Prolog

7 1 0
                                        

-Jesteś pewien, że tego naprawdę chcesz? - upewniał się, wciąż będąc zaskoczonym usłyszaną przed chwilą rewelacją.
-Tak, Asmodeusie. - rzekł stanowczo siadając na drewnianym antycznym krześle. Zachowywał się, jakby był u siebie, nikt mu jednakże tego nie zarzucił. Mężczyzna ciężko wypuścił powietrze z płuc kładąc na stoliku kryształową kule.
-Ta oto kula pokaże ci wszystkich ludzi płci pięknej na ziemi. Jakie masz upodobania, piekielny panie? - spytał, jak najsubtelniej potrafił, przecież niemiał zamiaru rozwścieczyć samego władcy piekieł. Przynajmniej nie tym razem. Z jego rozmówcy od samego przyjścia biła nadzwyczajna powaga, rzadko to było spotykane, więc musiał się wykazać ogromną rozwagą oraz w najgorszym przypadku sprytem.
-Chcę mieć zabawkę, więc musi być piękna, lecz to ma nie wykluczać chrzty inteligencji. Te demony tego nie mają i mam ich coraz częściej dosyć. - zadeklarował płynnie przekonany swoimi racjami.
-Rozumiem, ale może jakieś większe szczegóły? - spytał dwuznacznie trzymając dłonie nad magiczną kulą. Już zaczęła pięknie połyskiwać w środku mgła w ciemnych odcieniach różu. Wyglądało to, jak rozkwitające mgielne pąki kwiatów.
-Ograniczenie wiekowe od siedemnastu do dwudziestu dwóch lat. Musi być ładna i młoda. - skwitował podnosząc lewy kącik ust. Można się łatwo domyślić czemu tego oczekiwał, w końcu nie zabierze z świata ludzkiego pierwszej lepszej. Nie po to podkładał by własną drogocenną głowę, każdy kto go znał wiedział, że wbrew pozorom miał ją stabilnie usadowionom na karku. Dodatkowo wiele ryzykował własnym charakterystycznym charakterem.

-Kolor włosów? - dopytywał machając dłońmi przy szkle.
-Preferuje ciemne blondynki. - oznajmił zadufany. Poszukiwać panny dla władcy zauważył w tych niebieskich oczach iskrę, podobnie wyrazistą ostatnim razem widział przed powstaniem w niebie. Nie mało zaskoczył go ten fakt.
-To się rozumie. - skomentował Belzebub szczerząc się od ucha do ucha - Jest to połączeniem dwóch nazw odcieni włosów. - prychnął. Lucyfer spojrzał na niego tym swoim wzrokiem przez który każdy się bał, inaczej ujmując z pod łba. Osoba trzecia stwierdziłaby, że na każdego korzysta z tego samego morderczego spojrzenia, lecz ta dwójka widziała za każdym razem różnicę, kiedy na nich nim spoglądał. Był sympatyczniejszy, na swój jakże osobliwy sposób. Może to było spowodowane tym, że są przyjaciółmi oraz sprzymierzeńcami od wieków, tylko on znał na to odpowiedź. Co nie oznaczało, że ją wyjawi bez godnej ceny.

Ciemnoskóry zamknął jadaczkę natychmiastowo, zdając sobie sprawę, że znów przesadził. Król Piekieł z powrotem zwrócił swój szanowny wzrok na umięśnionego mężczyznę z siwymi sięgającymi do bioder włosami.
-Tyle wystarczy? - zaczął się niecierpliwić, choć tego nie dało się wyczuć. Jedynie on o tym rzecz jasna wiedział.
-Grono ludzi się zmniejszyło, lecz zachęcam odpowiedzieć na jeszcze kilka pytań. - zaproponował z pewniejszym wyrazem twarzy. Zaczęło do niego dochodzić co teraz się działo.
-Niech będzie, pytaj. - rzekł znudzony, chciał mieć to wszystko już dawno za sobą.
-Ma być osobą z zniszczoną psychiką czy... Cóż, z szczęściem w życiu? - po tych kilku słowach Asmodeusa, Lucyfer zaśmiał się szyderczo, w końcu zaczął mu się podobać zadawany tor pytań.
-Z zniszczoną, lecz nie doszczętnie. Zobaczymy, jak da tu sobie rade. - zauważyć można było po nim jaką ma już zabawę. Ach, te pokusy i myśli maniaka.
-Z wieloma przyjaciółmi?
-Ma mieć maksymalnie jednego prawdziwego przyjaciela. - odpowiedział po chwili dłuższego zastanowienia.
-Ma być przyszłą anielicą czy może diablicą? - uśmiechnął się zaciekawiony.
-Anielicą. Będzie więcej zabawy. - skwitował, chciał przy okazji na przykrzyć egzystencji ojcu.
-To już wszystko. Teraz zobaczysz kilka sugestii według pańskich preferencji.

**kilka minut później**

-Która idzie prosto do piekła w objęciach władcy z powodu nie naturalnej śmierci? - spytał brązowowłosy ciesząc się, że kogoś zabiją. Tak wiele wieków minęło od ich wspólnie wykonanej rzezi.
-Może się nadać na to stanowisko Julia Light, lat siedemnaście. - rzekł z obojętnością. Nie mógł im tego pokazać, ale był nią naprawdę zaintrygowany, zwyczajnym człowiekiem.

Czym zawiniliśmy? Stories to obsess over. Discover now