Zirytowana chwyciłam czarną torebkę i wyciągnęłam z niej portfel. Otworzyłam go, wygrzebałam ostatnie dziesięć dolarów.
- Więcej nie mam - westchnęłam i podałam osiłkowi pieniądze.
Był wysoki, nawet bardzo. Czarna koszulka opinała duże mięśnie, a spodnie były na granicy wytrzymałości i rwały się na udach. Podniósł na mnie wzrok skryty przez czarne okulary, ale wiedziałam, że nie był zadowolony.
- To za mało, szef oczekuje spłaty długu jak najszybciej.
- Na prawdę więcej nie mam.
- Czekamy do końca miesiąca - wyszedł i trzasnął drzwiami.
Spojrzałam na kalendarz i przetarłam twarz dłońmi widząc, że zostały mi niecałe dwa tygodnie. Usiadłam na kanapie nie wiedząc co robić. Nie chcąc o tym myśleć wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku mojego dawnego przyjaciela. Odszedł ode mnie, kiedy zaczęłam mieć problemy z narkotykami i zaczęło brakować mi pieniędzy. Cieszę się, że z tego wyszłam, ale niestety długi zostały.
Chodziłam wzdłuż uliczek zastanawiając się, co właściwie chce mu powiedzieć. Nie widziałam go dobre trzy lata. Nie zauważyłam nawet, kiedy znalazłam się pod brązowymi drzwiami. Z moich źródeł nadal tu mieszka i mam nadzieję, że to prawda.
Zapukałam parę razy. Klamka się poruszyła, a ja wstrzymałam oddech. Drzwi otworzyły się i zamiast blondyna, ujrzałam bruneta z zarostem, wyglądał na zaskoczonego, ale właściwie mu się nie dziwię.
- Jest może Daniel? - spytałam cicho.
Głowa chłopaka na chwilę zniknęła za drewnianą powłoką. Krzyknął, by zawołać go, a następnie zaprosił mnie do środka. Właśnie teraz zauważyłam, że nie ma koszulki i jest w samych dresach. Przygryzłam wargę, ale podążyłam za nim przez słabo oświetlony korytarz. Usiadłam na kanapie, a spytana o coś do picia, odmówiłam.
W drzwiach pojawił się wyczekiwany blondyn. Podszedł do mnie, ale nie usiadł. Za to zrobił to czarnowłosy.
- Czego tu szukasz? - powiedział nieprzyjaźnie. - Chyba wyraziłem się jasno, że nie mam ochoty cię więcej widzieć. - Założył ręce na piersi.
- Tak wiem - westchnęłam - ale potrzebuję pomocy.
- Zapomnij - zaśmiał się stucznie - i może to jeszcze pieniądze na dragi?
- Wyszłam z tego.
- Jasne - ponownie się zaśmiał - możesz już iść, nic tu po tobie.
Nie zwracając więcej na mnie uwagi, wyszedł z pokoju. Wstałam zrezygnowana.
- Czekaj - powiedział brunet. Kompletnie zapomniałam o jego obecności. - Mam coś, ale może to ci się nie spodobać. Tak przy okazji jestem Zayn.
- Teraz jestem na tyle zdesperowana, że chyba zgadzam się na wszystko. A ja Wendy.
Kiwnął głową, przygryzając wargę jakby się nad czymś zastanawiał.
- Ok, więc...
Zaprowadził mnie do swojego pokoju i przedstawił cały plan działania. Zmieszałam się, ale się zgodziłam, nie miałam przecież innego wyjścia.
~*~
- Gotowa? - zapytał, kiedy siedzieliśmy w samochodzie Zayna.
- Bardziej już chyba nie będę.
Przeładowałam broń trzęsącą ręką. Chłopak wyraźnie to zauważył, bo nakrył swoją dłonią moją. Powiedział parę pocieszających słów, które dodały mi otuchy.
- Ruszamy.
Założyliśmy maski. Wyszliśmy z samochodu i prędko rzuciliśmy się do drzwi banku. Wcześniej bliski przyjaciel chłopaka wyłączył wszelkie alarmy i na nasz znak, kontakt ze wszystkimi elektronicznymi sprzętami. Wpadliśmy do środka niczym burza, a chłopak oddał parę strzałów w sufit. Celowaliśmy w ludzi siedzących za stolikami. Stanęłam na jednym z nich, by mieć lepszy widok. Dałam chłopakowi sygnał, że może zabierać pieniądze.
- Ej ty tam ręce na widoku! - krzyknęłam, a kiedy widziałam, że trzyma telefon w ręku i próbuje wybrać numer, bez wahania w niego wycelowałam i nacisnęłam spust. Nie wiem co mną kierowało. Strach. Adrenalina. Zdenerwowanie. Niepokój. Podniecenie. Te wszystkie cechy kotłowały się we mnie nieustannie od wejścia do budynku.
Zayn spojrzał na mnie zdziwiony. Rzucił mi jedną z naładowanych toreb i ruszyliśmy w stronę auta, nie oglądając się za siebie. Dosłownie wskoczyliśmy do maszyny, a chłopak już ruszył. Wszystkie torby przerzuciłam na tylne siedzenia i zapięłam nam pasy. Podjechaliśmy pod stary domek letniskowy na uboczu miasta, w którym brunet czasem spędzał czas.
- Mamy to - powiedział przechodząc przez próg.
- Cholera my na prawdę to zrobiliśmy - mruknęłam nie wierząc w to.
Czarnowłosy przyniósł nam po lampce wina. Wznieśliśmy toast za udaną akcje i trochę porozmawialiśmy.
- Więc skąd znasz Daniela? - zapytał opróżniając już trzecią kolejkę.
- Długa historia. Był moim najlepszym przyjacielem. Kiedy wpadłam w narkotyki zostawił mnie, rozumiesz to? Potrzebowałam pomocy a ten dupek mnie zostawił - żaliłam się. - Ale jest już lepiej. Wyszłam z tego i co, mam się całkiem dobrze. No może z wyjątkiem problemów finansowych, ale to już rozwiązaliśmy - uśmiechnęłam się do chłopaka, a on to odwzajemnił.
Przysiadł się bliżej i podłożył rękę na moim kolanie. Nie wiem czy to alkohol, czy poprostu fakt, że Zayn był naprawdę atrakcyjny. Nie pozostałam mu dłużna przyciągnęłam go do siebie za koszulkę.
- Spłacisz dług i wyjedziemy na wakacje, co ty na to? - zapytał z iskierkami w oczach.
- Właściwie to cię prawie nie znam. A jebać to co mi szkodzi - zaśmiałam się.
Potem kompletnie oddałam się dotykowi starszemu.
~*~
Można powiedzieć, że to było z mojej strony bardzo nie umyślne. No bo proszę was, kto normalny zgadza się okraść bank z chłopakiem, którego dopiero co się poznało? Lecz ja nie miałam większego wyjścia. I może chcę się usprawiedliwić tym myśleniem. I może wcale nie powinnam tego robić, ale kogo to obchodzi? Jak powiedział kiedy ktoś mądry 'każdy jest kowalem swojego życia'. Piękne słowa prawda? Nikt go za ciebie nie przeżyje to ty podejmujesz decyzje. I może moja kompletnie przekreśliłaby moje życie, gdyby ktoś się dowiedział. Właściwie nie miałam nic do stracenia, prawdopodobnie jeżeli by mnie nie złapali, robiliby to ludzie kolesia, któremu byłam winna pieniądze. Oddycham, mam się świetnie. Mam cudownego męża i dwójkę wspaniałych dzieci. Na pracę też nie mogę narzekać.
Postanowiliśmy puść tę sytuację w zapomnienie. Zayn powtarza mi, że zawsze za dużo myślę. Kończę więc te wywody o pięknie życia i już was więcej nie zanudzam. Cześć i czołem, kto wie może widzimy się w następnej historii?
~*~
Zamknęłam notes i dumna zbiegłam po schodach, by pochwalić się mężowi o nowo napisanym opowiadaniu. Cholernie się cieszyłam, że nareszcie udało mi się ją skończyć. Moja blokada twórcza trwała już od dobrych paru miesięcy, a czytelnicy bardzo chcieli poznać losy kobiet przed ich erą 'the angles' - gangu nowojorskiego. I pomyśleć, że wystarczyło sięgnąć ręką trochę głębiej. Do wspomnień.
