Kylux oficjalnie powraca na wattpada.
Armitage Hux
Jestem trzydziestoletnim poważnym mężczyzną. Cholernym generałem, jednym z najważniejszych członków Nowego Porządku. Mam pod sobą setki oficerów i dowódców. Tysiące szturmowców, czekających na mój znak. Jedno słowo zdolne zagrozić miliardom ludzkich istnień.
Nadzoruje, a przynajmniej nadzorowałem, budowę wielu nowych baz i broni. Niestety po zniszczeniu naszego ośrodka, znajdującego się na lodowej planecie Ilum, moje zdanie w pewnych kwestiach przestało mieć, że tak powiem, dominujące znaczenie. Moi ludzie odnieśli porażkę, za którą ja jestem teraz zmuszony odpowiedzieć.
Jakby niesubordynacja i zdrada jednego z naszych szturmowców, który akurat pracował przy budowie Starkillera była moją winą. Nie, przecież on zajmował się tam tylko i wyłącznie sprzątaniem. Gdyby nie pomoc tej durnej zbieraczki złomu i szmuglera, pewnie nawet nie udałoby mu się opuścić planety. Był tylko rzędem cyferek. Błędem w oprogramowaniu.
Mógłbym się teraz poddać. Uznać swoją porażkę i dać się zabić, ale nie potrafię. To właśnie żądza władzy i chora ambicja trzymają mnie aktualnie przy życiu. Całe dnie poświęcam ulepszaniu naszej organizacji, ponieważ chce poczuć się lepszy. Likwiduję wrogów oraz dezerterów. Żyję od raportu do raportu. Zaległe sprawozdania piętrzą się na moim biurku, a sen jest dla mnie luksusem, na który rzadko kiedy mogę sobie pozwolić. Codziennie truję swój organizm podwyższoną dawką wywaru z Boehm, byle tylko nie odpłynąć. Substancja ta pozwala mi wyciszyć większość z moich potrzeb fizjologicznych. Sprawia, że mogę pracować znacznie dłużej i wydajniej. Wspomaga także moje układy krwionośny, nerwowy, oddechowy i odpornościowy. Zwiększa moje możliwości fizyczne i umysłowe.
Nie mam ani czasu, ani tym bardziej ochoty niańczyć tego durnego rycerzyka ciemności Snoka. Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem Naczelny Wódz mógł w ogóle pomyśleć o tym, że mogę mieć jakikolwiek realny wpływ na tego matoła.
Nie ma opcji, żebym przyznał się do tego na głos, ale doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie mam z nim żadnych szans. Przecież on mógłby mnie zniszczyć jednym skinieniem palca. Udusić mnie, zgnieść moje ciało, narządy...
— Nie powinieneś był mu na to pozwalać. — W mojej głowie zabrzmiało nieprzyjemne wspomnienie głosu dowódcy.
Pozwolić? Nigdy nie dałem mu żadnego przyzwolenia. Nienawidziłem tego młodziaka i sposobu, w jaki traktował rozkazy. Irytowało mnie jego szczeniackie zachowanie, ale wiedziałem, że nie mam nad nim kontroli. Ten zagubiony bachor, mający nadzieje, że moc rozwiąże wszystkie jego problemy, przewyższał mnie w zbyt wielu kwestiach. W dodatku nieważne czego by nie wymyślił, czy nie zrobił, zawsze pozostawał bezkarny.
Mogłem z niego szydzić. Uznawać za małostkowego pawiana z nereidami zamiast mózgu, ale to nie zmieniało mojej pozycji. Mogłem być sobie najpotężniejszym generałem, ale przy nim pozostawałem zupełnie bezbronny.
— Morderstwo Hana Solo zasiało ziarno zamętu i zwątpienia w jego umyśle. — Kolejne stwierdzenie Snoka zagrzało sobie miejsce w mojej głowie.
Dzieciak zamordował własnego ojca. Trudno się dziwić, że to odcisnęło na nim swoje piętno.
Nie mam pojęcia, jak wcześniej wyglądały jego relacje rodzinne. Zważając na to, że zdradził, to przypuszczam, że raczej nie zbyt dobrze, ale to nie zmienia znaczenia jego czynu. Możesz nienawidzić osób, przez które znalazłeś się na tym świecie, ale zabicie ich to coś zupełnie innego. Coś, co trzeba przetrawić, aby nauczyć się z tym następnie żyć.
ESTÁS LEYENDO
Friction |KyloxHux|
FanfictionDawniej "Stay with me" Generała Huxa od pewnego czasu zaczynają męczyć tajemnicze mary senne z Kylo Renem w roli głównej. W dodatku sytuacja Nowego Porządku zaczyna się komplikować, a Ruch Oporu nie zamierza odpuszczać. Jak zakończy się ta z pozoru...
