~ Prolog ~

39 3 6
                                        

Dziewczyna siedziała na jednym z krzeseł opierając głowę o spory stół. Głuchą ciszę przerywał jej cichy szloch. Łzy spływały delikatnie po policzkach. Podniosła głowę i spojrzała w telewizor przed nią. Poprawiła nieco wąskie jeansy i włączyła dźwięk pilotem.

- Po dzisiejszym orędziu od razu zaczynamy działać w tej sprawie... - rozbrzmiał głos prezydenta.

Spowrotem wyłączyła dźwięk, który ją drażnił. Wstała z krzesła i podeszła do okna zaciskając dłonie na przydługich rękawach za dużej bluzy splatają ręce na krzyż. Spojrzała na piękny widok Waszyngtonu na kapitol. Zapewne normalnie by się nim cieszyła, bo okazja mogłaby się nie powtórzyć. Kłótnia na krótko przed wyjściem jej to uniemożliwiła i aktualnie jedynie dziękowała bogom, że nie musi być na tym orędziu i została wybrana na tego całego ds. Chciała wrócić na miejsce gdy nastąpił potężny huk, który aż przebijał bębenki. Odwróciła wzrok w stronę okna i zobaczyła kapitol w płomieniach. Krzyki na ulicy pomału zaczęły rozbrzemiewać wraz z syrenami samochodów. Po chwili nastąpił kolejny huk tym razem drzwi. Ona nadal stała przy oknie próbując zrozumieć co się właśnie stało. Było całkowicie osłupiona. Była przekonana, że to jedynie sen. Została pociągnięta za ramię, wysoki blondyn coś do niej mówił jednak nic nie rozumiała. Po dosłownie chwili znaleźli się na dworze weszła o samochodu i dopiero trzask drzwi ją wybudził z szoku. Odwróciła się za siebie i spojrzała przez tylną szybę. Kapitol to były jedynie gruzy i płomienie...

this girl is designated survivor Stories to obsess over. Discover now