Tyler ma 7 lat, kiedy spotykają się po raz pierwszy. W klasie jest bardzo głośno, ale tak właśnie powinno być. W końcu to pierwszy dzień szkoły. Wszystko co czuje – zdenerwowanie, trochę radości i ten dziwny ucisk w żołądku – już dawno zmieszało się w jakąś truciznę, która powoli wyniszcza go w środku. Lecz wtedy nauczyciel każe wszystkim dzieciom usiąść w ławkach. Zaczyna się kręcić i okazuje się, że obok niego siedzi inny chłopiec. Uczucie w jego brzuchu nasila się. Nagle czuje się tak onieśmielony i doprowadza go to do szaleństwa. Zupełnie nie ma pojęcia, co się dzieje. Wówczas słyszy cichy, ale pewny głos.
- Cześć, jak masz na imię?
- Umm... cześć? Jestem Tyler. A ty?
- Mam na imię Joshua, ale możesz mi mówić po prostu Josh. Jestem tak bardzo podekscytowany w związku z tym rokiem. Mamusia opowiadała mi tak dużo o pierwszej klasie. Nauczymy się jak pisać i czytać. Właściwie ja już umiem czytać całkiem dobrze, wiesz? Moja babcia mnie nauczyła. Uwielbiam ją! Zawsze piecze mi ciasta i daje cukierki – zatrzymuje się na chwilę, żeby wziąć oddech. – A ty? Co z tobą? Jesteś podekscytowany?
- Ja... nie wiem? – waha się Tyler.
Boże, ten chłopiec tak bardzo go przeraża. Josh mówi szybko i ciężko go zrozumieć. Również żywo gestykuluje, co w oczach Tylera czyni go nawet jeszcze bardziej strasznym.
- Och, naprawdę? Więc może chcesz się dowiedzieć? Możemy zostać przyjaciółmi i robić te wszystkie fajne rzeczy, jak spotykanie się po szkole i granie na komputerze lub w piłkę. I moglibyśmy się też bawić moimi figurkami. Myślę, że po jakimś czasie będziesz wiedział czy jesteś podekscytowany, czy nie. Co o tym myślisz? – Josh pyta się, a jego uśmiech jest prawdopodobnie największym, jaki Tyler widział w swoim życiu.
- Tak, myślę, że będzie świetnie – zgadza się.
Wtedy chłopiec bierze jego dłoń w swoje i potrząsa nią energicznie. Dziwne uczucie elektryczności wypełnia ciało Tylera. Coś mu mówi, że dokonał dobrego wyboru, że spędzi dobry czas z tym szybko mówiącym dzieciakiem.
~*~
- Ani trochę nie rozumiem tego zadania – jęczy Tyler.
Ma 12 lat i, tak jak myślał wtedy, spędza dużo czasu z Joshem. To dalej jest dla niego magia, w jaki sposób tak łatwo się dogadują.
Teraz siedzi w pokoju chłopca, narzekając na zadanie domowe. Oboje przygotowują się do ważnego egzaminu.
- To proste, spójrz – mówi Josh, klęka obok niego i chwyta jego rękę. – Zrozumiesz wszystko.
Tyler rumieni się. Ostatnio trzymają się za ręce bardzo dużo. W sumie to nic specjalnego, ale za każdym razem, gdy ciepła dłoń Josha dotyka tej jego, czuje zabawne mrowienie w żołądku. Czasami też patrzą sobie w oczy trochę dłużej niż powinni. W chwilach, jak te, serce Tylera bije tak szybko, że ma wrażenie, że za moment wyskoczy ono z jego piersi. I czuje się zagubiony, nie wiedząc, co się dzieje. Dobra, ale co jeśli wie... Nonsens, oczywiście, że wie! Za bardzo się boi, żeby przyznać, jak bardzo zadurzony jest w Joshu. Bo „co mógłby pomyśleć, gdybym mu powiedział" i inne takie złe scenariusze były dla niego koszmarem.
Jednak woli wszystko zignorować i cieszyć się obecną sytuacją.
~*~
Wszystko zmienia się, kiedy Tyler ma 16 lat. To jego ostatni rok w gimnazjum.
On i Josh mają w-f. To ich ostatnia lekcja dzisiaj, a wysiłek fizyczny tylko wzmaga wyczerpanie. Idą do szatni, kiedy Tyler pyta się:
- Hej, stary, spotykamy się po południu, tak?
YOU ARE READING
Sky Full Of Stars || joshler
FanfictionChłopiec bierze jego dłoń w swoje i potrząsa nią energicznie. Dziwne uczucie elektryczności wypełnia ciało Tylera. Coś mu mówi, że dokonał dobrego wyboru, że spędzi dobry czas z tym szybko mówiącym dzieciakiem.
