Zwykły lot samolotem do jednej z największych metropolii Korei Południowej, Seulu. Czy może być coś w tym niezwykłego ? Oczywiście, zwłaszcza jak leci się tam niebyle błahostki. Panna Laura, młoda, śliczna dziewczyna z Polski, leciała właśnie tam, aby spełnić jedno ze swoich największych marzeń. Zobaczyć koncert swojego ukochanego zespołu, BTS no i oczywiście by ujrzeć swojego biasa, Jungkook'a. Udało jej się załatwić jedno z najlepszych miejsc na samym koncercie, ale i również hotel miała nie najgorszy. Można by powiedzieć; ''opływała w luksusy''. Dobra już koniec, przenieśmy się do głównej bohaterki:
W tym momencie Laurę roznosiły emocję, nie mogła się doczekać tej chwili, która miała się zacząć już za dwa dni. Coś magicznego. Mimo narastającym coraz bardziej odczucia lot minął jej w szybkim tempie. Gdy już znalazła się na Seulskim lotnisku , zamówiony szofer zawiózł ją do wyznaczonego miejsca. Oczywiście w hotelu trzeba się zajerestrować, więc Laura szybko przystąpiła do tej czynności. Jednak coś ją przerwało, bardziej ktoś. Nagle przez główne drzwi weszła porządna garstka ludzi, a za nimi siedmiu mężczyzn w maskach oraz jakaś dziewczyna również w masce. W mgnieniu oka za szklanymi drzwiami widać było miliony fleshy. Laura lekko się zaniepokoiła. Zwłaszcza jak ta '' garstka ludzi '' marszowo przeszła w jej stronę odpychając ją niedbale. Dziewczyna przez to ''niedbalstwo'' straciła równowagę i potykając się o swoje bagaże runęła na ziemię. Spora część osób zwróciła na nią uwagę , przez co lekko się zawstydziła. Chciała wstać sama, lecz nagle poczuła dotyk przy ramieniu, który pomógł jej powstać. To była ta dziewczyna, zdjęła maskę i czule się do niej uśmiechnęła. Jej śliczne jasnoróżowe włosy opływały jej smukłą twarz. Gdy Laura była już na równych nogach, pomogła jej nawet podnieść walizkę. Po krótkiej chwili zastanowienia, odezwała się :
- Bardzo Cię za nich przepraszam. Potrafią być czasem bardzo nieczuli.
- Nie, spokojnie.~ odezwała się Laura. - Wszystko ze mną w porządku.
- Całe szczęście, a tak ogóle to mam na imię Amelia, a ty ?
- Jestem Laura, miło mi. ~ wyciągnęła rękę na powitanie.
- Hahh mi również miło.~ uścisnęła ją.
- Wiesz naprawdę... - nie dokończyła, ponieważ podszedł do niej jeden z siedmiu zamaskowanych mężczyzn i objął ją czule, szepcząc coś na ucho.
Amelia jakby spochmurniała, lecz szybko wzrokiem wróciła do Laury. Obejrzała ją od góry do dołu i teraz ona szeptała coś na ucho mężczyzny. Ten kiwnął głową i poszedł w stronę reszty. Amelia znowu zwróciła swój wzrok na dziewczynę.
- Sluchaj Laura w ramach zadość uczynienia spędź ze mną i z resztą wieczór. Będzie nam strasznie miło.
- Amelio to nie jest dobry pomysł, zresztą ja nie chcę się narzucać. Dodatkowo nie znam całej tej reszty mężczyzn.
- Naprawdę, masz koszulkę z logiem BTS, a ich nie znasz ? Ciekawe. ~ zaśmiała się uroczo.
- Czekaj co powiedziałaś. ~ kapnęła się po chwili Laura.
Amelia zaczęła odchodzić, ale zza pleców jeszcze powiedziała :
- Pokój nr.16 około 20 wieczorem. Aaaa i proszę mów do mnie Ami. ~ wykrzyknęła wchodząc po schodach na pół piętro z resztą. - Do zobaczenia. ~ odkrzyknęła.
Laura stała w bezruchu, nie mogła uwierzyć co się właśnie wydarzyło. Pewnie by dłużej została w tym stanie, ale przerwał jej głos recepcjonistki :
YOU ARE READING
~???~
Fanfiction~ Lauro, zobacz sama, co się tam wydarzy. Zapraszam na przygodę. Twoją przygodę.
