Po deszczu przychodzi słońce I ❤️❤️

792 24 42
                                        

Londyn tonął w deszczu, a ciężkie chmury przesłaniały niebo, nie dając najmniejszych szans na jakiekolwiek oznaki odrobiny słońca. Był to jeden z tych ponurych, deszczowych dni. Hermiona Granger właśnie wychodziła z Ministerstwa Magii. Tego dnia praca przeciągnęła się znacznie dłużej niż zwykle, a ona czuła, że potrzebuje jak najszybciej znaleźć się w domu.

Krople deszczu nieustannie spadały z nieba, uderzając o kamienny bruk, tworząc kałuże, które odbijały szare niebo. W powietrzu unosił się zapach mokrego asfaltu i deszczu, wypełniając nozdrza wilgotną, ziemistą wonią. Hermiona zaklęła cicho pod nosem, zdając sobie sprawę, że parasol, teraz byłby nieoceniony. Wiedziała, że powinna była go zabrać, ale deszcz zaskoczył ją w środku dnia, kiedy to jeszcze wydawało się, że słońce może się przebić przez chmury.

Ulice były niemal puste. Większość czarodziejów i mugoli dawno schroniła się w ciepłych, suchych miejscach, a tylko nieliczni przemierzali miasto, odziani w płaszcze i trzymając się pod parasolami. Miasto tonęło w szarej mgle, która rozmywała kształty budynków i sprawiała, że świat wydawał się odległy i nieco nierealny.

Przemierzając mokre ulice, starała się unikać największych kałuż, lecz deszcz stawał się coraz intensywniejszy, a kałuże nieuchronnie powiększały się, łącząc w większe rozlewiska a drobne strumyczki płynęły wzdłuż krawężników. .

Hermiona przyspieszyła kroku, lecz jej zwiewna sukienka i tak szybko nasiąknęła wodą, przylegając teraz wyraźnie do jej ciała. Każdy krok powodował, że woda chlapała na jej nogi, ale nie zwracała na to uwagi, zdeterminowana, by jak najszybciej dotrzeć do domu.

Skręciła w jedną z bocznych uliczek, mając nadzieję na skrócenie drogi. Uliczka była wąska, z wysokimi, ceglastymi budynkami po obu stronach, które dawały wrażenie ciasności i izolacji. Deszcz bębnił o kamienne płyty chodnika, a Hermiona była coraz bardziej przemoczona. Mimo to biegła dalej, chcąc jak najszybciej dotrzeć do swojego mieszkania.

Jej włosy, zazwyczaj idealnie ułożone, teraz były mokre, przylegając do twarzy w niesfornych kosmykach. Mimo to nie zwalniała. Chciała jak najszybciej znaleźć schronienie przed ulewą, czuła jednak jednocześnie dziwną mieszaninę wolności i radości, jaką dawał jej deszcz.

Nagle, skręcając za róg, poczuła, jak jej serce zamarło na ułamek sekundy - tuż przed nią pojawiła się wysoka, ciemna sylwetka. Było zbyt późno, by się zatrzymać. Nie miała czasu na reakcję. Chcąc uniknąć zderzenia jej nogi poślizgnęły się na mokrym bruku i straciła równowagę. Upadek wydawał się nieunikniony. Odruchowo wyciągnęła ręce, próbując złapać się czegokolwiek, w ostatniej chwili poczuła silne dłonie zaciskające się na jej ramionach. Mężczyzna, choć zaskoczony, zareagował natychmiastowo. Jego dłonie przytrzymywały ją mocno, stabilizując jej ciało i zapobiegając upadkowi.

Z zaskoczeniem uniosła wzrok, a jej oczy spotkały się z ciemnymi, przeszywającymi oczami Severusa Snape'a. Jego twarz wyrażała mieszankę zaskoczenia i irytacji, choć w głębi jego spojrzenia kryło się coś, czego Hermiona nie potrafiła odczytać. Jego czarne jak smoła włosy były równie mokre, jak jej własne przylegając do twarzy, a długi płaszcz, kleił się do jego szczupłej sylwetki.

Hermiona wstrzymała oddech. Spotkanie z byłym nauczycielem było ostatnią rzeczą, której się spodziewała tego deszczowego popołudnia. A teraz czuła ciepło jego dłoni na swoich ramionach i przez moment nie mogła się poruszyć.

- Uważaj, Granger - powiedział cicho, a jego głos brzmiał jak zawsze - spokojnie i jednocześnie pełen skrytej groźby.

Hermiona stała przez chwilę nieruchomo, czując, że mężczyzna wciąż trzyma ją za ramiona, a jego palce były mocno zaciśnięte, jakby oceniały, czy jest stabilna na nogach. W końcu, z westchnieniem, poluzował uścisk, choć nie odsunął się o krok. Hermiona przez chwilę nie mogła znaleźć słów, ale w końcu zdobyła się na uśmiech, mimo sytuacji.

Moc magii - Miniatruki SevmioneStories to obsess over. Discover now