1.

1.9K 49 15
                                        

Mijał kolejny dzień. Kolejny dzień mojego życia. Życia w którym naszło wiele zmiań przez ostatnie lata. Czy mogłam powiedzieć, że na lepsze? Nie dokońca... Wszystko zaczęło się od rozwodu rodziców. Z moich rodziców tylko tata był koreńczykiem, moja matka jest polką i wbrew pozorom to właśnie po niej odziedziczyłam prawie całą urodę, co bardzo w sobie cenię. Po tacie odziedziczyłam jednak brązowy kolor oczu oraz ciemne włosy. Moja mama śmiała się, że również mały zgramny nosek, co tak często lubiła mi wypominać.

Nie byłam jednakże zbyt wysoka, jako że miałam ledwo 1,62 m wzrostu nie zaliczałam się do najwyższych osób. Lubiłam jednak swój wzrost, mówiąc sobie, że małe jest niebezpieczne. Byłam dość drobną dziewczyną, nie miałam ani nadwagi ani niedowagi, nie byłam także wychodzona, lubiłam swoje krągłości, co nawet mi odpowiadało, akceptowałam siebie taką jaka jestem.

Od urodzenia mieszkam w Korei. Można powiedzieć, że całe swoje życie spędzałam właśnie tutaj, tu gdzie poznali się moi rodzice. Dlatego umiem mówić biegle w obu jezykach. Właśnie chodziłam do szkoły, liceum, a teraz i również przyszedł czas na studia.

Byliśmy szczęśliwą rodziną, ale jak to w życiu nie zawszę może być idealnie. Po paru latach rodzice rozeszli się, dobre i to, że, w zgodzie. Przez ostatnie lata mieszkałam z mamą sama, mimo wszystko cieszyłyśmy się swoją obecnością. Jesteśmy ze sobą naprawdę blisko, zawsze dawałyśmy sobie radę. Jest ona dla mnie wszystkim. Nasze życie było spokojne, żyłyśmy z dnia na dzień, do czasu aż nie naszły pewne zmiany.

Od dłuższego czasu, mieszkamy jednak z nowym parterem mamy... jak i z jego starszym synem. Po tym jak mama poznała kogoś nowego, sprzedałyśmy nasze mieszkanie i wprowadziliśmy się do ich domu na jednym z większych i droższych osiedli, wszystko wydawało się normalne do czasu. Z czasem wszystko to, co miało być nowym początkiem, okazało się być katorgą. Jedno wiedziałam napewno... że nigdy jej nowego patnera nie nazwę swoim ojcem...

Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek powiadomienia telefonu w słuchawkach. Ocknęłam się i rozejrzałam dookoła, dzięki czemu ujrzałam nadjeżdżający, wyczekiwany autobus. Kiedy pojazd zatrzymał się na przystanku, wsiadłam do niego i zajęłam jedno wolne miejsce przy oknie. Całą drogę na uczelnie zapatrzona byłam za to co widziałam za oknem. Oparłam głowę o szybę, jednocześnie wsłuchując się w dźwięk piosenki w słuchawkach. Do uczelni nigdy nie miałam daleko dzięki czemu, jazda autobusem wydawała mi się całkiem przyjemna.

Kiedy autobus zatrzymał się na przystanku, wysiadłam z pojazdu, po czym zaczęłam zmierzać ulicą w stronę uczelni. Naprawdę cieszyłam się ze wschodzącej wiosny, dzięki niej każdy spacer wydawał się przyjemniejszy, a ja wchodziłam na uczelnie bardziej optymistyczna. Mimo, że byłam na pierwszym roku i studia zaczęłam niedawno, byłam naprawdę dobrze nastawiona na ten rok. Tym bardziej, że wybrałam studia zaoczne, weekendowe. Dzięki temu w tygodniu mogłam podjąć się pracy w małej kawiarni, gdzie jednoczesnie dorabiałam na studia.Wszystko wydawało się idealne, no prawie wszystko. Przynajmniej jeśli chodzi o naukę.

Kiedy znalazłam się przed budynkiem, zwinęłam słuchawki, po czym schowałam je do kieszeni płaszczu. Na wejściu zaczęłam przepychać się przez tłum ludzi, kiedy zorientowałam się która była godzina, biegiem ruszyłam w kierunku schodów.

Szybko zaczęłam pokonywać kolejno schody, uważając aby się nie potknąć, kiedy poczułam jak na kogoś wpadam. Pod wpływem nie dużego uderzenia, upuściłam torebkę na schody, przez co wypadło mi z niej kilka prac oraz teczka. Podniosłam wzrok na stojącą osobę przede mną. Mogłam się tego spodziewać... Było pięknie, aż nie pojawił się on. Aż nie złapałam z nim kontaktu wzrokowego. A tam gdzie on nigdy nie kończyło się to dobrze.

Znów widziałam te ciemne głębokie czarne oczy, w których tak bardzo jendak nie chciałam się gubić. W oczach które przysłaniały bujne ciemne brązowe włosy. Znów widziałam jego twarz i tajemniczą miną taką jak zawsze, z której nie potrafiłam wyczytać żadnych emocji. Był on osobą którą wolałam widywać jak najmniej, jednak byłam skazana, aby widzieć tą twarz za każdym razem kiedy tu przebywałam. Szkoda, że za taką przystojną buzią kryje się zwykły cham i arogant. Chciałam jak najszybciej z tąmtad odejść.

- Jeszcze jego brakowało. - szepnęłam sama do siebie zirytowana, podnosząc torebkę ze schodów, zbierając papiery.

- Jak zawsze spóźniona. - usłyszałam jego głos irytacji. Zacisnęłam usta. Wyprostowałam się, po czym zobaczyłam, jak chłopak trzyma w swojej ręce moją teczkę.

- Oddaj to. - odparłam poważnie, wyciągając w jego stronę rękę. Zacisnęłam usta w wąską linie. Ten jednak nic sobie z moich słów nie robił.

- Nawet jednej rzeczy nie potrafisz dobrze zrobić. - parsknął pod nosem, nie przerywając ze mną kontaktu wzrokowego. Nienawidziłam w nim tej arogancji. Stał jakby nigdy nic przede mną z ręką schowaną w czarnych dzinsach, kpiąc sobie ze mnie. Tak jakby nie miał nic innego do roboty. Nie mogłam jednak się mu dać.

- Nie twój interes co umiem dobrze robić, a co nie, oddaj to. - odparłam stanowczo, wyrywając teczkę chłopakowi z ręki. Ostatni raz na niego spojrzałam, po czym wymieniam go szybkim krokiem. Zatrzymał mnie jednak mocny uścisk za przedramię. Zdziwiona cofnęłam się i spojrzałam na chłopaka.

- Nie dotykaj mnie. - warknąłem, próbując wyrwać rękę. Nie puścił. - Puść mnie. Nie masz prawa...

- To nie miejsce dla takich jak ty. - odparł spokojnym głosem, odwracając głowę w moją stronę. Szarpnęłam ręką próbując ją wyrwać, ten zmocnił uścisk. Jak zostaną mi po tym ślady to jak boga kocham zapłaci mi za to. - Nie powinno cie tu być. - dodał, a w jego kaciku ust pojawił się mały uśmieszek. Bezczelność.

- To jest akurat moje życie i moja decyzja. - syknęłam, po czym mocno wyrwałam rękę. - I nic ci do tego. - dodałam omijając chłopaka i ruszając ponownie schodami na pierwsze piętro.

- Jeszcze zobaczymy. - usłyszałam głos za sobą, co kompletnie zignorowałam.

Kiedy znalazłam się przed salą wykładową, weszłam spóźniona po cichu, po czym zajęłam swoje miejsce obok dziewczyn czekających za mną. Kiedy zajęłam swoje miejsce odłożyłam torbę i wyjełam potrzebne rzeczy, zajmując się tematem.


☆♥︎☆

No cóż mam rzec. Witam was w nowym opowiadaniu, jest to pierwszy próbny rozdział, nie wiem jeszcze kiedy zacznę oficjanie tą książkę, ale pewne nie długo. ♡

WYJĄTKOWA | Changkyun 18+Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora