Świąteczna praca

187 13 40
                                        

   Przeciskała się między ludźmi, biegnąc spóźniona przez Londyn. Angielska pogoda również nie współpracowała z nią. Deszcz nie pozostawił na niej suchej nitki, włosy przysłoniły jej widoczność, a ona wyklinała się za zapomnienie parasola. Jakoś dotarła do starego magazynu i, wystukując końcem różdżki specjalną kondygnację na rdzawych zacięciach metalowych drzwi, mogła w końcu zaczerpnąć oddechu w środku.

   Wpadła do szatni, zrzuciła przemoczony płaszcz i ubranie. Włosy musiała zostawić mokre, inaczej jej głowa zajmowałaby co najmniej trzy razy więcej przestrzeni, a ochrzan za spóźnienie od szefa był stanowczo wystarczający. Założyła kombinezon ze smoczej skóry i z duszą na ramieniu weszła do laboratorium.

   - Dzień dobry — mruknęła do mężczyzny stojącego po drugiej stronie wielkiego stołu laboratoryjnego.

   - Granger, drugie spóźnienie w tym tygodniu. Jak ci ciężko opanować zegar i budzik, to zaraz ci przypomnę, jak działają — burknął na nią i podniósł wzrok znad notesu. - Z parasolem też masz chyba problem — ponurą minę mężczyzny zastąpił złośliwy uśmiech.

   - Bardzo śmieszne, Severusie — bąknęła, podchodząc do swojej szafki. - Przepraszam za spóźnienie, ale sąsiad znowu wpadł do mojego mieszkania, upierając się, że pies całą noc ujadał.

   - Od kiedy ty masz psa? 

   - Z tego co mi wiadomo, mam jedynie leniwego kota, który miauczy tylko wtedy, kiedy zajmę mu miejsce na fotelu. Facet potem łaził po całym mieszkaniu i szukał "pchlarza". Żadne groźby nie działały, dopiero jak wykręciłam numer na policje, zabrał się i wyszedł — marudziła, jedną ręką wertując trochę za mocno skoroszyt z normami, a drugą łapiąc za parujący kubek z kawą.

   - To po cholerę go wpuszczałaś? - założył prostokątne, czarne okulary na głowę i patrzył na nią rozbawiony. 

   - Stary dziad czekał pod drzwiami i wepchnął się do środka, jak chciałam wyjść — prychnięcie Snape'a rozniosło się po laboratorium. Pokręcił parę razy głową i wrócił do swojego notesu.

   - Dzisiaj musimy zrobić zaległe partie. Ty zajmiesz się maścią na rany, a ja zrobię szampon na łupież. 

   Snape kilka lat po wojnie otworzył firmę farmaceutyczną, która aktualnie zaopatrzała magiczne apteki w całym Zjednoczonym Królestwie. Na początku jednak miał jedynie paru klientów, dopiero po trzech latach jego produkty zostały docenione przez rynek i okrzyknięte najlepszymi. Nareszcie mógł powiedzieć, że odniósł w życiu sukces. Firma się rozrosła i dawała duże zyski, a pod sobą miał sporą grupę pracowników, w tym - o zgrozo - Hermionę Granger na stanowisku jego zastępcy. 

   Kobieta po ukończeniu Hogwartu, podjęła się mistrzostwa u Snape'a. Kiedy uzyskała tytuł, została pierwszym pracownikiem w jego firmie. Severus, przez to, że sam ją wyszkolił, był pewny jej umiejętności i szybko stała się najbardziej zaufanym człowiekiem dla niego. Przez wieloletnią współpracę zostali dobrymi przyjaciółmi.

   - Cóż za paradoks - zachichotała złośliwie.

   - Gratuluję, z premii świątecznej zostało ci dwadzieścia procent.

   - Jak będziesz tak ucinał premie każdemu w tej firmie, to braknie ci w końcu pracowników.

   - Nikt tutaj, oprócz ciebie nie jest tak głupi, żeby wyśmiewać swojego pracodawcę, więc zacznij się martwić o swoją robotę i wynagrodzenie.

   - Już nic nie mówię - ucieła rozbawiona temat i zaczęła przygotowywać sobie potrzebne przyrządy i składniki.

   Wyciągnęła piętnastolitrowy, żelazny kocioł i postawiła na palniku, napełniła go wodą i włączyła gaz. Zanim woda się zagotuje, będzie miała już potrzebne składniki do eliksiru. Najpierw przygotowała esencję z dyptamu - do zmiażdżonych liści rośliny dodała odmierzoną ilość słonej wody. Następnie pokroiła korę z drzewa Wiggen i odważyła dziesięć uncji proszku z ośmiornicy. Kiedy woda w kotle zaczęła wrzeć, dodała wszystko w odpowiednich odstępach, odczekała dwadzieścia minut i dodała paręnaście kropel wody miodowej. Na koniec dodała śluz gumochłona, żeby powstała gęsta maść. Kiedy eliksir się ustabilizował, przeniosła go do odpowiednio przygotowanych pojemniczków.

Świąteczna praca | SevmioneStories to obsess over. Discover now