÷1÷

94 7 8
                                        

Dajcie temu szansę ja przysięgam że to jest zabawne w którymś momencie (w końcu sama to pisałam a jestem mistrzynią komedii). Nienawidzę też przecinków więc jeśli przyszliście pooglądać przecinki to niestety muszę was zawieść. Matko jestem na to za stara.

Dipper pov. (tak wiem to żałosne nie pisze się tak)

Oszczędzę wam nudnej historyjki jak z powrotem znalazłem się w Wodogrzmotach, ponieważ nikt nie chce o tym czytać, znam was misiaczki. Wystarczy wiedzieć, że mam siedemnaście lat, skończyłem szkołę i z Mabel siedzimy w GF żeby szukać przygód i inne pierdoły.

Do rzeczy. Spacerowałem właśnie po lesie - powiedzmy że było coś koło czwartej - i szukałem... No właściwie niczego po prostu się szlajałem bo nie mam przyjaciół. Tak więc szedłem, słońce grzało... wiecie - półcień, wiaterek, leśny mikroklimat - ha, I tak było w chuj gorąco. Mniejsza.

Postanowiłem porozmyślać nad czymś przyjemniejszym. No cóż, nie mogę powiedzieć że mi się udało, mam depresję. Dotarłem do niewielkiej polany i miałem dziwne przeczucie że powinienem jednak pozostać w ukryciu. Tak też schowałem się za jakimś grubszym drzewem i obserwowałem dalszy bieg wydarzeń.

- Pff, przeczucie - powiedziałem pod nosem sarkastycznie i oparłem się o pień. - Tobie to już kompletnie odjebało Dipper - jakby tego było mało zacząłem mówić do siebie w drugiej osobie.

Jakby na zawołanie na polanie pojawił się portal, a z niego wypadł z impetem nie kto inny jak Wielki Potężny i Niepokonany Niszczyciel Światów Bill Cipher, potoczył się parę metrów, po czym zaczął jęczeć i pocierać bolące ramię na które najwyraźniej upadł. Jakoś się pozbierał i rozejrzał dookoła. (Gdyby nie to że wszystko działo się dość szybko, najchętniej wróciłbym do kwestii ramienia bo posiadanie owego jest dość niecodzienne w jego przypadku)

- O nie. Nie nie nie nie nie nie nie nie NIE! - desperacko szukał wzrokiem portalu. - Przeklęty Dipper i cała ta durna rodzinka Pine'sów!

Uderzył pięścią w najbliższe sobie drzewo i zaraz złapał ją sycząc.

- Głupie drzewo! - uderzył po raz kolejny. - Jeszcze pożałują że mnie wyrzucili! Jak tylko zdołam wrócić... - zaczął regularnie okładać roślinę, tak że najpewniej zupełnie zdarł sobie kostki.

Taaa, Bill walczący z drzewem mógłby mnie nawet rozśmieszyć... No, może gdyby nie to, że był 5 metrów ode mnie i bez problemu mógł mnie zauważyć. Aha, chyba mam problem. Nie zdołam niezauważalne się wycofać, jak i nie zamierzam czekać aż Cipher skończy..... robić cokolwiek robi.

Eh, raz się żyje. Podszedłem do chłopaka (jak on mógł mnie nie zauważyć? Ninja ze mnie raczej marny).

- Hej Cipher - tak jestem idiotą, ale powiecie mi to później.

Chłopak odwrócił się gwałtownie, sprawiając tym samym że przewróciłem się na plecy.

- Kim, kto, c- Sosenka? - powiedział oszołomiony.

- Em... No w sensie że Dipe-

- Co tu robisz?!

- Właściwie to... obserwuję - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

- Czekaj. Czyli... widziałeś to wszystko?

- Nie ładnie tak odkładać bezbronne drzewka - próbowałem przypomnieć sobie co ćpałem przed wyjściem.

- Eh - złapał się za głowę. - Dobra, nie ważne, zapomnij. No to możesz mnie teraz zabić czy coś - odparł obojętnie, rozglądając się najprawdopodobniej za jakimś kamieniem.

billdip [BILLDIP]Where stories live. Discover now