Niall zadrżał. Lodowaty wiatr dmuchał z całych sił, rzucając na prawo i lewo zeschłymi liśćmi. Mimo, że był to dopiero początek jesieni, temperatura zdążyła już spaść o dobre dwadzieścia stopni i najwyraźniej nie miała w planach przestawać, zmuszając zmarzniętych ludzi do wyciągnięcia z szaf puchowych ubrań i ciepłych szalików. Dla miejscowej ludności było to jak cios w policzek, bo do tej pory była ona przyzwyczajona do trzydziestostopniowych upałów i całodniowego wylegiwania się na plaży. Kolejny podmuch zimnego powietrza uderzył w niego że zdwojoną siłą, przez co chłopak mimowolnie zadrżał. Otulił się szczelniej swoją kurtką i naciągnął na głowę wełnianą czapkę z pomponem, osłaniając przy tym czerwone od mrozu uszy.
Na przystanku autobusowym nie było tłumów, ze spokojem można było powiedzieć, że miejsce to ziało pustkami. Tego dnia razem z Niallem czekały tu tylko trzy osoby. Drobna staruszka o rzadkich, siwych włosach kuliła się na metalowej ławeczce, w ręku kurczowo ściskając sklepową reklamówkę, wyładowaną po brzegi najróżniejszymi artykułami spożywczymi. Po przeciwnej stronie, opierając się o cienką ścianę, stała młoda dziewczyna. Blond włosy związała w wysoką kitkę, szaroniebieskie oczy śledziły jakiś tekst wyświetlany na ekranie trzymanego przez nią telefonu, a szczupłe palce stukały w klawiaturę w tempie karabinu maszynowego. Niall parę razy próbował nawiązać z nią kontakt wzrokowy, ale blondynka straciła łączność z rzeczywistością, pozwalając, aby wirtualny świat w pełni ją pochłonął, więc szesnastolatek po chwili sobie odpuścił. Oprócz nich, niedaleko farbowanego blondyna, stał o parę lat starszy od niego chłopak. Jasnozielone oczy przesuwały się w pogoni za przejeżdżającymi w pobliżu samochodami, a ciemne loki spływały mu gęstymi falami na ramiona. Na pierwszy rzut oka nie było w nim niczego ciekawego: ubrany cały na czarno, z lekkim uśmiechem błąkającym się na ustach oraz czujne spojrzenie. Jednak jakiś cichy głosik w głowie Horana nie dawał mu spokoju, ciągle powtarzając, że skądś kojarzy tą burzę brązowych włosów. Nie potrafił jednak powiedzieć, skąd.
Jednak im dłużej mu się przyglądał (oczywiście, bardzo dyskretnie, posyłając w jego stronę przelotne spojrzenia spod zmierzwionej przez wiatr, blond grzywki, która swoją drogą już dawno powinna spotkać się z fryzjerskimi nożycami) tym bardziej nabierał przekonania, że z chłopakiem nie wszystko jest w całkowitym porządku. Cały czas się garbił, przez co wydawał się być o parę centymetrów niższy, a na dodatek ciągle nerwowo poprawiał włosy, tak, żeby jak najbardziej przysłaniały jego twarz. Od czasu do czasu tupał też z zapałem nogą, jakby niecierpliwie czekał na spóźniającą się taksówkę. Ten odruch wydawał się być jednak nieprzemyślany, jakby brunet robił to całkowice odruchowo.
Wszystko to ogromnie niebieskookiego ciekawiło i aż go świerzbiło, żeby do niego zagadać, ale wrodzona nieśmiałość zatrzymała go w miejscu, każąc udawać zainteresowanie samotnym gołębiem, który przycupnął spokojnie na linii wysokiego napięcia.
Po kolejnych minutach niezręcznej ciszy, która spowijała przystanek, coś białego osiadło na brudnoszarych piórach ptaka. Niall zadarł wysoko głowę, otwierając szeroko oczy, a jego usta bezwiednie rozchyliły się w akcie zdziwienia. Kiedy całą swoją uwagę skupiał na skrzydlatym pożeraczu chleba, niebo zasnuły ciężkie, szarobure chmury, z których zaczęły sypać się kryształowe drobinki wielkości niewielkich ziaren groszku. Leniwie lawirowały, dając zapierający dech w piersiach pokaz powietrznych akrobacji, po czym osiadały na ziemi, spowijając ją cienką, skrzącą się powłoką.
Chłopak pokręcił z niedowierzaniem głową. Kto by się spodziewał, że na początku września zacznie padać śnieg!
— Świat staje na głowie, nie?
Niall drgnął zaskoczony. Przez chwilę wydawało mu się, że zdanie to zaistniało tylko w jego głowie, a on zaczyna już poważnie świrować, przez co zaczyna słyszeć głosy. Na wszelki wypadek rozejrzał się naokoło, sprawdzając, czy aby na pewno nikt nic do niego nie mówił, ale najwyraźniej z jego głową wszystko było w porządku, bo napotkał pytające spojrzenie zielonych jak trawa oczu.
YOU ARE READING
Dove Love // Narry (ZAWIESZONE)
FanfictionTak, Niall Horan był aspołecznym tchórzem i wcale, ale to wcale mu się to nie podobało. Czyli Short story, w której sławny piosenkarz, znany też jako Harry Styles, ucieka spod oka ochroniarza, a w trakcie chowania się przed nim, spotyka Nialla.
