Nie sądziłam, że przeprowadzki i podróże są aż tak męczące, dopóki sama nie musiałam jechać trzy godziny do Seulu, a następnie nosić kartonowe pudła do mieszkania. Winda była dużym udogodnieniem i naprawdę nie wiem, czy dałabym radę wnieść cokolwiek na dwunaste piętro, gdyby nie ona. Mimo to i tak byłam wykończona, gdy niosłam już ostatnie pudło. To był wyjątkowo duże, więc chwilę się wahałam nawet z postawieniem go na podłodze, ale chęć jak najszybszego wzięcia prysznica i położenia się, wzięła górę.
Trochę mi zajęło, żeby w ogóle znaleźć klucz, bo miałam ich masę i byłam na siebie strasznie zła, że tyle razy otwierałam drzwi, a wciąż go nie oddzieliłam. Z drugiej strony wolałam jednak być ostrożna i go nie zgubić już w dniu, w którym się przeprowadziłam tak ostatecznie.
Odwróciłam się by sięgnąć po kartonowe pudło, gdy już otworzyłam drzwi. Wtedy dostrzegłam jasnowłosego chłopaka, który opierał się o ścianę. Miał bladą cerę i dość łagodny wyraz twarzy, mimo że na pierwszy rzut oka wyglądał nawet groźnie. Intensywne spojrzenie ciemnych tęczówek wbił we mnie, cierpliwie czekając, aż zgarnę pudło z przejścia.
— Przepraszam — wymamrotałam, popychając je nogą do środka mieszkania. — Wcześniej nikogo tutaj nie było.
Pokiwał powoli głową, po czym podszedł do drzwi obok. Jeszcze raz zdążyłam przebiec wzrokiem po jego ciemnych ubraniach, nim zniknął, najprawdopodobniej, w swoim mieszkaniu.
Więc mam przystojnego gościa zaraz za ścianą. Nie, żeby mnie to jakoś wyjątkowo uszczęśliwiło, ale było całkiem... fajne.
Weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi. Ściągnęłam z siebie bluzę, zostawiając kartonowe pudło w wejściu, a jak już się wzięłam za szukanie ubrań na zmianę, zupełnie o nim zapomniałam. Poszłam szybko się umyć i przebrać, a później położyłam się na kanapie. Naprawdę zaczęłam teraz rozumieć, dlaczego powinnam zająć się tym wszystkim choć tydzień przed rozpoczęciem roku.
Było już późno, ale i tak myślałam o wszystkim, co się działo i jak daleko od bliskich jestem.
~*~
To chyba oczywiste, że rano spędziłam długą chwilę, albo nawet dwie, na szukaniu ubrań. Zapomniałam ich wyciągnąć przed snem, dlatego miałam dużo mniej czasu niż przewidziałam na dotarcie do szkoły.
Wybiegając w pośpiechu z mieszkania, potknęłam się o pudło, które zostawiłam poprzedniego wieczoru w przejściu, czego skutkiem był upadek.
Choć nie tylko mój; dość mocno uderzyłam w tego samego chłopaka, któremu wczoraj zastawiłam korytarz. Większość jego podręczników wypadła mu z plecaka, który dopiero zasuwał, gdy na niego wpadłam.
— Jesteś dużo bardziej kłopotliwa, niż sądziłem — powiedział tylko, zaczynając zbierać rozsypane książki z podłogi.
— Nie chciałam — wymamrotałam, postanawiając mu w tym pomóc. Podałam blondynowi kilka podręczników, na co on tylko odgarnął włosy, które wpadały mu do oczu i schował książki do plecaka. Wstał, zasuwając go, a ja również się podniosłam, widząc to.
— Min Yoongi — rzucił krótko.
— Seo Soyeon.
Obdarzył mnie jeszcze jednym spojrzeniem, zarzucając plecak na ramię, po czym bez słowa ruszył w kierunku windy. Widocznie nie był zbyt towarzyski.
Zamknęłam drzwi na klucz, po czym również podeszłam do windy, wrzucając klucze do swojego plecaka.
Yoongi wciąż czekał, a ja stanęłam obok, czując się dziwnie onieśmielona nim i jego postawą.
KAMU SEDANG MEMBACA
so far away
Fiksi PenggemarBo marzenia trzeba łapać, pielęgnować i spełniać, nieważne jak daleko są.
