Lloyd siedział samotnie na dachu klasztoru. Wiatr rozwiewał mu włosy, a zachodzące słońce malowało złote linie na jego twarzy. Z pozoru — spokojny, skupiony, może nawet szczęśliwy. W środku — chaos.
Kiedy wszyscy inni jedli kolację, on powiedział, że „już jadł wcześniej”. To była trzecia taka wymówka w tym tygodniu. Nikt nie zapytał. I dobrze. Bo nie chciał kłamać więcej niż musiał.
Czekał, aż klasztor ucichnie. Potem przeszedł przez kuchnię, udając, że sięga po wodę. Ale nie potrzebował pić. Musiał tylko upewnić się, że nikt nie zobaczy go skręcającego w stronę łazienki.
Drzwi się zamknęły. Zamek cicho kliknął. W lustrze widział swoje odbicie — blade, wyczerpane. Nienawidził tego widoku. Gardził sobą za to, że znów to robi. Za to, że nie potrafił przestać.
Schylił się nad sedesem.
Kilka minut później wyszedł, twarz opłukana zimną wodą. W rękawie bluzy chował świeżą bliznę. Tylko jedną dzisiaj. „Postęp” — powiedziałby ktoś, kto nie rozumie.
Lloyd uśmiechnął się do pierwszego napotkanego ninja na korytarzu. Przecież był zielonym Ninja. Bohaterem. Liderem. Nie miał prawa być słaby. Nikt nie może wiedzieć.
Nikt nie wiedział.
Jeszcze. Do czasu
Ale poszlem spać może to mi pomoże
Z rana wstałem i ubrałem luźne dresy i jakiś t-shert wyszlem przez okno żeby nikt nie widział że idę do niej do mojej Rumi
Niby złamała mi serce i jej nienawidziłem ale jednak coś czułem siedziałem przy jej nadgrobkiem
Czemu,czemu ja cie nie uratowałem byłem tu codziennie kilka razy codziennie obwiniałem się czemu cię wtedy nie uratowałem byłem debilem
Jak wróciłem do domu oczywiście przez okno to wtedy wyszlem do kuchni
Miałem na słuchawkach Dynasty i nikomu nic nie powiedziałem poszłam pobiegać
YOU ARE READING
Zanim będzie za późno
HorrorMinęło sześć miesięcy od śmierci Harumi, ale ból nie opuszcza Lloyd'a. Nikt nie wie, że od tego czasu zmaga się z zaburzeniami odżywiania wszystko, co zje, zwraca w samotności, nie dopuszczając do siebie nikogo. Ukrywa swój stan przed innymi, nawet...
