problemy cz. II

790 35 14
                                    

Masz Ty zła istoto .! I więcej nie dostaniesz .!

Mam nadzieję, że wam się spodoba :)

________________________________________________

Jesteśmy na lotnisku i czekamy na nasz samolot. Edi ciągle wykonuje jakieś dziwne telefony i chodzi podenerwowany. Ale cieszę się na tą podróż…. W końcu Nowosybirsk to bardzo piękne jak i duże miasto. Jest 9:30 za 15 minut mamy mieć lot. W końcu przychodzi Pan zdenerwowany. Kiedy mnie widzi jego wyraz twarzy zmienia się diametralnie, z wkurzonej wręcz morderczej na spokojną zakochaną i zrelaksowaną. Po naszej wczorajszej nocy zachowuje się całkiem inaczej. Mam wrażenie, że przebaczył mi już tą zdradę.

-Jak tam piękna.? Zadowolona z wycieczki.? – pyta z tym swoim uśmiechem pod którym miękną mi kolana. Tak bardzo go kocham…. Jak mogłam go mieć w ogóle za takiego dupka.? Owszem, czasami się zabawił… ale czy ja nie robiłam tak samo.? Skoro on mi wybaczył to ja w takim razie jemu też powinnam. Z wielką ekscytacją i uśmiechem na twarzy odpowiadam:

- bardzo kochanie. Nawet nie wiesz jak się cieszę. – Po tych słowach pocałowałam go jak namiętniej potrafiłam. Oddał mi pocałunek przyciągając do siebie a zaraz po tym poczułam jego pożądanie.

-Uuu mała chyba poczekamy na kolejny lot a w tej chwili pójdziemy do łazienki. – zaczął mnie ciągnąć w stronę toalet. Zrobiłam oczy jak 5 złoty i zaczęłam się wyrywać. Nigdy.! Ale to przenigdy.! Nie zrobię tego w miejscu tak publicznym.! Przecież każdy może usłyszeć domyślić się czy obojętnie co. Nie ma bata.!

-Zapomnij kochanie. – zaczęłam go ciągnąć w stronę bramek – w tej chwili idziemy na samolot – spojrzał na mnie jak na wariatkę i stanął jak wryty. – no raz dwa trzy … hopsiu … nie mamy czasu – nadal tylko mi się przyglądał. Zirytowana zaczęłam tupać nóżką w czarnym lakierkowanym pantofelku. Zrobiłam minę jakie zazwyczaj ma dziecko kiedy chce coś wyłudzić od rodzica i zaczęłam spokojnie mówić. – Yyy. Psze Pana ale zaraz nam samolocik ucieknie. Prosie prosie Pana. Spiesi nam się. Idziemy bucha w górę.! – Po tym występie zaczął się śmiać i pociągnął mnie w stronę dużych napakowanych kolesi.

Kierowca mercedesa zatrzymał się pod 5-gwizadkowym hotelem Boutique Hotel Nord Castle Novosibirsk był piękny, lecz myślałam,  że Edi będzie chciał coś jeszcze bardziej luksusowego. Widocznie się pomyliłam.

Edłardo

Wolałbym coś bardziej luksusowego od tego hotelu ale wolę nie ryzykować. Kiedy Vorotila dowiedziałby się, że mam ze sobą Sami to byłaby rzeźnia. Weszliśmy do pokoju:

-Kochanie zamówię może nam coś do jedzenia. Hm.? Co Ty na to.?

-Chętnie.

Podszedłem do nocnego stolika i sięgnąłem po aparat, wybrałem numer i zamówiłem naleśniki z lodami i do tego czekoladę. Kiedy dostarczono nasze zamówienie Sami była w łazience. Korzystając z okazji, iż jej nie ma. Dosypałem szybko do jej czekolady środki nasenne.

Podczas jedzenia kolacji. :

-Skarbie wybacz mi ale idę się położyć, jestem strasznie zmęczona.

Sami ledwo co do mnie doszła, pochyliła się aby dać mi buziaka i odpadła. Chwyciłem ją pewnie w swoje ramiona i zaniosłem do zasłanego złotymi pościelami łóżka.

Sprawdź czy masz wszystko… podpowiadał mi głos w mojej głowie. Chwyciłem za dwa pistolety umieszczone na odpowiednich miejscach, telefon .? … jest … nóż.? Jest. Czyli wszystko mam. Chwyciłem jeszcze kartę do pokoju i ruszyłem do wyjścia.

-Vorotila koniec zabawy. Potrzebny mi towar.

-Nado bylo obladat' moya devka .  (tł. Miałeś mieć moje dziewuchy.)

Gruba stara sprośna świnia.! Patrzyłem na tego blondyna ok 40 i szlag mnie trafiał. Kończył mi się czas a on kurwa nic. Nie chciałem go stawiać pod ścianą ale nie dał mi wyboru.

-Shlyukha . ! (tł. Kurwa ) Moi ludzie mają w tej chwili twojego synka na muszce. Biedny mały Awiel nawet nie wie co się wokół niego w parku dzieje. – Spojrzenie tego gbura zaczęło ciskać we mnie błyskawice a błękitne oczy stały się lodowate.

-Aś Ty głupi. Pożałujesz.! Dayte material. ! – Dwóch umięśnionych gostków wniosło 8 walizek. Moja twarz idealnie się uśmiechnęła. Wyciągnąłem rękę aby ją uścisnąć lecz mój rozmówca ją odrzucił.

- Biznes s vami odno udovol'stviye. (tł. Interesy z Toba to czysta przyjemność). Zadowolony ruszyłem do hotelu gdzie zostawiłem Sami. Wszedłem do pokoju i chłód wdarł mi się na kark. Wszystko było porozrzucane a Sami nigdzie nie było.

Sami

Obudził mnie hałas i jakieś słowa.

-Ostorozhney.!

Z tego co pamiętam z lekcji rosyjskiego oznacza to coś pilnować. Drzwi trzasnęły z hukiem. Otworzyłam oczy bojąc się co mnie czeka. Pierwsze co zauważyłam to czekoladowe oczy wpatrujące się bardzo intensywnie we mnie. Później oceniłam sytuacje. Leżałam w pokoju jakiegoś hotelu wszystko było na czarno i biało. Znów powróciłam do tych nieziemskich oczów. Należały do faceta hm. I to jakiego faceta. Ok 2 metrów wzrostu włosy loczkowane czarne do ramion związane w kitkę. Wysokie czoło i pełne usta. Miał na sobie czarne spodnie, tego samego koloru koszulę i skórzany płaszcz. W uchu połyskiwał mu złoty okrągły kolczyk. Z przerażeniem stwierdziłam że bawi się on nożem.

Uśmiechnął się słodko i mocnym a zarazem owianym w jedwab głosem, ze słodkim rosyjskim akcentem powiedział.:

-Jestem Dymitr i będę Cię pilnował. Nie próbuj nawet uciekać. – COOO ??????? CO JA ZNOWU TAKIEGO ZROBIŁAM ?????!

Ja narkomankaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz