We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

𝑅𝑜𝓏𝒹𝓏𝒾𝒶ł 𝐼

5 2 1
                                        

-Co to?- Zapytała Ameryka, która odrazu po przebudzeniu przyjęła prezent od swojego ojca, Wielkiej Brytanii, z okazji jego osiemnastych urodzin. -I gdzie są inni?- spytał. -Czyżby kolejne pudełko torebek od herbaty?- Zażartował, powoli otwierając swój prezent.

(zmieniam co chwile zaimki bo Ameryka ma być chłopem 😭)

-Nie.- Zaśmiała się Wielka Brytania. -Sam zobacz.-

Słysząc swojego ojca zachętę, Ameryka otworzyła swój prezent z większą ciekawością, znajdując w nim klucze.

-Klucze?- Spytał, wyciągając je z pudełeczka.

-Spójrz do garażu, synu.- Odpowiedział z lekkim uśmiechem ojciec.

Odrazu po usłyszeniu słów ojca, Ameryka wybiegła na zewnątrz, otwierając garaż który był połączony z domem, patrząc na nowy samochód z niedowierzeniem.

-No way, dziękuję!!- wykrzyczał, podbiegając do swojego ojca i obejmując go.

-proszę.- odpowiedział ojciec, odwzajemniając uścisk.

-A, i jeszcze coś.- powiedział ojciec, odsuwając się i prowadząc syna do ogrodu, który mieli za domem.

Kiedy otworzył drzwi, byli tam Francja, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Fidżi, Tuvalu, Meksyk i Kuba, którzy stali w udekorowanym ogrodzie.

-Happy birthday!- Wszyscy krzyknęli prawie w tym samym czasie, wzruszając Amerykę.

-Dziękuję wam.- Powiedział, podchodząc do nich, I ściskając wszystkich po kolei. -Jesteście naprawdę kochani.-

-W końcu nasz najstarszy brat ukończył osiemnaście lat, co nie?- Rzekła Nowa Zelandia, kładąc mu dłoń na ramieniu. -I tak jestem od ciebie wyższy.- Wyszeptał, śmiejąc się lekko.

-Oj zamknij się.- Parsknęła Ameryka, przewracając oczami.

























Lecz tak nie było, jak sobie Ameryka wyobrażała.

Oczywiście, były dzisiaj jego osiemnaste urodziny, ale nie takie jakie chciał, iż został on wyrzucony z domu zanim je ukończył.

-ugh. how childish. [ugh, jakie dziecinne]- sapnął, nie mogąc zasnąć po tym jak się wybudził ze snu. -I tak już nie zasnę.- dodał, wstając z łóżka i idąc do łazienki.

po drodze do łazienki, gwałtownie się złapał głowę i oparł się o ścianę, zapominając o tym że miał niedobór żelaza.

-Damn it [cholera]. Zapomniałem o tym.- Wykrztusił z siebie.

Po chwili jak już ochłonął, ruszył dalej w stronę łazienki i włączył kran, przemywając twarz, po czym spojrzał w lustro.

-wyglądam marnie.- rzekł, wycierając twarz w ręcznik który wisiał obok umywalki, a następnie go rzucił do umywalki, ignorując bałagan który był w łazience, wychodząc z łazienki idąc w stronę kuchni.

Stanął przy lodówce, która miała przyczepione magnesami stare zdjęcia z  jego przeszłymi wspomnieniami, kiedy jeszcze mieszkał ze swoją rodziną. Spojrzał na nie z niechęcią, i otworzył lodówkę tylko po to, by one mu zeszły z oczu, ale coś innego mu się pokazało na oczy—pusta lodówka.

-Ughhh...- Wyburczał z zawiedzeniem, powoli zamykając lodówkę i idąc w stronę jego pokoju, po czym rzucił się na łóżko, i westchnął.

*Time skip*

Ameryka postanowiła iść na zakupy do sklepu lokalnego, który nie był jakoś zachwycająco duży, ale na tyle blisko by można było po coś podejść rzutem beretem.

Wchodząc do sklepu, przywitała go kasjerka, która go często tam widywała.  Ameryka tylko kiwnęła głową i się do niej uśmiechnęła, idąc dalej w stronę półek z przekąskami, nie zwracając uwagi gdzie chodzi, sprawiając że w kogoś wszedł kto stał i przeglądał półki.

Ameryka się zapowietrzyła, odchodząc od osoby o krok, przepraszając nieświadomie.

-Bardzo przepraszam, nic ci się nie stało?- Zapytał, w końcu zerkając na osobę w którą wszedł, I jego oczom ukazał się...

-RUSSIA [ROSJA]?!- Wykrzyknął w szoku, zdziwiony.

Jeszcze nigdy nie widział żeby Rosja tutaj szła na zakupy.

-что...[co...] Nie drzyj się! I uważaj gdzie łazisz.- parsknęła Rosja, przecierając miejsce, w którym Ameryka wjechała mu z buta.

-No okej, ale co ty tu robisz? Przecież tu nie mieszkasz.- Zapytała Ameryka, krzyżując swoje ręcę.

-Domyśl się sam, mądralo.- Odpowiedziała mu Rosja, która dalej patrzyła na półkę z produktami higienicznymi.

-Whatever (wszystko jedno.).- Odezwała się po chwili Ameryka, przewracając oczami. -Ale czemu tutaj?- Dopytała się podejrzanie.

-Zajmij się może swoimi sprawami. Co, Amerykańcu?- Odpowiedziała suchym tonem Rosja.

-Tsk, fine [Niech ci będzie.].- parsknęła z powrotem Ameryka, odchodząc od niego, i idąc w stronę lodówek.

Przy kasie, kasjerka zaczęła z nim konwersacje.

-Konnichiwa America-kun! Jak tam życie się układa?- Spytała Japonia, która od pięciu miesięcy już tu pracuje.

-Pytasz się mnie jakbyśmy się nie widzieli od lat, byłem tu już z jakiś tydzień temu.- Zaśmiał się lekko, kładąc swoje rzeczy na przenośnik taśmowy.

-No tak, ale tydzień to bardzo długi czas, America-kun.- Odpowiedziała Japonia, uśmiechając się lekko i kasując rzeczy.

-Jak sądzisz.- powiedział, pakując rzeczy do papierowej torby którą też zakupił.

-To będzie 134.89 zł.- Rzekła Japonia.

-Kurdebele, brakuje mi pięć ziko.- Wymamrotał, trzymając w ręku tylko 130 złotych.

-Oj... chcesz bym coś odjęła?- Spojrzała skomplikowanie na produkty, i na 130 złotych w Ameryki rękach.

-Nie trzeba.- Nagle się wtrąciła Rosja, kładąc 5 złotych na bilonownice (inaczej nazywaną tacką kasową).

-Co?!- Zdziwiła się Ameryka, nieświadomie kładąc swoje pieniądze na bilonownice, które Japonia wzięła i oddała od razu resztę.

-jedenaście groszy!- Uśmiechnęła się.

-Uhh okej... bye...- wyszedł ze sklepu, nadal będąc w szoku.

Szybkim krokiem wrócił do domu, kładąc torby na stół w kuchni i wyciągając telefon, obmyślając czy napisać do Rosji na iMessage czy zostawić temat w spokoju.

-Fuck it (chuj.)- Wykrztusił siebie, a następnie napisał do Rosji.

)- Wykrztusił siebie, a następnie napisał do Rosji

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

-chuj jeden.- parsknął z lekkim uśmieszkiem.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jul 12 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Rozejm||RusAme||PLStories to obsess over. Discover now