1

96 16 17
                                        

Na początku powiem tylko, żeby przed czytaniem zapoznać się z opisem - inaczej możesz nie zrozumieć o co chodzi w opowiadaniu. Także, miłego czytania!

-Jimin?- Hoseok szturchnął chłopaka w ramię uśmiechając się, po chwili przenosząc swój wzrok gdzieś na ostatnią ławkę w klasie, w której siedział blond chłopak.
-Tak, Hoseok?
-Teraz Min Yoongi.- uśmiechnął się szerzej widząc, jak niczego nieświadomy Min spojrzał na niego, tym samym przekuwając go swoimi oczami, z których od dawna nie można było wyczytać żadnych emocji, czy też uczuć.

Pustka.

Min Yoongi był osobą, która nie potrzebuje uwagi. Wolał żyć w swoim cichym świecie, odseparowany od ludzi. W wieku 10 lat był świadkiem morderstwa swoich rodziców, z którymi był bardzo zżyty, jak można się domyślić, została mu trauma i pewnego rodzaju uraz, tym samym zostawiając za sobą depresję, która niszczy chłopakowi życie. Kawałek po kawałku, wszystko mu się wali. Ginie gdzieś, bez nadziei na jakikolwiek powrót. Dobrze znał życie, pomimo tego, że miał dopiero 17 wiosen. Widział tyle, ile przeciętny człowiek nie ma szansy zobaczyć przez cały swój żywot.

-To chyba nie będzie trudne. Spójrz na niego. Dzieciak bez rodziców, widziałeś kiedyś jego blizny na ciele?- Jimin powiedział to na tyle głośno, żeby Yoongi mógł to usłyszeć, jednak chłopaka nie obchodziły wyzwiska i wyśmiewcze teksty ze strony rówieśników. Nic go nie obchodziło, od paru lat żył w rutynie, nie oczekując niczego nowego od życia. Sen, szkoła, nauka. Sen, szkoła, nauka. Czasami też jedzenie, ale zdecydowanie najrzadziej. Gdyby spojrzeć na jego sylwetkę, możnaby rzec, że cierpi na anoreksję. Długie, chude palce, kościste wręcz dłonie, mocno widoczne obojczyki i bardzo podkreślona szczęka z profilu świadczyły o tym, że chłopak musi jeść bardzo mało.. Lub wcale. Tylko wtedy, kiedy organizm da znać, że bez jedzenia dłużej nie wytrzyma.

Hoseok i Taehyung zaśmiali się patrząc na Yoongiego. W chłopaku coś pękło, po raz pierwszy poczuł się na tyle okropnie, żeby wyjść z klasy i się rozpłakać.

Nie, chwilę, takkk. Lepiej najpierw się z nim zaprzyjaźnić. Będzie go to bardziej bolało. Jak zawsze świetny pomysł, Jimin!

Jimin powiadomił Taehyunga i Hoseoka, że zaraz wróci i wybiegł z klasy za chłopakiem.

-Yoongi!- zawołał rozglądając się po korytarzu.

Tu jesteś, hah. Nie mogę się doczekać wiadomości o Twojej śmierci.

-Ahh, Yoongi.. To nie tak. Przepraszam, nie obgadywałem Cię!- Jimin był świetnym aktorem. Dla niego idealna chwila, by wykorzystać tą zdolność.

Chwila, on nie płacze? Kurwa, myślałem że jest wrażliwy.

Chłopak tylko spojrzał na Jimina jak na idiotę, lustrując go wzrokiem, po chwili wyminął go i wszedł do klasy.

Japierdole, on tylko wyszedł się wysmarkać. Jestem idiotą.

Zawrócił do klasy, nie spuszczając zwroku z blondwłosego.

-Po co wybiegłeś?- zapytał Chanyeol.

-Zdawało mi się, że płakał.

-I że niby Ciebie to obchodzi?

-Pojebało Cię, Chan? Jasne że nie!- przewrócił oczami stukając paznokciami o ławkę, na której siedział.

-To jaki był sens wybiegania za nim?

-Po prostu chcę najpierw się z nim zaprzyjaźnić. Zranię go kiedy mi zaufa, żeby bardziej cierpiał. Wyobraź sobie! Wytnie moje imię żyletką na ręce!- Jimin kpił z młodszego, uśmiechając się przy tym. To nie był zwykły uśmiech. Było w nim coś cholernie niepokojącego. Ba, normalny uśmiech u osoby, która prowokuje ludzi do odebrania sobie życia? Nie, zdecydowanie nie.

-Ile może Ci to zająć? W sensie, zdobywanie jego zaufania do Ciebie?

-Daj mi miesiąc na całą tą akcję. Obiecuję, że będzie śmieszniej niż zwykle.

[ZAWIESZONE] unpredictable [m.yg × p.jm]Stories to obsess over. Discover now