Prolog

22 2 0
                                        

Kamienne korytarze Hogwartu zdawały się nie zmienić ani trochę — może tylko ich cisza była dziś nieco cięższa. Dźwięk kroków Hermiony niósł się echem, jakby z każdym kolejnym odbiciem przypominał, ile czasu minęło, odkąd była tu ostatni raz jako uczennica.

W jednej ręce trzymała starą walizkę, w drugiej — różdżkę, choć nie potrzebowała jej teraz do niczego. Odruch. Nawyk. Taki sam, jak spojrzenie przez ramię, by upewnić się, że zamknęła za sobą drzwi do przeszłości.

Gabinet Transmutacji był większy, niż zapamiętała. Nie ten sam, w którym uczyła McGonagall, ale przylegający do sali, w której prowadziła lekcje. Pachniało kurzem i pergaminem. Na środku stało biurko, a na nim czekała kartka pergaminu z krótkim, znajomym pismem:

„Witaj z powrotem, Hermiono. Hogwart cię potrzebuje. Ja też. – M.MCG"

Uśmiechnęła się półgębkiem, bardziej z wdzięczności niż z radości. Rzuciła zaklęcie czyszczące na stare zasłony i pootwierała okna. Wieczór zbliżał się niepostrzeżenie, a światło zachodzącego słońca rozlewało się na podłodze w kolorze rozcieńczonego bursztynu.

Bez większego celu wyszła na korytarz. Hogwart o tej porze był niemal święty w swej ciszy. Nie było jeszcze uczniów, tylko duchy budynku – wspomnienia, cienie kroków, dawno ucichłe rozmowy.

Jej nogi same poniosły ją ku bibliotece. Może z sentymentu. Może z nawyku.

Drzwi były uchylone. Wewnątrz panował półmrok, ten sam, co zawsze – jakby czas tu nie istniał. I wtedy go zobaczyła.

Siedział przy jednym z bocznych stolików. Pochylony nad książką, z twarzą częściowo ukrytą w cieniu. Jego sylwetka była nieco bardziej pochylona niż kiedyś, ale nadal wyprostowana z godnością, która nie potrzebowała już chłodu ani sarkazmu.

Severus Snape.

Nie spodziewała się go tutaj. Nie spodziewała się... żadnego powitania. Chciała się cofnąć, odejść po cichu. Ale wtedy, bez podnoszenia głowy, powiedział:

Wróciłaś.

Nie było w tym pytania. Nie było zdziwienia. Jakby to było coś oczywistego. Coś nieuniknionego.

Hermiona nie odpowiedziała. Stała chwilę w ciszy, czekając — ale nic więcej nie padło.

Odwróciła się i odeszła. Jej kroki na kamiennej posadzce znów niosły się echem, ale teraz brzmiały inaczej. Lżej.

Nie wiedziała jeszcze, że ta cisza będzie im towarzyszyć częściej niż rozmowy. I że w niej odnajdzie coś, czego nigdy nie szukała.


================================================================================

Wracam po przerwie, mogą pojawiać się drobne błędy jednak mam nadzieję że nie będzie to wymagało za dużo poprawek w przyszłości. Pewnie kiedyś zmienię okładkę

~Sophie


You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jun 16, 2025 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

W Zgodzie z CisząStories to obsess over. Discover now