- To, co lubią twoi rodzice? - zapytał Niall, kiedy wsiadaliśmy do jego auta. Zaproponował, że nas podwiezie i przy okazji wypyta, aby mógł pokazać się z jak najlepszej strony. Słodkie.

- Um, no, moja mama na przykład lubi hortensje, a tata drogie wino. - powiedziałam, przypominając sobie. Chociaż, nie do końca byłam pewna czy te informacje nadal są aktualne.

- Kurczę, Denise prowadzi hodowlę hortensji. Mogłaś mi wcześniej powiedzieć, jak jeszcze byliśmy u mnie.

- Denise? - zapytałam. Jakoś nie zupełnie jej kojarzę.

- Tak się nazywa żona mojego brata. - wyjaśnił.

- Oh. - to ta blondynka. - A właśnie, powiesz mi o co chodzi? - zapytałam delikatnie. Naprawdę chciałam, żeby mi zaufał i wyjawił prawdę. Jej osoba mnie przestraszyła, ale poczułam, że również byłam w obowiązku jej pomóc. Przemoc domowa to nie coś, na co się przymyka oko. Niall westchnął, mrużąc lekko oczy, ale w końcu zaczął.

- Mój brat ma problemy z piciem i czasami Denise, że tak powiem za to obrywała. - wyjaśnił. To tłumaczy dlaczego u niego mieszka, ale w takim razie, co zamierza robić dalej w tej sprawie?

- A co z Gregiem? Nie chodzi na żadną terapię?

- Teraz tak, ale Denise ciągle się go boi, a dodatkowo ma na karku policję i zero dobrych adwokatów. - dodał, ponownie wzdychając. Rozumiem, że nie bardzo jest dumny z brata, ale jest w stanie mu pomóc.

- Mój tata jest prawnikiem. - olśniło mnie. - I to jednym z najlepszych. Wydaje mi się, że mógłby mu pomóc.

- Jesteś pewna? Ja jakoś myślę, że nie bardzo będzie chciał pomóc damskiemu bokserowi. - splunął.

- Oh, daj spokój. - próbowałam złagodzić sytuację, jeszcze brakowało, żeby spowodował wypadek samochodowy. - Jestem pewna, że to było silnejsze od niego i nie chciał tego. A skąd wiem, że mój tata nam pomoże? A stąd - wiem, trudno w to uwierzyć - ale miał ten sam problem. - Niall z początku był zdziwiony, ale później zmienił minę na bardziej poważniejszą. Nie wiedziałam, czy dobrze robię mówiąc mu o problemie taty w latach poprzednich, ale skoro on ufa mi, to ja mogę jemu. Prawda?

- No okej.

~*~

Przez całą jazdę nie odzywaliśmy się do siebie, nie było niezręcznie, ale komfortowo też nie. Niall wszedł jeszcze po drodze do kwiaciarni i sklepu spożywczego. Rzeczywiście chciał się przypodobać moim rodzicom. Dokładnie przed drzwiami, zanim nacisnęłam dzwonek, wyczułam zdenerwowanie na twarzy chłopaka.

- Będzie okej. - szepnęłam, wtulając się w niego i całując lekko jego policzek. Blondyn odwzajemnił uścisk i zadzwonił do drzwi. Tym razem lekko się uśmiechnął. - A i nie zdziw się, jak zaczną mówić po polsku.

- O matulu, przyszliście jednak. - przywitała nas moja mama, klaszcząc w dłonie. Wpuściła nas do środka i całując mnie w oba policzki, spojrzała na Nialla. - Ah, jak miło cię widzieć! - widocznie była dzisiaj w bardzo dobrym humorze.

- Mnie panią również. - odpowiedział, uśmiechając się szeroko. Wystawił w jej kierunku kwiaty i w tym samym momencie pojawił się tata.

- Hortensje, moje ulubione. Dziękuję. - odpowiedziała grzecznie, przytulając Nialla. Takiej bezpośredności to się nie spodziewałam. Mama jeszcze nigdy nie przytulała moich chłopaków, co tu się wyrabia? W tym samym czasie, ja witałam się z ojcem, który również ucieszył się z wina, które kupił Niall. Nie bardzo wiedziałam, jak się nazywało i też mnie to nie interesowało. Miałam tylko nadzieję, że nie wydał za dużo.

- Skarbie,  choć ze mną i mi pomóż. - poprosiła mnie mama, a ja udałam się za nią do kuchni. od mojego ostatniego pobytu tutaj nic się nie zmieniło. Te same meble, ściany, a nawet rysunek wykonany przez Setha, jak był mały. Właśnie, ciekawe, czy powiadomił już rodziców o ciąży. Muszę uważać, żeby przypadkiem niczego nie wygadać.

~*~

Pasuje wam słodkość czy bardziej wolicie te smutne sceny? Nie mówię tu o zakończeniu, zaspojleruję, że na pewno będzie happy end:D

+ zapraszam na "Babysat" ♥

Dziękuję, ilysm xx

Xbox chatting ⇨ NH ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!