Kiedy tylko otworzyłam oczy, usłyszałam donośny łomot pochodzący zewsząd. W tym momencie przypomniałam sobie, że mama mówiła coś o Ziemi. Rozejrzałam się i zauważyłam, ze znajduję się w w dziwnym pomieszczeniu poruszającym się gwałtownie. Wszystko zaczęło się trząść i wtedy zrozumiałam, że znajduję się na statku lecącym na Ziemię. Wokoło wiele przestraszonych twarzy oceniało sytuację.
Mój wzrok skupił się na chłopaku w ciemnym mundurze strażnika z Arki. Był wysoki i zapewne starszy. Widać było, że coś tu nie gra, nie wydaje mi się, że jest prawdziwym strażnikiem. Jego czarne włosy opadały mu na piegowatą twarz. Brązowe oczy idealnie wpasowywały się w karmelową karnację. Chłopak odwzajemnił wzrok. Można było zauważyć, że kogoś szuka.
Nagle uderzyliśmy w coś i zapadła cisza. Wszyscy powoli odpinali pasy, a ja siedziałam jak wryta. Z zamyśleń wyrwał mnie znajomy głos. Odwróciłam głowę i zauważyłam Wellsa. No jeszcze tego mi brakowało. Wells. Jedyna przyczyna śmierci mojego ojca, może nawet nie śmierci lecz ekspulsji, do której mój były najlepszy przyjaciel doprowadził. Kiedyś bym się ucieszyła, że jest tu ze mną, ale teraz nie mogę na niego patrzeć.
- Clarke nic ci nie jest? - zapytał mnie.
- Nie odzywaj się do mnie. - syknęłam.
- Clarke nie możesz wiecznie mnie nienawidzić. - odpowiedział.
- Mogę i będę, po co tu w ogóle jesteś, nie powinno cię tu być. - powiedziałam z nienawiścią w głosie.
- Jestem tu dla ciebie. -
Odpięłam pasy i szybkim krokiem ruszyłam w stronę drabiny na piętro niżej. Wszyscy zebrali się przed wyjściem ze statku i wpatrywali się we fałszywego strażnika, stojącego przy klapie. Nagle wśród tłumu usłyszałam...
- Bellamy? - zapytała dziewczyna z ciemno-brązowymi oczami.
- Octavia, jak dobrze cię widzieć. - odpowiedział z ulgą.
Brunetka podbiegła do niego i złączyli się w uścisku. Wtedy ktoś szepnął trochę za głośno bo chłopak usłyszał...
- To ta dziewczyna z pod podłogi. -
- To moja siostra. - rzucił Bellamy beznamiętnie.
Rozległy się szepty. Siostra? Na arce nie można było mieć rodzeństwa ze względu na zasady jakie tam panowały. Populacja redukowana była, nawet za jakieś nieznaczące przestępstwo. Tak umarł mój ojciec. Tylko, że on nie był przestępcą w porównaniu do 99 osób otaczających mnie. Nie mieliśmy 18 lat więc kara śmierci jeszcze nie obowiązywała, co jednak nie tłumaczyło obecności Bellamy'ego. Wyglądał zdecydowanie na więcej niż 18. Udało mi się tylko dlatego, że za tydzień kończę 17 lat, przynajmniej nie czeka mnie los mojego ojca.
Bellamy już pociągał dźwignię otwierającą drzwi gdy krzyknęłam..
- Stój, powietrze może być toksyczne. -
- Jeżeli jest toksyczne to i tak umrzemy. - niestety ma rację.
Szczęk zawiasów pobudził zainteresowanie osób wokoło, a ja aż podskoczyłam z zaskoczenia. Statek wypełniało niezwykłe światło rozchodzące się po naszych twarzach. Poczułam jak energia rozchodzi się po całym moim ciele.
Octavia postawiła pierwsze kroki na Ziemi i wykrzyknęła w las..
- Wróciliśmy suki! -
Proszę komentujcie jeżeli wam się podoba, bo nie wiem czy mam dalej pisać.
#Bellarke XO
KAMU SEDANG MEMBACA
Bellarke
Fiksi PenggemarOd początku mieli się ku sobie, jednak nienawiść do siebie zaślepiała ich jeszcze bardziej. Księżniczka Clarke i nieznośny Bellamy. Wrogowie od serca i przyjaciele od kłopotów. Czy uda im się przetrwać na Ziemi? Czy będą w stanie na sobie polegać...
