- Wychodzę! - krzyknął Namjoon z korytarza, ubierając w pośpiechu swoje znoszone już czarne vansy. Sięgnął po jeansową kurtkę z wieszaka i upewnił się, że na pewno ma plecak na ramieniu a w kieszeni komórkę oraz klucze. Ostatnio chodził jakby z głową w chmurach, niejedna osoba wytknęła mu już jego typowo dziwne zachowanie. Namjoon z natury był niezdarą, do tego przywykli już chyba wszyscy, ale ostatnio przesadzał. Wyszedł raz z domu bez butów albo telefon wpadł mu do fontanny, gdy był na spacerze z przyjaciółmi. Może tak właśnie wyglądało życie w ostatniej klasie liceum, gdy nie miałeś nawet czasu na sen. Może było to wywołane zbliżającymi się egzaminami. Mógłby zastanawiać się nad tym kilka dni a i tak nie znalazłby przyczyny.
Nie czekał na odpowiedź swojej mamy, na żadne "miłego dnia, kochanie" i opuścił dom. Od razu włożył słuchawki do uszu i udał się w kierunku przystanku autobusowego, szedł dość szybkim krokiem zważywszy na późną godzinę. Jego autobus odjeżdżał za siedem minut a mu zazwyczaj żeby tam dojść potrzebne było dwanaście. Nie udało mu się dzisiaj wyrobić w czasie a nie mógł się spóźnić, następny autobus będzie dopiero za godzinę. Dzień zaczynał naprawdę ważnymi zajęciami z matematyki, nie chciał przyjść po czasie bo było to okazanie braku szacunku. Nie on się uczył, on miał być tym co uczy. Ostatnio pomagał kilku pierwszakom, którzy mieli zagrożenie na koniec semestru i przez to spędzał w szkole dużo więcej czasu niż zazwyczaj. Nie miał z tym problemu, był tylko nieco zmęczony.
Prawie biegiem dotarł w końcu na przystanek...i prawie idealnie w czasie. Udało mu się dojrzeć piękny, brudny tył jego autobusu, jakby śmiejąc się z niego odjeżdżający w stronę szkoły. Gdyby tylko przyszedł pół minuty szybciej...
- Niech to szlag! - przeklnął cicho pod nosem, kopiąc niewidzialny przedmiot na chodniku. Potrzebował chwili, żeby odetchnąć po biegu i zrezygnowany uniósł twarz ku niebu. Idealnie by poczuć na niej niewielkie krople deszczu, najpierw tylko jedna, ale już po chwili poczuł ich coraz więcej. Spadały na jego skórę i obijały się o nią, wyrażając w ten sposób ogromny żal nad biednym chłopakiem, który spóźnił się na swój autobus. Szkoda tylko, że ani trochę mu to teraz nie pomagało.
- Szluga? - usłyszał cichutki głos tuż obok siebie. Ani trochę się tego nie spodziewając, wzdrygnął się delikatnie i szybko przeniósł wzrok na źródło głosu. - Szluga? - odezwał się ponownie, chyba jeszcze ciszej niż wcześniej.
- Słucham? - zapytał, chyba nie rozumiejąc. Ale czego miał nie rozumieć? Stał przed nim niski chłopak, który wydawał się tonąć w swoim wielkim białym swetrze a przez deszcz, który padał na nich coraz mocniej, jego jasne włoski zasłaniały mu czoło i opadały ciężko na oczy. Stał przed nim i w niewielkiej rączce trzymał otworzoną paczkę papierosów, pełną paczkę. - Och, nie...nie, nie palę. - odpowiedział w końcu Namjoon, widząc jak tamten wyczekuje odpowiedzi. Nieco zbity z tropu, poprawił plecak na ramionach i odchrząknął cicho, gdy chłopak jedynie pokiwał głową i schował papierosy do kieszeni. Wyglądał...cóż, nie bardzo pasował do tej chwili i miejsca, jakby wyrwany z jakiejś gazety albo serialu. Wyglądał jak porcelanowa lalka. Dosłownie. jak lalka z najpiękniejszej porcelany jaką Namjoon miał okazję widzieć. Był drobny i taki jasny, lepsze określenie nie przychodziło mu teraz do głowy. Jego białe ubranie, prawie białe włosy i blada cera grały ze sobą idealnie i gdyby nie wyraz jego twarzy, pewnie uznałby go za anioła. Dawno nie widział u nikogo takiego smutku. I nie chodziło tutaj o łzy, bo żadnych nie widział. Był to smutek, który po prostu widziało się w głębokich oczach i całej osobie. Jakby był nim przesiąknięty, wypełniony i całkowicie pochłonięty. Najsmutniejszy chłopiec na świecie.
- Uciekł ci autobus. - znów usłyszał ten sam głos, tak samo cichy i delikatny. Gdyby nie widział jak chłopak otwiera usta, rzekłby, że był to jedynie szmer albo szum deszczu.
STAI LEGGENDO
MINJOON. BYŁEŚ MOIM POWODEM.
Teen FictionKim Namjoon - dobry chłopak. Najlepszy uczeń, najlepszy syn, najlepszy przyjaciel. To ten co zawsze uśmiechał się na przywitanie. Ten co przepuszczał dziewczyny w drzwiach i oddawał książki do biblioteki na czas, pomagał w schronisku i dorabiał w wa...
