Zamknąłem drzwi na klucz, następnie rozejrzałem się po pokoju spanikowany. Co ja mam teraz zrobić? Skończę jako szczotka w kiblu jeśli mnie tam zabierze siłą...
- GASTER! - usłyszałem jej skrzekliwy krzyk na korytarzu. Dobra, pora zaryzykować. Może nie będzie mnie tu szukać... Może...
Rozległo się pukanie do drzwi. O Boże, jednak będzie!
- Gaster, wychodź stamtąd w tej chwili!
Mam 10 minut na ukrycie się za nim otworzy drzwi swoim kluczem, świetnie. I co ja mam zrobić? Jak wyjdę przez okno to się zabije, i nie ma gdzie się tu schować... Usłyszałem brzęczenie jej kluczy. Właściwie... Śmierć nie jest taką złą opcją...
(Na początku rozdziały będą krótkie, potem się rozkręcą :3)
