Przyjemny szum szeleszczących dookoła liści koił me myśli. Pragnąłem wszystkiego a zarazem niczego. Pragnąłem jego , a przy tym samym bałem się odrzucenia. Spojrzałem przed siebie. Smętna pogoda przyprawiała mnie o nieprzyjemne dreszcze przechodzące po moim ciele, jednakże musiałem przyznać, że jego obecność podnosiła mnie na duchu.
- Myślisz, że do jutra się rozpogodzi? - spytał o wiele niższy ode mnie czerwonowłosy chłopak, posyłając delikatny uśmiech w moją stronę. Automatycznie odwzajemniłem gest i skinąłem głową wracając spojrzeniem przed siebie. Nie wierzyłem w to, że jeden, tak drobny człowiek będzie w stanie rozpogodzić moje dni, wprowadzając do nich odrobinę mentalnego słońca oraz szczęścia. Żałowałem tylko, że nie mogłem mu o tym powiedzieć.
- Myślę, że tak - wysiliłem się na śmiech zerkając w bok. Z początku delikatne krople deszczu przerodziły się w potworną ulewę, przed którą nawet parasolka nie pomagała, dlatego oboje ściśnięci pod jednym parasolem kierowaliśmy się w stronę domu Baekhyuna. Prosił, abym go nie odprowadzał, gdyż stwierdził, że zmoknę (w zasadzie miał rację, bo i tak byliśmy nieźle przemoknięci), jednakże nie chciałem, żeby coś mu się stało zważając, na późną godzinę.
Coraz częściej nie wiedziałem jak się przy nim zachowywać. Moje uczucia do Byuna rosły każdego dnia coraz bardziej i nawet jeśli odpychałem je od siebie alkoholem, czy jakimiś durnymi grami, żeby zagłuszyć myśli, nie udawało się. Zawsze wracały
- myślę, że jutro pogoda będzie zdecydowanie lepsza - dodałem zauważając, że znajdowaliśmy się prawie pod domem chłopaka.
Byun odsunął się ode mnie, wszedł po schodkach i zatrzymał się przy drzwiach wejściowych. Zlustrowałem dokładnie jego sylwetkę. Mokra, odznaczająca się na jego plecach koszula, ukazywała jego piękne łopatki, natomiast ciasne przemoczone jeansy uwydatniały jego nogi. Westchnąłem ciężko i spuściłem głowę w dół zastanawiając się nad swoimi uczuciami kolejny raz. Przerwałem swe myśli w momencie, gdy usłyszałem specyficzne brzęczenie kluczy wyciągniętych przez Baeka.
- Do zobaczenia - westchnąłem odwracając się oraz kierując powoli w stronę swojego mieszkania. Po pierwszych postawionych przeze mnie krokach usłyszałem jego głos wołający moje imię. Uśmiechnąłem się i zawróciłem zatrzymując się przed chłopcem - słucham? - uniosłem brew do góry starając się z całych sił, aby nie rozpoczynać z nim jakiegokolwiek flirtu, jednakże jego intrygujące oczy same o to prosiły.
- Chyba nie będziesz wracał teraz do domu, jesteś cały mokry debilu - szturchnął moje ramię śmiejąc się pod nosem. Pokręciłem głową z rozbawieniem. Jako, że byłem częstym gościem domu Baekkiego, zamknąłem parasol, a zaraz po tym chwyciłem klamkę ciągnąc ją w swoją stronę i tym samym otwierając drzwi oraz zapraszając do środka chłopaka znajdującego się przede mną.
- Panie przodem - zażartowałem obserwując rzetelnie reakcje przyjaciela.
- Ale z Ciebie żartowniś - zaśmiał się poprzez naśladowanie mojego śmiechu, przez co o mało nie zakrztusił się śliną, po czym wszedł do mieszkania. Poszedłem za śladami Byuna i wszedłem do domu zaraz po nim.
- Najlepszy jakiego znasz - rzuciłem w jego stronę ściągając buty. Ku mojemu zaskoczeniu moje skarpetki w przeciwieństwie do Baekhyuna były całkowicie suche. Jednak opłacało się wydać sporą sumę pieniędzy na solidne buty.
Ściągnąłem ze swoich ramion mokrą bluzę zostając w czarnej koszulce i ukradkiem spojrzałem na czerwonowłosego, który w tym samym momencie rozpinał spodnie. Widok półnagiego Baekhyuna nie był mi obcy, ponieważ do pewnego czasu, oboje czuliśmy się przy sobie stuprocentowo swobodnie. Problem wdrożył się dopiero wtedy, gdy jego ciało zaczęło mnie podniecać.
YOU ARE READING
Night time | Chanbaek
FanfictionJego blade, popękane od zimna usta. Moja ciepła dłoń trzymająca uchwyt parasolki, błagająca, aby objąć jego smukłe ciało. Jego smutne oczy, zagubione w emocjach. Moje szybko bijące serce, pragnące wypełnienia miłością. One shot z perspektywy Pana PC...
