telefonów i załatwił sprawę dla Raphaela. Za co ten był mu wdzięczny, gdy do jego domu przyjechało trzech jego ochroniarzy ,wraz z brązowookim zebrali się i wsiedli do samochodów. Kierując się na wyznaczone miejsce.
Gdy dojechali pod melinę. Już po drugiej stronie ulicy dało się wyczuć odór alkohol,u papierosów ,narkotyków i głośny dźwięk tandetnej muzyki. Magnus wziął parę wdechów i wydechów po chwili wyszedł z samochodu, chyba jeszcze nigdy wcześniej nie denerwował się aż tak żadną akcją, bał się że stanie się tu coś złego.
--Dobra Raphael idziemy, razem nie możemy się rozdzielić, bo jak tak się stanie oni nie zdołają nas ochronić. --Pokazał na ochroniarzy ,stojących za nimi za to brązowooki tylko siną głową i ruszył za Magnusem.
Magnus od razu dostrzegł jak na jednej z kanap ,jakiś wysoki umięśniony, blondyn rzuca czarnowłosego chłopaka , na mebel i siada na nim okrakiem agresywnie go przy tym całując. Niszy próbował się wyrwać lecz za kardą taką próbę obrywał w twarz, błękitnooki był bardzo wychudzony, blady i pobijany gdy chłopak po raz kolejny próbował się wyrwać, wszy przycisną jego nadgarstki do poręczy jedną ręką przytrzymując te jego, a drugą zrywając z niego i tak już podartą koszulkę .
Magnus w tej chwili już nie wytrzymał. Pokazał swoim ochroniarzom iść za nim, jeden z nich od razu oderwał blondyna od niebieskookiego, przystawiając mu pistolet do głowy i grożąc że jeśli się ruszy to go zastrzeli . Czarno włosy był w szoku patrzył na całą sytuacje przerażony i skulony w krawędzi kanapy, próbując strzępami swojej koszuli zakryć nagi tors. Magnusowi tak cholernie było go szkoda jego twarz była cała blada ,pokryta małymi ranami z kącika jego ust, wylewał się cienki strumień krwi.
--Szefie co mam z nim zrobić? -- Zapytał jeden z ochroniarzy, który trzymał blondyna Magnus ponownie spojrzał na chłopca ,teraz miał spuszczoną głowę i nerwowo bawił się swoimi palcami. Normalnie kazał by go zastrzelić ,ale tym razem nie chciał ryzykować że niebieskooki wystraszy się jeszcze bardziej.
--Wypuście go kiedy wyjdziemy! --Wyciągną dłoń w stronę młodszego, ten przez chwile nie wykonywał żadnego ruchu, lecz po chwili złapał nie pewnie za rękę kociookiego .
--Raphael ! jutro masz być u mnie o 15 ,dowiesz się dlaczego dzisiaj ci tu zabrałem. -Brązowooki tylko siną głową i wsiadł do swojego samochodu. Magnus uczynił to samo, przedtem jeszcze otwierając drzwi młodszemu by ten mógł usiąść .
######
Oto i jest pierwszy rozdział ,z góry przepraszam za jakie kolwiek błędy.
Mam nadziej że wam się spodoba.
xxx
YOU ARE READING
Melina /Malec
Teen FictionAlec jest na pozór zwykłym nastolatkiem, którego los nie obdarzyła zbyt wielkim szczęściem. Co stanie się kiedy, pewien mężczyzna mu pomoże ? I jak bardzo zmieni się życie Aleca ,po poznaniu tak samo na pozór zwykłego mężczyzny ? /Uwaga! Występują...
