-Lilianne, klusko chodź tu! - krzyknął Max z dołu. Dziewczyna westchnęła, odłożyła laptopa i zeszła schodami na dół.
-Tak? - zapytała, zirytowana.
-Masz posprzątać męską łazienkę.
-Dlaczego ty tego nie zrobisz? To przecież MĘSKA łazienka - dała nacisk na przedostatnie słowo.
-Ty jesteś w tym domu od najgorszej roboty - prychnął, rudy chłopak.
-Możesz się odemnie odwalić? Co ja Ci takiego zrobiłam, że mnie wyzywasz?
-Oddychasz.
-Bardzo zabawne.
-Tak jak Twoje życie.
-Zabij się, Max. Zrobisz tym pożytek dla świata.
W domu rozległ się dzwonek. Brunetka podeszła do drzwi. Kiedy je otworzyła, zobaczyła przed sobą wysokiego mężczyznę, miał brązowe włosy i lekki zarost. Ubrany był w ciemny garnitur.
-Przykro mi, państwa Dubney nie ma teraz w domu - powiedziała, automatycznie.
-Przyszedłem do Ciebie, nie do nich - powiedział, miłym głosem.
-Aha? - zilustrowała go wzrokiem.
-Pakuj się - rzucił
-Co? - patrzyła tępo na niego.
-Leć się pakować, przeprowadzasz się.
-Nigdzie się nie przeprowadzam chociaż bardzo bym chciała.
-To teraz masz okazję.
-Nara - powiedziała i zamknęła mu drzwi przed nosem.
-A już myślałem, że sobie stąd pójdziesz - powiedział chłopak.
-Ty wogóle myślisz? Gratulacje - prychnęła i poszła na górę.
Niestety nie miała jak zamknąć drzwi, bo całe górne piętro było jej. Wchodząc schodami na górę, wchodziło się do sypialni z tapetą w czerwone wzorki. Naprzeciwko wejścia stało duże łóżko, po obu stronach piętra były okna, po prawej stronie stała szafa, a po lewej biurko. Skręcając tuż za balustradą w prawo, dochodziło się do półki z książkami. Lilianne uwielbiała czytać i cieszyła się z każdej książki, której jej opiekunowie nie chcieli i oddawali dziewczynie.
Brunetka usiadła na łóżku i otworzyła laptopa. Przyszło jej jakieś powiadomienie, kliknęła je.
Max Dubney oznaczył Cię w poście.
Westchnęła i kliknęła w post. Było tam zdjęcie człowieka w lateksie i napis ,,Oznacz seksowną bestię"
Osiemnastoletni chłopak był naprawdę irytujący. Pomimo jego rudych włosów, był bardzo lubiany i znany w szkole. Wyśmiewał się z Lilianne odkąd trafiła do tego domu. Zresztą nie tylko on, jego młodsza od dwa lata, siostra Jessica i rodzice.
-Po co mnie adoptowaliście skoro jesteście tacy źli w stosunku do mnie? - powiedziała do siebie.
-Hej, pyzo - Max opierał się balustradę. Miał założone ręce na piersi i uśmiechał się łobuzersko.
-Czego chcesz? - fuknęła, brunetka.
-Nikogo nie ma w domu, a wiadomo, jestem chłopakiem i mam swoje potrzeby - powiedział i oblizał wargę.
-Walenie do zdjęć cycek Jess już Ci nie wystarcza? - prychnęła.
-Jeżeli mam patrzeć ciągle w to samo zdjęcie to nie.
-Oh jak mi przykro - powiedziała i wydeła wargę.
-Teraz pora na Ciebie.
-Pff nawet się do mnie nie zbliżaj.
Rudy w jednej sekundzie znalazł się na łóżku dziewczyny i zaczął całować ją po szyi.
-Zabieraj się! - krzyknęła. Max próbował zdjąć jej bluzkę - Zabieraj się, nie słyszysz, idioto?!
-Mrr jaka ostra - wymruczał i ściągnął tę nieszczęsną bluzkę - Masz większe niż Jessica.
-Spieprzaj! - krzyknęła, a z jej oczu poleciały łzy.
Nagle ktoś zaczął energicznie dzwonić do drzwi.
-Zaraz wracam - powiedział i wstał by zejść na dół.
Lilianne skuliła się na łóżku. Max próbował ją zgwałcić.
-Siema Marcus ! - usłyszała jego głos z dołu. Marcus był jego przyjacielem i jeżeli już przyszedł, oznaczało to, że będzie tu siedzieć do wieczora. Dziewczyna naciągnęła na siebie bluzę i otworzyła okno. Mogła przez nie wyjść na dach, był w tym miejscu prosty, dało się na nim siedzieć. Usiadła na ciepłych dachówkach i patrzyła się w niebo. Z jej oczu leciał wodospad łez.
Nie płacz, kochanie. Nie warto przez niego.
Usłyszała dziwny głos w swojej głowie.
-Co? Kto tu jest? Pokaż się! - gwałtownie wstała i zaczęła się rozglądać.
Spokojnie, skarbie. Zobaczymy się niedługo.
-Kim jesteś?!
Więcej głosów nie słyszała. Robiło się coraz chłodniej, więc wróciła do swojego pokoju. Nakryła się kołdrą i zasnęła.
YOU ARE READING
Mate
WerewolfOna - zwykła dziewczyna On - potężny alfa Co jeżeli te dwa światy się połączą?
