-Pomocy! Błagam, niech mi ktoś pomoże! - wpadłam w jeden wielki szloch czując się bezsilna. Czułam się niepotrzebna. Czułam jakby świat się właśnie walił. Czułam, że nie ma dla mnie ratunku. Pierwszy raz czułam, że chcę umrzeć.
-Nie wierć się, bo już nie będzie tak pięknie. Krzyczeć też nie ma sensu, bo i tak cię nikt nie usłyszy tępa szmato. - wręcz wypluł te słowa w moim kierunku. - Sama się o to prosiłaś, więc teraz nie denerwuj mnie i się uspokój! Mogłaś tego nie robić, wiedziałaś jak się to skończy.
Jestem szmatą? Po tym wszystkim co dla niego zrobiłam? Może i jestem, ale martwiłam się... Ale czy to ma teraz jakiekolwiek znaczenie? Przecież i tak jestem już skończona. Jestem nikim.
-Dla-a-czego to ro-obisz? - łkałam nie mogąc powstrzymać łez- Dla-a-czego wy mi to-o robicie? - nie było już dla mnie ratunku. Moje życie zaraz miało się zawalić. Po co w ogóle żyć, skoro jest to takie okrutne?
-Zabawna jesteś. Jeszcze się pytasz?- prychnął w moim kierunku. - Trzeba było się nie wpierdalać w cudze interesy. - cudze interesy... On też był moim interesem, więc jego interesy były moimi. I w co mnie to wpakowało? W gówno.
-Już możemy, czy ten teatrzyk będzie jeszcze się ciągnął?- rozległ się głos jakiegoś mężczyzny za mną. Przeszły mnie ciarki. To co zaraz miało się stać, pewnie nie należało do rzeczy przyjemnych. Bałam się. Bałam się o własne życie.
-Możecie. Niech suka się nauczy. - nienawidzę tego człowieka. To z jaką satysfakcją wypowiadał te słowa, było okropne. Myślałam, że go znam. Myliłam się.
Nagle poczułam ciężar na moim ramieniu. Wolałam nawet nie patrzeć, co to było. A raczej kto to był. Mój wzrok objął kilku facetów, którzy podchodzili niebezpiecznie blisko mnie. Bałam się. Okropnie się bałam.
Miałam czego. Moja podświadomość mówiła mi, że nie skończy się to dobrze.
Byli przy mnie. Złapali mnie mocno za ręce. Zaczęłam się wyrywać. Modliłam się o cud. Emocje, które w tamtym momencie czułam są nie do opisania. Nie mogłam krzyczeć. Momentalnie straciłam głos i odcięło mi dostęp do tlenu. Nie widziałam sensu by dalej się wiercić. Nic już nie miało sensu. Znalazłam się w pieprzonej pułapce bez wyjścia. Zamknęłam oczy. Po prostu je zamknęłam. Nie chciałam widzieć tego obrzydliwego świata. Słyszałam przeładowywanie broni, a później poczułam ją przy swojej skroni. W tamtym momencie zamarłam.
~~~~~~~~~~~ Z A K A Z A N E ~~~~~~~~~~~~
-Mel, kochanie. -moja matka położyła swoją dłoń na mojej rozgrzanej głowie. - Spokojnie, to nie dzieje się naprawdę. Oddychaj.
Zimny dotyk zerwał mnie na równe nogi, ale długo to nie potrwało, bo od razu upadłam na łóżko. W takich momentach jestem bezsilna. Nie potrafię nic z tym zrobić, a bardzo bym chciała. Wykańcza mnie to psychicznie...
-Boże, dziecko! Siedź i nie wstawaj, bo jeszcze sobie coś zrobisz. - widziałam troskę w jej oczach. Przysparzam jej tyle problemów, że czasami jest mi wstyd. Jednak to moja mama i wiem, że nie ma mi tego za złe. - Znów śniło ci się to samo?
-Niestety. - Byłam w stanie wypowiedzieć tylko to, bo zdezorientowanie wzięło nade mną górę.
-Melanie może czas w końcu coś z tym zrobić, nie sądzisz? Minęły już 2 lata, a to pojawiło się dopiero teraz i znikąd. - westchnęła wręcz wywiercając dziurę w moich oczach.
YOU ARE READING
Zakazane
Teen FictionPewnego dnia ciemność wlała się do serca osób, do których nigdy nie powinna. Bynajmniej tak myślała osoba, która znajdowała się niedaleko nich. Była przekonana, że ma w nich oparcie, a tak naprawdę już nie mogła być pewna niczego. Jedna nieprzemyśla...
