Razem z sierpniowym wieczorem przychodzi delikatna bryza znad jeziora. Siedzimy obok siebie w otwartym bagażniku, otuleni kocami i poduszkami. Tej nocy jezioro wygląda jakby nie miało końca, ciągnęło się do nieba, a gwiazdy, jakby spotykały się ze swoimi odbiciami w tafli wody. Udaję, że zasypiam i osuwam się na jego klatkę piersiową. On otacza mnie ramieniem, z początku ostrożnie, jak głaszcze się malutkiego ptaszka, jednak potem jednym ruchem się przytula. Poprawia kosmyki włosów, które opadły na moją twarz, po czym delikatnie wzdycha.
Oddech. Na chwilę przestaję myśleć, wyciszam wszystkie zmysły, tylko po to, żeby usłyszeć jego oddech. Wdech, prawie bezszelestny, krótka przerwa i wydech, taki w którym zmieściłoby się jedno proste zdanie, złożone z dwóch słów.
Liczę sekundy, minuty. Jego oddech jest idealny, perfekcyjny w czasie trwania, w prostocie, w cichym westchnieniu. Jest jego, ale jednocześnie trochę mój, bo pozwala mi go słuchać, czuć delikatne łaskotanie zimnego powietrza, opadającego na mój policzek. Pozwala mi trwać w tym zwykłym procesie, mimo, że nie dostałam zaproszenia. Wkradłam się cicho do tego cyklu.
Oddech. Pozwala nam żyć, a jego daje mi szczęście. I póki nie przestanę go czuć, będę szczęśliwa.
Oddech.
Jego oddech.
YOU ARE READING
Jaśmin
Teen FictionOpowiadania słodkie jak jaśmin. Zbiór opowiadań nie zawiera treści 16+, 18+, wulgaryzmów.
