rozdział 1 porwanie

274 4 3
                                        

Pewnej styczniowej nocy, gdy upiłaś się w barze i zaczęłaś pierdolić coś w innym języku, do baru wszedł młodo wyglądający, rudy mężczyzna, podchodzi do ciebie i mówi - Idziesz ze mną - ty zdezorientowana odpowiadasz mu - Ae o o y o dzi y eale ebany wypedalay kowa - on zaczyna się z ciebie śmiać, bierze cię na ręce, wyprowadza z baru i wkłada do ciężarówki. Zasypiasz.

*2 godziny później*

Budzisz się i zaczynasz krzyczeć do lampiącego się na ciebie rudego - AAAAAAAA korwaaaa ty ebany phlarzu wypealay z moego domu!! - rudas zaczyna się z ciebie śmiać i wyciąga z kieszeni pistolet - Idź spać kotku - mówi spokojnym głosem - ok - odpowiadasz i idziesz spać

*1 godzinę później*

Znowu się budzisz, tym razem trochę mniej pijana. - gdzie a estem? - wiewiór odpowiada - w dupci, idź spać. - znowu powiedziałaś ok, i poszłaś spać.

*1 godzinę później*

Budzisz się już 3 raz, lecz tym razem trzeźwa - gdzie ja jestem? - pytasz się rudowłosego okularnika - sklej cipeczkę i wysiadaj z ciężarówy - powiedziałaś okej, i wysiadłaś z pojazdu. - To? Gdzie my jesteśmy? - pytasz się zdezorientowana - w fundacji sicipi! - odpowiada zadowolony rudasek.

SCP various x reader lemonMga kuwentong kahuhumalingan mo. Tumuklas ngayon