Obudziłam się jakieś 10minut temu. Chwilę poleżałam po czym otworzyłam okno i wróciłam do łóżka odpalając papierosa. W pewnym momencie drzwi do mojego pokoju się otwierają.
-O nie śpisz już-powiedział mój tata
-Puka się. I jak widać już nie śpię.
-Znowu palisz?
-A co ślepy jesteś?-rzucam patrząc na niego
-Nie możesz być taka przez to, że cię zostawił- mówi i patrzy na mnie z.. litością..? współczuciem..?
-Wyjdź z tąd!-ten jeszcze chwilę na mnie patrzy jakby zastanawiał się co ma odpowiedzieć, ale rezygnuje z dalszej konwersacji ze mną i zamyka drzwi a po moim policzku spływa samotna łza.
Patrzę w stronę okna. Widzę piękne niebieskie niebo bez jakiej kolwiek chmury. Czuję na moim ciele ciepły wiaterek.
Ładna dzisiaj pogoda.
Zgaszam papierosa i wstaję z łóżka. Schodzę po schodach i wchodzę do kuchni. Zajmuję miejsce przy stole gdzie siedzi mój tata i czyta gazetę.
-Pamietaj, że o 11 zaczynasz lekcje - mówi unosząc wzrok znad gazety. Nie chodzę do szkoły. Nauczyciele przychodzą do mnie. Po tym jak mnie zostawił nie potrafiłam tam chodzić. Wszystko mi go przypominało. Więc tata wraz z Friderickiem (psycholog szkolny oraz mój były wychowawca) stwierdzili, że najlepsze dla mnie będzie nauczanie domowe.
-Wiem wiem- odpowiadam.
Siedzę jeszcze chwilę patrząc w ciemno brazowy stół.
Wyciągam z szafki mój ulubiony pudrowy kubek z napisem I Love Unicorn. Wrzucam do niego dwie saszetki cherbaty i wlewam wodę. Wsypuję dwie łyżeczki cukru i razem z gorącym napojem idę do mojego pokoju. Stawiam kubek na biurko i idę wziąść szybki prysznic. Włosy myję czekoladowym szamponem a ciało miodowym żelem pod prysznic. Osuszam mokre ciało mięciutkim pomarańczowy recznikiem i wchodzę spowrotem do pokoju. Podchodzę do szafy. Wyrzucam z niej parę rzeczy po czym stwierdzam, że jednak ubiorę się w białą spodniczkę typu Tenis skirt a do tego bluzę w kolorze pudrowego różu z małym nadrukiem pegaza a dokładniej Reinbow Dash, który znajdował się po lewej stronie.
Kiedy byłam już ubrana przyszedł czas na makijaz. Na moją białą jak sciana twarz nie musiałam nakładać jakiego kolwiek pudru czy coś. Zrobiłam tylko czarną kreskę, potuszowałam rzęsy, nadałam kształt oraz wypełniłam brwi. Na usta nałożyłam jasno różowy błyszczyk. Teraz czas na włosy.
Wzięłam do ręki moją żółtą szczotkę i delikatnie rozczesałam moje białe włosy zostawiając je rozpuszczone. Spojrzałam ostatni raz w lustro i prawie bym zapomniała. Z szafeczki wyciągnęłam pudełko a z niego soczewki w kolorze fiołkowym, które raz dwa znajdowały się już na moich naturalnie błękitnych tęczówkch.
Umyłam szybko zęby i nakremowałam ręce kremem.
Kiedy byłam już gotowa spowrotem wróciłam do łóżka i odblokowałam telefon. Przeglądając różnego rodzaju portale społecznosciowe słuchałam muzyki.
Spojrzałam przed siebie. Na jasno pudrowej ścianie wisiała tablica korkowa, gdzie było pełno naszych wspolnych zdjęć. I mimo, że minęło około czterech lat ja dalej pamiętam ile dawał łyżeczek cukru do cherbaty. Pamiętam jego ulubioną piosenkę, jego ulubiony kolor... Pamiętam wszystko mimo czasu, który upłynął niewyobrażalnie szybko...
Westchnełam głośno i otworzyłam rozsówaną pułeczkę od szafeczki nocnej. Spojrzałam do środka. Pełno biletów M&G na koncert Bars&Melody. Nie poszłam ani razu... Dlaczego? Bałam się tak cholernie się bałam... Ale tym razem zamierzam to zmienić.. Zamierzam tam pójść zrobić sobie goal zdjęcie z moimi idolami i świetnie bawić się na koncercie. Po moim policzku mimo wolnie spłynęła samotna łza, którą odrazu wytarłam.
Kiedyś było fajnie
Niczym się nie przejmowałam
Było źle to nie płakałam
Że jest dobrze udawałam
Ale jak długo można
Tak sie niczym nie przejmować
Usłyszałam puknie do drzwi i po chwili otworzyły się. W moim pokoju stanął około czterdziesto letni mężczyzna. Ma on brązowe włosy i wąsa w tym samym kolorze. Ubrany jest w zieloną koszulkę i zwykłe granatowe spodnie. W ręce trzyma teczkę z zadaniami którymi dzisiaj będzie mnie męczył.
-Dzien dobry Lena-mówi swoim dość przyjemnym dla ucha głosem.
-Dobry dobry-odpowiadam i upijam łyka cherbaty, która stoi tu od mniej więcej godziny.
-Tata poszedł już do pracy?- pytam patrząc na Krisa.
-Tak- mówi i lekko się uśmiecha.
Mężczyzna siada na moim krześle od biurka i rozkłada swoje tortury dla mojego mózgu (czyt. zadania z matmy)
-Coś do picia?- pytam przyglądając się mu.
-Soku pomarańczowego poproszę
Schodzę do kuchni i nalewam mężczyźnie napoju. I po paru sekundach siedzę przy biurku.
Kris kładzie przede mną kartkę z pięcioma zadaniami.
-Robiliśmy to wczoraj. -mówi a w mojej głowie jest totalna pustka. Wysilam się aby coś sobie przypomnieć z tego długiego wykładu, który wczoraj mi zrobił ale nic. O czym ja wtedy myślałam... A tak o tym, że mam plamę od czekolady na poscieli.
-Wysil się troszeczkę to naprawdę łatwe-rzuca pisząc coś na kartce.
Kurde czy tylko mi się wydaje, że okno w moim pokoju jest krzywe?
Dobra Lena skup się
Olol chyba nie umiem myśleć. Nie no przecież gdybym nie umiała to teraz nie układała bym w swojej głowie tego jakże interesującego przemówienia z którego wynika, że jednak myślę.
-Nie mów, że nic nie pamiętasz- patrzę na niego a ten kreśli coś czerwonym długopisem.
Zebry są w biało czarne paski czy może jednak w czarno białe?
-Oj Lena Lena gdybyś mnie wczoraj słuchała to byś teraz nie miała takich problemów. A te zadania są naprawdę bardzo łatwe.
-Nie umiem tego-odkładam długopis i rozsiadam się na krzesełku.
-Popatrz to łatwe. To trzeba pomnożyć przez to wynik trzeba dodać do tego i teraz odjąć to od tego.
Siedziałam a on rozwiązywał wszystkie zadania za mnie tłumacząc mi a ja udawałam, że go słucham.
Po godzinie męczenia się z mtmą przyszedł czas na coś bardziej interesującego.
Muzyka minęła mi dość szybko. Razem z Larą dużo śpiewaliśmy i grałyśmy na gitarze. Za parę miesięcy mam wziąść udział w konkursie. A Lara twierdzi, że mam bardzo ładny głos. Ja oczywiście twierdzę odwrotnie, ale kobieta jest strasznie uparta.
Potem była biologia i musiałam słychać o jakiś zmodyfikowanych korzeniach.
Ludzie po co to komu? Kogo interesuję jak się nazywa zmodyfikowany korzeń sosny albo dyni?
Ostatnia była chemia i gadanie o jakiś atomach.
Właśnie leżę w łóżku oglądając jakiś głupi hiszpański serial i zajadam się lodami. Lekcje skończyły się równo o piętnastej a teraz jest dwadzieścia po szesnastej.
Do końca dnia oglądałam telewizję. Na kolację zjadłam papkę dla niemowlaków jak to mam w zwyczaju. Po zjedzonym posiłku udałam się do toalety. Zdjęłam z siebie ubrania a z kosmetyczki wyciągnęłam moja przyjaciółkę. Usiadłam na ubikacji i spojrzałam na swoje nadgaratki na których było pełno bliz i ran tych starszych jak i świeżych. Patrząc na metalowy przedmiot poczułam pustkę. Czułam się bezsilna. Wykonałam jeden szybki ruch. A chwilę później cała ręka była w świeżych ranach. Krew spływała mi po dłoni i kapała na uda. Z oczu mimo wolnie wypłynęły łzy. Spływały mi po twarzy i spadały na rany.
Kiedy w miarę się uspokoiłam weszłam do kabiny i dokładnie sie umyłam. Szybko ubrałam na sobie piżame, która składała się z bardzo krótkich różowych spodenek. I mimo, że było widać mi w nich pół pupy były bardzo wygodne. Ubrałam także szarą koszulkę i w tym samym kolorze zapinaną bluzę. Wyszłam z toalety i udałam się do łóżka. Podłączyłam słuchawki do telefonu i puściłam moją ulubioną playliste. Pochłonęłam się w głębokich przemyśleniach i nawet nie zauważyłam, kiedy zasnełam.
Tak minął mi kolejny dzień tydzień i miesiąc....
KAMU SEDANG MEMBACA
People come and go//Bars&Melody\\
Fiksi PenggemarLena i Leondre byli kiedyś najlepszymi przyjaciółmi. Niestety chłopak wyjechał spełniać swoje marzenia zostawiając swoją przyjaciółkę tak z dnia na dzień. Lena stała się fanką zespołu, który brunet założył ze swoim przyjacielem Charlim. Dziewczyna j...
