Rozdział 18

12 0 0
                                        

Isabella

Usiadłam na brzegu łóżka Harry'ego i rozejrzałam po pokoju. Tak jak się spodziewałam, panował tu nieład.

- Może napijesz się czegoś ciepłego? - Styles, który był czerwony jak pomidor wskazał na drzwi. Nadal nie mogłam powstrzymać śmiechu po tym co powiedziała siostra Hazzy. Masturbacja? Serio? Nie, to jest ponad moje siły... - Przestań się już ze mnie śmiać! - chłopak naburmuszył się. To było dla mnie jednak zbyt śmieszne.

- Wiesz... Lepiej jak już pójdę. - Wstałam nadal się brechtając.

- I co? Znowu będziesz tam stała i się gapiła w szybę? - Harry uniósł brew. - A tak w ogóle to co Ty tam robiłaś? Twoja siostra się o Ciebie martwiła.

- Hope? - zmarszczyłam nos. - Przecież ona jest na mnie obrażona.

- Nie wiem jak jest między wami, ale... Zaraz, co? - Zdziwienie Harry'ego było dla mnie dość nieoczywiste, ale w sumie odkąd mnie zna, nie miałam konfliktów z siostrą.

- No pokłóciłyśmy się o Nialla ostatnio.

- O Nialla?! - Styles usiadł obok mnie. - On Ci się...No wiesz. - Spojrzałam na niego jak na głupa.

- No coś Ty! - Znowu zaczęłam się śmiać. - Chodzi o to, że... - No właśnie, jak to powiedzieć?

- Prosto z mostu. - kędzierzawy "poklepał" mnie po plecach (bolało jak cholera...). Uśmiechnęłam się do niego sztucznie i wzięłam głęboki oddech.

- Pamiętasz tego gościa co ostatnio mnie zaczepił i pytał o chłopaka na zdjęciu? - Hazz kiwnął tylko twierdząco głową. - Więc tak naprawdę ja go znam. To był Niall - oczy Stylesa rozszerzyły się do granic możliwości. - A wczoraj... Wczoraj po zajęciach widziałam jak się kłócili. Niall i ten facet. Z tego co słyszałam to chodziło o narkotyki. Później jak wróciłam do domu to powiedziałam o tym Hope. Ona mi jednak nie uwierzyła i zaczęła gadać, że mi się podoba jej chłopak. Harry! Ja się po prostu o nią martwię! - odwróciłam wzrok i schowałam twarz w dłoniach.

- Powiem Ci tyle Izzy, że zabrałaś się do tego trochę niewłaściwie. - jego reakcja trochę mi nie pasowała. Nie zaczął paniki, że jego kumpel ma jakieś niewyjaśnione problemy z narkotykami. Zmarszczyłam brwi i powoli zaczęłam skanować twarz Loczka. - Pewnie się zastanawiasz czemu nie jestem zaskoczony narkotykowymi wyskokami Horana. - W myślach mi czytasz, Styles? Jeśli tak to nie jest za ciekawie... - Wiedziałem o tym. Właściwie chyba nie tylko ja - jak na złość do Harry'ego zadzwonił telefon - Wybacz mi na moment.

Chłopak wyciągnął komórkę i przesunął palcem po wyświetlaczu.

- Wybacz stary... No wiem, wiem, ale mamie się umyśliło żebym wieszał lampki świąteczne... Ale ja to doskonale rozumiem... Przeproś ode mnie Hope... No, na razie. - Kędzierzawy rozłączył się i znów zajął miejsce obok mnie.

- To był Niall? - Zapytałam dziwnie roztrzęsionym głosem.

- Tak, miałem pomóc Cię szukać. - Uśmiechnęliśmy się do siebie blado. - Może lepiej będzie jak Cię odwiozę do domu, co Ty na to? - przewróciłam zirytowana oczami. - Zbieraj się. - Chłopak znowu klepnął mnie w plecy i zeszliśmy na dół.

- Już idziecie? - Głos pani Styles był bardzo prawdziwie zawiedziony choć jestem pewna, że w ten dzień, dzień przed Wigilią, wolałaby nie przyjmować gości.

- Tak, mamo. Odwiozę Izzy i wracam zaraz do domu. - Wytłumaczył szybko Harry i opuściliśmy jego dom.

Po drodze panowała między nami głucha cisza. Mój towarzysz był skupiony na drodze i dopiero przed moim domem raczył się odezwać.

Better Late Than NeverTahanan ng mga kuwento. Tumuklas ngayon