Don't get burned #1

802 47 5
                                        

Soorinchoi, słońce Ty moje! Prosiłaś, żebym dzisiaj opublikowała, to proszę ^^
Mam nadzieję, że Ci się spodoba, jak zresztą wszystkim Wam :)
Nie przedłużając, dodam tylko, że oprócz Hobiego, występują tu również Jin (BTS), Jackson (GOT7), Hanbin (B.I z Ikon) oraz Minhyuk (Monsta X), a imiona dziewczyn występujących w tym rozdziale jak i później są przypadkowe.
Opowiadanie na motywach filmu Szkoła uczuć.

HOPE YOU LIKE IT!
ENJOY

Kat ^^


Znudzony zapaliłem papierosa i oparłem się o maskę mojego samochodu, jednym uchem przysłuchując się paplaninie moich przyjaciół. Jin dokuczał Nari, która w odpowiedzi uderzała go co chwilę w ramię, Hanbin kleił się do Sunmi, Jackson stał niedaleko mnie i wyglądał na zniecierpliwionego, a Minhyuk siedział w otwartych drzwiach swojego auta i wyglądał na bardzo zamyślonego. Jakby zastanawiał się, czy ta cała inicjacja JunHonga, która miała być dla śmiechu, to jest nam w ogóle potrzebna. Też się nad tym zastanawiałem, jednak nie dawałem niczego po sobie poznać. W końcu to nie leżało w mojej naturze. Kiedyś co prawda nie byłem aż tak skryty, jednak po odejściu ojca zamknąłem się w sobie i to się chyba miało już nie zmienić. Nie widziałem już na to szans.

- A co jak JunHong jednak stchórzył i nie przyjedzie? - spytała Sunmi, którą bawiła cała ta sytuacja. Boże, dlaczego ona musi być taka pusta w środku? I taka głupia?

- To wtedy pojedziemy na imprezę u Seungyoona - stwierdził Jackson, wzruszając ramionami.

Mieszkaliśmy wszyscy w małym miasteczku na południowym wschodzie Korei Południowej, oddalonego od Busan jakieś pięćdziesiąt kilometrów. Każdy z nas poznał się w szkole i od podstawówki trzymaliśmy się razem. Właściwie to nie miałem nawet pojęcia, czy jeszcze kogokolwiek z nich lubię. No, może oprócz Minhyuka, który był moim najlepszym przyjacielem od dziecka. W szkole natomiast tworzyliśmy zwartą grupę, którą reszta nazywała gangiem, choć właściwie nie wiedziałem dlaczego. Dobra, może jednak wiedziałem, tylko nie przyjmowałem do wiadomości tego, że jestem aż tak zepsuty. Tak zepsuty jak oni. Po prostu nie umiałem się do tego przyznać nawet sam przed sobą.

- Przyjechał - stwierdziła cicho Nari, zerkając na mnie katem oka. Westchnąłem bezgłośnie, zgasiłem resztkę papierosa i podszedłem do reszty, która przyglądała się JunHongowi, który przyjechał tutaj rowerem. Był niepełnoletni, miał dopiero osiemnaście lat, więc nie mógł wyrobić jeszcze prawa jazdy. Nawet z tej odległości dało się wyczuć jego niepewność i wahanie. Było mi go w sumie żal, ale jak zwykle zachowałem to dla siebie.

- Cześć - przywitał się cicho, nie patrząc nikomu z nas w oczy. Skoro tak bardzo nie chce na nas nawet spojrzeć, to dlaczego tak usilnie stara się nam przypodobać? Przecież to nie ma sensu.

- Gotowy? - spytał od razu Jackson, a ja zacisnąłem dłoń w pięść. Jezu, jak on mi działa na nerwy.

- Tak - rzucił niepewnie, a Hanbin uśmiechnął się do niego krzywo.

- Hoseok skoczy razem z tobą.

Kiwnąłem głową, wciąż się nie odzywając. Skok z wieży do jeziora, znajdującego się tuż przy opuszczonej fabryce, to była tradycja. Głupia tradycja, jeśli ktoś pytałby mnie o zdanie. Ale oczywiście nikogo nie interesuje to, co ja myślę, jeśli nie zgadza się to ze zadaniem większości. Zdjęliśmy spodnie i skarpetki i zaczęliśmy wdrapywać się na wieżę. Kiedy już stanęliśmy na górze, popatrzyłem na JunHonga, który drżał lekko.

playing with fire || bts j-hope ✓Stories to obsess over. Discover now