„The mixture hits you hard
Don't get that sinking feeling, don't fall apart
Some out of tune guitar
Soundtrack to disaster"
Płyta leci już po raz trzeci i z każdym następnym przesłuchaniem wzbudza we mnie jeszcze gorętszą nienawiść. Prawdziwość i melancholiczne brzmienie piosenek Arctic Monkeys zawsze do mnie przemawiało, zgrywając się z moim zepsutym sercem i w efekcie pozwalając mi ze swojego smutku, wynieść coś mrowiąco przyjemnego. Czułem się bezpiecznie ze swoim smutkiem, potrzebowałem go. Wiem niestety, że po dzisiejszym wieczorze nie będę w stanie przesłuchać jej chociaż raz. Od teraz będzie kojarzyła mi się jedynie ze strachem.
„Since I drank miniature whiskey
And we shared your Coke
Said ain't it just like you to kiss me a
And then hit the Road"
Światła mijanych ulicznych lamp, systematycznie rozświetlały wnętrze posępnego samochodu. Rzucały cienie, które drażniły moją wyobraźnie. Wzbudzały we mnie strach i zmuszały ciało do drżenia, kiedy komponowały się z dźwiękiem muzyki i deszczu dudniącego w szyby, niczym rozwścieczony tłum. Moją uwagę przykuwały co inne pojedyncze kropelki, które usilnie trzymały się szyby, aż ostatecznie i tak osuwały się w nicość. Ja też wtedy pozwalałem sobie wypuścić pojedynczą łzę, która chwile później wsiąkła w obicie tylnego siedzenia samochodu. Uszy zakryłem szczelniej poduszką, kiedy przez głośną muzykę przebiła się wymiana zdań moich rodziców „Może to ten zjazd, kochanie" „A skąd możesz to niby wiedzieć, kobieto!? Każdy z nich wygląda kurwa tak samo!"
„You got those mad sounds in your ears to make you get up and dance
Mad sounds in your ears, they make you get up and dance
They make you get up"
Mimowolnie moje wargi drżą, a z ust wyrywa się niemy szloch. Chciałem być silny, jednak agresywny głos ojca sprawiał, że niemal na baczność w moich oczach stawała ściana łez. To jego wina. To on popełnił błąd źle skręcając i to przez niego krążymy nocą po nieznanych drogach. To on wpadł na pomysł z rodzinnym wyjazdem, nie uwzględniając faktu, że nie jesteśmy już rodziną. Bo jak można nazywać rodziną, kogoś, kogo darzy się najprawdziwszą nienawiścią? Kogoś tak żałosnego, że nie potrafi przyznać się do głupiej pomyłki, obwiniając za to deszcz, drogi i ostatecznie moją matkę, która przez te wszystkie lata nauczyła się przyjmować lincz i hamować łzy.
Całe to zamieszanie sprawiło, że całkowicie zapomnieli o obecności swojego psychicznego syna w aucie i o tak prostej czynności, jak zmiana powtarzającej się w kółko i kółko płyty. Sam pragnąłem podnieść się i agresywnym ruchem wyrzucić płytę ze stacyjki. Czułem, że gdy piosenki ponownie zaczną lecieć od początku, nie będzie już ratunku dla mojej psychiki. Musiałem się ratować, jednak nieuzasadniony strach był zbyt wielki. Zbyt przytłaczający. Kazał mi wciskać swoje ciało w tylne siedzenie i szlochać możliwie jak najciszej, aby nie pogorszyć sytuacji. Słyszę kolejny krzyk ojca, zaciskam kurczowo oczy i próbuję zniknąć.
„The late afternoon
The ghost in your room that you always thought didn't approve of you knocking boots
Never stopped you letting me get hold of the sweet spot by the scruff of your
Knee socks"
Nie wiem ile czasu mija, kiedy z powrotem je uchylam i wbijam wzrok gdzieś za okno, nie przejmując się atakującymi je światłami latarni na bezkresnej autostradzie. Uświadamiam sobie, że ta podróż nie znajdzie swojego końca, tak samo jak tępy ból w mojej klatce piersiowej. Pod wpływem tej myśli, z moich oczu znika błysk przerażenia, zostawiając w nich piwny tunel do mojego opustoszałego umysłu. Pozwalam sobie zatonąć w tym uczuciu bezwiedności, dając mocnemu brzmieniu przygnieść mnie swoją mocą.
„The mixture hits you hard
Don't get that sinking feeling, don't fall apart
Some out of tune guitar
Soundtrack to disaster"
Płyta leci już po raz czwarty, a ja dalej nie przebudziłem się z tego koszmaru.
Wypuszczam z siebie lekko makabryczny śmiech, którego nie usłyszeli moi, wrzeszczący na siebie rodzice. Cieszy mnie to. To dobrze, że nie wiedzą, jak bardzo mnie niszczą. Nie wiedzą i nie dowiedzą się, jak bardzo popychają mnie do ucieczki przed jedzeniem, spaniem, przejmowaniem się i w moim ostatecznym celu, oddychaniem.
Nazywam się Byun Baekhyun i od dłuższego czasu pragnę ze sobą skończyć.
—
mam do napisania kilka ważnych słów
no więc
to opowiadanko zaczęłam pisać wile miesięcy temu, kiedy to zmagałam się z depresją, zaburzeniami odżywiania i miałam swoją pierwszą próbę samobójczą. teraz kiedy można by powiedzieć, że najgorszy okres za mną, ta historia jest dla mnie cennym wspomnieniem. pisząc ją wtedy, mogłam uciec od rzeczywistości, przelewając swoje przeżycia na papier i nareszcie mając poczucie, że jestem coś warta...
niestety historii nigdy nie skończyłam pisać, powstało kilka rozdziałów którymi postanowiłam się podzielić i kto wie, może w przyszłości zbiorę się, żeby dokończyć to co zaczęłam w najgorszych chwilach swojego życia
mimo iż praktycznie nie wprowadziłam żadnych poprawek, a jest to moja amatorska i debiutancka opowieść z tamtego roku, to mam nadzieję, że okażecie jej dużo miłości
dziękuję za uwagę, kocham was.
track one - one for the road
track two - i want it all
track three - mad sounds
track for- knee socks
YOU ARE READING
dead boys are also afraid of touch |chanbaek
FanfictionA mimo to, fala rozbawienia i podekscytowania przeszła przez moje obumarłe komórki, gdy to co się ze mną działo, powoli przestawało mieć jakiekolwiek znaczenie. Odchyliłem głowę do tyłu i spojrzałem prosto w czarne oczy swojego oprawcy. Bez żadnego...
