Avery
Budzę się, ociągając , ziewając i wierząc w każdą stronę. Patrzę na zegarek z nadzieją, że doliczy mi jakiś dodatkowy czas , ale oczywiście nie. Wręcz przeciwnie...
- O nie , jestem już cholernie spóźniona ! - Krzyczę sama do siebie i z prędkością światła ubieram się w co tylko znajdę .
Natępnie pakuje torbę, którą wynoszę za drzwi. Makijaż - tylko rzęsy i już jestem prawie gotowa. Na szybko jem śniadanie i przy okazji na sam koniec dławie się prawie mlekiem. Rzucam miskę do zlewu , a w pędzie biegnę do drzwi zamykając je na klucz . Technik na schodach w dół. Jeszcze tylko kawałek , może wybaczy mi te 20 minut spóźnienia. Bywało gorzej . Najwyżej da mi karę ,typu papierkowa robota. Ehh Tego nienawidzę całym sercem jakie jeszcze do tej pory mam.
Biegnę tuż obok przystanku, widząc w nim tylko kilka osób. Nie przyglądam się im za bardzo. Jak na tą godzinę jest ich zaskakująco mało. Nagle pośród nich rzuca mi się w oczy wysoki blondyn w czarnej czapce. Wygląda spokojnie, a jednocześnie niepokojąco opiera się o ramę przystanku. Instynkt nakazał mi trzymać się z daleka. W ciągu roku w moim życiu wiele się zmieniło. Szczególnie w postrzeganiu mężczyzn.
Kiedyś szalałam za tego typu boyami z nieziemską urodą: idealnie wyrysowane linie szczęki, dłuższe włosy blond,opinająca mięśnie klaty koszulka.
Uwielbiałam szukać tapet, zdjęć z nimi i jarać się nimi całe tygodnie jak typowa nastolatka. Dziś to nie jest takie proste. Każdy kolejny mężczyzna wydaje się być dla potworem po tym co zgotowało mi życie i jak mnie potraktował, ktoś komu ufałam.
Przebudzam się z tego transu.
Moje myśli całkowicie zasłoniły mi oczy. Co ja głupia robię ! Nie czas na przyglądanie się przypadkowym ludziom i rozmyślania. Powinnam się teraz skupić na drodze i miejscu spotkania.
- W takim tempie znów się spóźnię-
Rzucam i przechodzę dalej . Słyszę jak mój zamek w torbie się odsuwa ,ale nie zwracam na to uwagi. Zawsze sobie robi takie żarty i potem w pracy butelka z wodą magicznie się ulatnia . To tylko butelka wody , więc ignoruje ten fakt . Po drodze komórka z dna niemiłosiernie wibruje i ani na chwilę nie przestaje.
- To szaf. Jezuuu dopiero wstałam A już cały dzień zjebany , Ale dostanę opiernicz-
Mówię po cichu i skręcam za rogiem budynku. Docieram na miejsce i z trzaskiem drzwi wchodzę. Jedna z tych napompowanych sekretarek patrzy na mnie krzywo.
- Po cholerę tu przyszłaś. Szef jest wkurwiony i kazał ci w tempie natychmiastowym wracać skąd przyszłaś. Nie masz żadnych poleceń.-
Mówi pewnym siebie głosem blondyna jak z burdelu malowana. No serio , mówię wam . Plastik, tynk i donice na samym widoku.
Za niedługo zamiast biura szef otworzy budowlankę.
- Katrin, daj siana. Ja wiem jak mnie zajebiście lubisz wkurzać. Ale przypominam Ci na jakiej jesteś pozycji w tym miejscu. Bo w gabinecie szefa to zazwyczaj na pieska -
Śmieje się, a ona już na maksa zażenowana i wkurwiona wstaje , aby wyjść .Haha 1:0 szmato.
Tak więc, godzę się z tym co polecił mi szef i zrezygnowana wracam chodnikiem do domu.
YOU ARE READING
Hell fills my interior
RomancePośród nich rzuca mi się w oczy wysoki blondyn w czapce. W ciągu roku w moim życiu wiele się zmieniło. Szczególnie w postrzeganiu mężczyzn. Kiedyś szalałam za tego typu boyami. Uwielbiałam szukać tapet, zdjęć z nimi i jarać się całe tygodnie j...
