zéro.

650 64 2
                                        

Chłopak czuł jak duża, szorstka dłoń nieustannie sunie po jego ciepłej skórze, skrytej pod cienką koszulką, którą miał dziś na sobie. Raz po raz ciemny materiał unosił się coraz to wyżej, odsłaniając kolejne centymetry ciała nastolatka, by zaraz po tym znów zsunąć się w dół, w miejsce gdzie cała wędrówka odnajdywała swój początek. W momencie gdy jedna dłoń mężczyzny starszego o kilka lat, wciąż błądziła gdzieś pod skrawkiem materiału, w drugiej powoli wypalał się cienki papieros kompletnie nieznanej mu marki. Szary dym tytoniowy unosił się wokół dwójki, siedzącej na zimnej posadzce, a ich ubrania całkowicie zdążyły przesiąknąć już charakterystycznym zapachem, który był nieodłącznym elementem ich wspólnej znajomości. Bo właśnie tak pachniał ich związek. Tanią paczką papierosów i miętą, która dość nieudolnie starała się stłumić silny zapach tytoniu, noszony przez starszego.

Młodszy z dwójki osunął się odrobinę w dół, wciąż siedząc między nogami swojego towarzysza, a plecami opierając się o jego klatkę piersiową. Mruknął coś pod nosem, a głowę zadarł do góry, by móc chociażby zerknąć na kochanka, z którego ust po raz kolejny wydostał się gęsty, szary kłąb dymu. Kilka długich chwil wpatrywał się w niego bez słowa, nie chcąc przerywać tak idealnej ciszy, jaka panowała w mieszkaniu. Jednak gdy oczy starszego powędrowały do dołu i zatrzymały się na tych szatyna, jego usta wygięły się w leniwym uśmiechu, aby zaraz po tym znów wsunąć między nie filtr papierosa i porządnie się nim zaciągnąć. Ale nim ten zdołał po raz kolejny wypuścić zawartość swoich i tak wyniszczonych już płuc, młodszy z dwójki podniósł się i na kolanach zawisł nad młodym mężczyzną, ujmując w smukłe palce jego żuchwę. Bez pytania przywarł własnymi wargami, do tych nieco bardziej suchych i popękanych, niedługo po tym czując na sobie smak starszego, do którego tak bardzo było mu tęskno.

LUCKY STRIKEWhere stories live. Discover now