***

49 3 4
                                        


''Nasze młode, wyjątkowe dusze którym nigdy nie było pisane szczęśliwe zakończenie.''

Jest coś co chciałem ci powiedzieć trzy lata temu, ale nie miałem do tego odwagi i tak naprawdę dalej jej nie mam. Nie ma to jednak już znaczenia i w końcu myślę, że się z tym pogodziłem. Czas sprawił jakby wszystkie moje uczucia zamieniły się w pył po dmuchawcach, a wiatr poniósł je daleko w świat. Już o tobie nie myślę jak kiedyś i dzięki temu w końcu nie zatruwa to mnie samego. Wiesz co? Myślę, że to dlatego, że się zmieniłem i dorosłem. Ty też już zdążyłeś to zrobić. Byłem naprawdę w szoku kiedy cię zobaczyłem po tak długim czasie. Jednocześnie coś mnie ukuło głęboko w sercu i uświadomiło mi coś co naprawdę boli.

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Tak, dalej jest to w mojej pamięci, oraz to jak wyglądałeś kiedy zagubiony siedziałeś na ławce w szkole. Byłeś w tedy nowym uczniem i to był twój pierwszy dzień w tej placówce. Nie spodziewałem się ciebie kompletnie, ale zaciekawiony patrzyłem w twoją stronę kiedy jakaś nauczycielka mówiła mi bym się tobą zaopiekował. Nie dane mi było jednak to zrobić, bo już do ciebie ktoś podszedł. Tak naprawdę to nie tylko ty czułeś się zagubiony wśród nowych twarzach. Ja mimo, że znałem tych ludzi trochę dłużej dalej starałem się czymś im zaimponować. Tak bardzo chciałem by mnie polubili i żebym był ich częścią. Dlatego na początku nie zwracałem na ciebie tak dużej uwagi.

W tedy jeszcze nie miałem pojęcia, że się zaprzyjaźnimy.

Traktowałem cię tak jakby cię nie było, bo byłem zajęty by być zaakceptowany przez swoich rówieśników. Teraz wiem, że to było głupie, bo tak naprawdę oni nie byli tego warci. Jednak byłem parę lat temu tylko małym Jungkookiem, który pragnie być podziwiany. Zagadałeś do mnie potem na schodach. Już nie pamiętam nawet co dokładnie mówiłeś, ale nie byłem zainteresowany rozmową z tobą. Szybko więc ci odpowiedziałem i gdyby nigdy nic poszedłem usiąść koło ludzi, których nawet nie obchodziłem. Traktowałem to jako pewnego rodzaju wyzwanie. W gimnazjum byłem nikim dlatego tak bardzo pragnąłem byś w końcu kimś.

Dlaczego nikt mi wtedy nie powiedział, że wystarczy być Jungkookiem?

Widziałem, że usiadłeś sam na ławce która była trochę dalej. W tedy po raz pierwszy na ciebie faktycznie spojrzałem. Moje głupie ambicje ucichły i do ciebie podszedłem odpowiadając dokładniej na twoje wcześniejsze pytanie.

Od tam tego momentu myślę, że nasza relacja się zaczęła.

Zawsze kiedy ci o tym opowiadałem uroczo się uśmiechałeś i zdumiony odpowiadałeś ''Wow, naprawdę to wszystko pamiętasz?''. Pamiętałem to i nawet więcej i zawsze uważam te wspomnienia za moje najlepsze jak i najgorsze jakie miałem.

Muszę przyznać, że byłeś naprawdę specyficzną osobą Taehyung, ale dzięki temu bardzo interesującą. Zawsze cię naprawdę podziwiałem, bo byłeś we wszystkim tak bardzo perfekcyjny, a ja uważałem siebie za najbardziej beznadziejną osobę na świecie. Potrafiłeś wyszukiwać tyle wspólnych ze mną tematów i nigdy się przy tobie nie nudziłem. Nawet jeśli byłem naprawdę nieśmiały potrafiłeś sprawić, że mogłem z tobą rozmawiać dosłownie o wszystkim. Naprawdę nie wiem czy kiedykolwiek ktoś inny poznał moją inną stronę oprócz ciebie. Pamiętam te wszystkie wspólne chwilę kiedy śmialiśmy się do łez z naprawdę głupich rzeczy, ale tylko dla nas wyjątkowych. Siadaliśmy wspólnie na stołówce i jedliśmy te okropne herbatniki. Naprawdę ich nie lubiłem, ale były najtańszą opcją do jedzenia jaką oferował nam nasz szkolny sklepik. Był też okres czasu kiedy ty nawet przygotowywałeś specjalnie dla mnie kanapki do szkoły. Teraz mi trochę głupio, że w tedy mimo, że bardzo za nie dziękowałem to byłem dość wybredny i kręciłem nosem na zbyt duża ilość szynki na niej. Ty zawsze nie mogłeś mi uwierzyć, że na kanapki nie daje się więcej plasterków niż jedną.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 03, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

My DeerWhere stories live. Discover now