Voldemort wrócił.
Dumbledore wiedział że od teraz Harry jest w wielkim niebezpieczeństwie i potrzebuje ochrony. Sam sobie nie da rady, ma tylko 15 lat, jednak ministerstwo musi jak zwykle sprawiać trudności. Stary czarodziej długo zastanawiał się co zrobić, tak, by mieć pewność że chłopiec będzie bezpieczny. Zamyślony pochylił się na krześle i spojrzał w sufit swojego magicznego gabinetu. Obrazy, obrazy i jeszcze raz obrazy. Dyrektor westchnął gdy nagle przypomniał sobie o jednym, specyficznym obrazie, którego dawno ale to dawno nie miał prosto przed nosem. Szybko wyciągną różdżkę i przywołał to co ważne. Zakurzony, start obraz powoli zsunął się z góry prosto na biurko Dumbledora.
- Witaj Inu-san, dawno się nie widzieliśmy, czy mógłbyś się dla mnie skontaktować z Hirzuenem? - zapytał starzec, patrząc na portret srebrnowłosego mężczyzny o czarnych oczach i poważnych rysach twarzy.
- Dumbledore-san, co się stało, że po tylu latach znów się kontaktujesz z shinobi? - odpowiedział obraz, wracając do "życia" z swojej martwej pozycji.
- Trudna sytuacja, dlatego proszę, skontaktuj się z obecnym Hokage i zapytaj czy mogę się pojawić. Mam propozycję.
- Dobrze. - odpowiedziało malowidło i zniknęło w swojej ramce. Dumbledore westchnął i spojrzał na puste płótno.
"Czy to na pewno dobra decyzja?"
***
Hiruzen palił fajkę w swoim biurze i oglądał Konohe zza okna. Skończyła się wojna, jednak złe duchy nadal były nad wioską i tydzień temu stracili Minato i Kushine, a po nich pozostał tylko biedny malutki Naruto. Trzeci dużo myślał też o zdolnym młodym Hatake. Chłopiec za dużo przeżył, miał okrutne życie, nawet jak na shinobi. Stracił ojca, przyjaciół, a jeszcze teraz senseia. Potrzebował odpoczynku, jednak srebrnowłosy nie chciał się zgodzić, nadal chciał wykonywać misję. Sarutobi westchnął cicho i ruszył z powrotem do biurka, gdy nagle zauważył, że na od bardzo dawna pustym obrazie znów zagościł człowiek, którego był portretem.
- Inu Hatke. - powiedział cicho Hiruzen, wiedząc już, że mężczyzna wrócił z interesem z świata czarodziejów.
- Hokage-sama, Dumbledore-san ma propozycje, i chciałby się tu zjawić. - powiedział Hatake i spojrzał na starca, który siadając przy biurku odłożył fajkę i wbił wzrok przed siebie.
- Niech się zjawi. - powiedział, a srebrnowłosy znów uciekł ze swojego portretu. "Może być ciekawie" pomyślał trzeci i uśmiechną się do siebie.
Nie musiał długo czekać gdy nagle dźwięk trzasku wypełnił jego biuro i przed nim pojawił się wysoki starzec z długą brodą i w dziwnym ubraniu.
- Albusie, miło cię widzieć. - powiedział Hokage i uśmiechną się do starego przyjaciela.
- Ciebie też Hiruzen, jednak przybyłem do ciebie z ważną sprawą, otóż...
***
-Zgadzam się. - powiedział po chwili namysłu Sarutobi. - Mam nawet idealnego do tego kandydata. Kakashi Hatake, wnuczek Inu. Jest bardzo utalentowany, ma 15 lat tak jak chłopiec do ochrony i przyda mu się trochę odpoczynku od tego świata. - powiedział i spojrzał na zadowolonego czarodzieja.
- W takim razie przyjacielu, tutaj zostawiam świstokilk, który przeniesie chłopca dokładnie jutro o godzinie ósmej do Londynu, gdzie będzie na niego czekał mój zaufany człowiek i zbierze do bazy Zakonu. - mówiąc to podał trzeciemu kawałek materiału. - Tutaj jest wszystko co powinien wiedzieć o magii, o tym jaką rolę przyjmie i informację o tym co będzie po tym jak znajdzie się w Londynie. - powiedział i podał dużą kopertę - oraz to jest zaliczka. - dodał i powierzył Hokage dużą sakiewkę pełną monet.
- Dziękuje za współpracę Dumbledore-san. - odpowiedział Hokage i uśmiechną się.
- Wzajemnie. - mówiąc to Dumbledore znikł, a Hiruzen postanowił wezwać Kakashiego.
***
Hatake siedział na drzewie i przyglądał się polu treningowemu. Czuł pustkę, patrząc na miejsce gdzie kiedyś trenował wraz z Obito, Rin i Minato-sensei. Teraz został tylko on. Jego najbliżsi nie żyją. Jego serce było już na tle zranione, że jedyne co odczuwał to ból. Gdyby tylko nie rozkaz Trzeciego, może uratowałby swojego senseia, albo chociaż Kushine. Teraz został po nich tylko mały Nartuo. Z jednej strony młody Hatke czuł za niego odpowiedzialność. Był winien swojemu mistrzowi i jego żonie opiekę nad ich synem, za to jak oni się nim opiekowali, jednak bał się, że jeśli będzie blisko z małym, on też umrze. Jak wszyscy bliscy Kakashiemu. Ciąży na nim klątwa, która zabija każdego, kto tylko stworzy więź z srebrnowłosym. Dlatego postanowił się izolować. Nie chce już więcej nikogo stracić. Spojrzał ciemnymi oczami w niebo, by zobaczyć jastrzębia.
"Misja" pomyślał i zszedł z drzewa, ruszając do biura Hokage.
YOU ARE READING
To tylko Shinobi|| HP×Naruto crossover
FanfictionDumbledore nigdy nie myślał że jeszcze kiedyś poprosi o przysługę Hiruzena. Jednak obecna sytuacja tego wymagała, Harry był w niebezpieczeństwie oraz w trudnym wieku, wymagał profesjonalnej ochrony. ---------------- Ani Naruto ani Harry Potter nie...
