Kim Seokjin & Min Yoongi |BTS|
Czy braterska miłość może zmienić się w coś więcej?
Czy mogą to zepsuć przyjaciele lub byli?
Czy relacja Jina i Yoongiego to przetrwa?
Zapraszamy na książkę pisaną przez dwie autorki.
Razem z Naat zajmiemy się hist...
Wracałem właśnie z nieudanej imprezy. Nieudana była tylko dla mnie, reszta pseudoprzyjaciół bawiła się świetnie... Szedłem tak ulicą między różnymi knajpami i klubami. Z daleka już widziałem młodego chłopaka który biegł ile sił w nogach. Zaraz za Nim było trzech oprychów. Młodszy uciekał przed nimi. Przyśpieszyłem nieco swój krok i zszedłem na tą stronę uliczki, po której biegł. Szybko oceniłem sytuacje i gdy tylko był na wyciągnięcie ręki, wciągnąłem go szybko do bocznego przejścia między budynkami. - Co jest?! - zaczął się szarpać, ale położyłem mu dłoń na ustach by się uciszył. - Nie wpierdalaj się, koleś! - usłyszałem za nami jednego z tych goniących, czyli widzieli. Dobrze, już dawno miałem ochotę komuś wjebać. Odwróciłem się przodem do bandziora, chowając młodszego za swoimi plecami. - Dobrze Ci radzę... oddaj nam młodego i idź w swoją stronę. - prychnąłem na jego słowa i zacząłem podwijając rękawy od swojej koszuli. - A jeśli nie, to co? - odezwałem się w końcu - To najpierw rozprawimy się z Tobą! - warknął. Gestem ręki nakazał pozostałej dwójce się na mnie rzucić. I gdy tylko podeszli, dostali szybkie i mocne strzały w krtań, przez co padli na ziemię. - Ty chuju! - szefuncio był wkurwiony jeszcze bardziej. Zaczal wymachiwać łapami, które idealnie omijałem. Zmęczył się po paru minutach. Wyciągnął z kieszeni mały myśliwski nóż. - Na bogato... Dawaj, jeśli potrafisz. - prowokowałem go. Chciałem chociaż raz dostać w mordę, czy to tak wiele...? Mięśniak machał scyzorykiem na wszystkie strony. Nudziło mnie to więc i on dostał mocny strzał w okolice ucha. Złożył się jak pozostali. - Palanty... - mruknąłem do siebie i odwróciłem się do chłopaka. Patrzał na mnie dużymi oczami, otrzasnął się szybko I zwyczajnie odwrócił się i zaczął odchodzić. - Jasne, nie ma za co... - powiedziałem już do siebie i podniosłem swoją skórzaną kurtkę z ziemi. Zacząłem odchodzić od nieprzytomnych gości, ale spojrzałem jeszcze raz w stronę młodszego. Mógł skończyć źle, jeśli bym się nie pojawił... zatrzymał się nagle i wrócił do mnie. - Poradziłbym sobie. - dorównał mi kroku - Najwyraźniej. - uśmiechnąłem się. - Mówię poważnie. - skinąłem głową - Ile masz lat? - spojrzałem na niego - 17. - i tak właśnie wyglądał. Nawet ma na sobie mundurek szkolny. - Wracaj do domu, młody. I nie wpadaj już w kłopoty. - poklepałem go po ramieniu. Jest zaledwie 5 lat młodszy ode mnie. - A jeśli nie mam domu? - zatrzymał się w miejscu - Niemożliwe, każdy ma jakiś dom. - też się zatrzymałem. Dzieliło nas może ze 2, albo 3 merty. Ale widziałem ten strach w jego oczach. Ból jaki doświadczył... - A mój, może być od dzisiaj Twoim. - uśmiechnąłem się lekko i wyciągnąłem do niego rękę. Podszedł szybko i objąłem go ramieniem. - Jak się nazywasz? - Min Yoongi. - powiedział cicho. - Jestem Kim SeokJin, ale Mów mi Jin. - zaśmiałem się. Chłopak odwzajemnił uśmiech i ruszyliśmy do mojego małego mieszkania.
Od tamtej pory minęło 10 lat. Moja kariera bokserska przyniosła mi chwale i sławę. Małą kawalerkę mogłem zamienić na ogromny dom, było mnie stać na wszystko czego zapragnałem. Świat stoi dla mnie otworem...
Yoongi wyrósł na silnego i mądrego. Jego umysł nie może równać się z żadnym innym. Żyjemy razem tak długo, że nie wyobrażam sobie, że mogłoby go zabraknąć. Jest nieodłączną częścią mojego życia i zabiłbym każdego kto go skrzywdzi...