🏘 W Lake Falls nic nigdy się nie działo, a jak działo to się o tym nie mówiło. Miasteczko z którego pochodzę ja, Haydi- siedemnastolatka mająca przed sobą całe życie.
🍷
Co się stanie jeżeli Haydi zagłębi się w znajomość z kolegą jej kuzyna u któr...
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Witam kochani! Oto moja nowa książka związana z Shawnem, myślę że się spodoba. #KissesFromPoland!
#thebloodff hashtag na Twitterze do tego ff!
Mam na imię Haydi mam siedemnaście lat i mieszkam z kuzynem ciociom i wujkiem w Lake Hills*. Dwa lata temu moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Dalej nie mogę się z tym pogodzić ale i tak już jest lepiej. Sprawca wydarzenia uciekł i sprawy dalej nie rozwiązano. Wypadek został uznany za przypadek ale ja myślę, że jednak coś jest na rzeczy. Chodzę do liceum w Standwood* razem z moim kuzynem Alexem. Jestem dość przeciętną brunetką z długimi i brązowymi jak gorzka czekolada włosami, metrem sześćdziesiąt i zielonymi oczami razem z okularami. Alex ma dziewiętnaście lat i chociaż jest pomiędzy nami dwa lata różnicy, ja tego nie odczuwam.
- Haydi, złaź na dół bo zaraz jadę!- krzyknął jak myślę, z kuchni Alex.
Przewróciłam oczami i z wielką niechęcią zeszłam z łóżka. Ubrałam białą obcisłą koszulę i włożyłam ją do czarnej spódnicy, nałożyłam ciałowe rajtki i poszłam szybko do łazienki aby się odświeżyć i pomalować.
Dziś jest koniec roku szkolnego i idziemy odebrać świadectwa. W wakacje pewnie będę siedzieć w domu i spotykać się z Scarlett- moją bląd przyjaciółką.
Szybko nałożyłam tusz na moje krótkie rzęsy,wypudrowałam się, narysowałam kreski i nałożyłam błyszczyk oraz wyprostowałam moje dość falujące się włosy.
Skończyłam.
Szybko wzięłam torebkę z telefonem i zbiegłam na dół. Widziałam tam czekającego na mnie Alexa z telefonem w ręce.
-Już możemy jechać, chodź.-pociągnęłam go za rękaw koszuli.
-Dziś jedziemy z Shawnem.- powiedział i poszedł ubrać buty.
No nie tylko nie z nim.
Shawn- jedno imię, które opisuje chłopaka, który zawrócił nie jednej dziewczynie w głowie.
Niestety mi też.
Gdy tylko był w moim pobliżu od razu zaczynałam się denerwować ale nie pokazywałam tego. Był miły dla mnie ale pewnie tylko z powodu Alexa. Lubi rzucać sprośne teksty ale już do tego przywykłam. Umięśniony, wysoki, przystojny i grający w koszykówkę.
W tamte wakacje coś zaiskrzyło pomiędzy nami ale było to przelotne zauroczenie które jak przyszedł rok szkolny, prysło w niepamięć. On też ma dziewiętnaście lat jak Alex i są najlepszymi przyjaciółmi, przez co jest u nas bardzo często w domu.
Jak dla mnie, aż za często.
Na Ziemie sprowadziło mnie trąbnięcie auta koło domu. Ubrałam czarne szpilki i pożegnałam się z ciocią w kuchni całusem w policzek. Wyszłam i zauważyłam bruneta rozmawiającego z moim kuzynem.
Jak zawsze, wyglądał zniewalająco dobrze.
Jak tylko przekroczyłam próg, od razu zlustrował mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
-Cześć- uśmiechnęłam się.
Nie chciałam pokazywać, że jestem zawstydzona jego obecnością.
-Witam piękna- zaśmiał się, podszedł i przytulił mnie.
-Dobra chodźcie bo się spóźnimy!- krzyknął oddalający się Alex.
Oboje się zaśmialiśmy i poszliśmy do samochodu Shawna.
***
-Tam w lewo masz miejsce-powiedział Alex.
-Gdybyś nie zauważył to autem się tam nie zmieszczę, geniuszu-odpowiedział Shawn ze skupieniem na szukaniu wolnego miejsca.
Objechaliśmy cały parking jakieś trzy razy i dalej nic.
- Dobra w dupie mam te miejsce parkingowe,wysadź mnie, motyko-powiedział zirytowany Alex.
Shawn zatrzymał samochód a Alex wysiadł trzaskając drzwiami, wiedząc doskonale o tym, że Shawn tego nienawidzi.
Nie,że ja coś o nim wiem, tylko tak pomyślałam.
Mhm wmawiaj sobie dalej Haydi.
Nie wiedziałam, czy mam też wysiąść, więc tylko siedziałam na tylnym siedzeniu i rozglądałam się po parkingu.
-Cholera, chyba nie znajdziemy tu miejsca. Musimy zaparkować gdzieś przed szkołą na chodniku- powiedział Mendes patrząc się na mnie w lusterku.
Ja tylko kiwnęłam głową i szybko ją odwróciłam w stronę okna.
Wyjechaliśmy z parkingu i stanęliśmy przed szkołą. Na telefonie sprawdziłam godzinę i pokazało mi 9:50, co oznaczało, że zaraz się spóźnimy. Pociągnęłam Shawna za rękę i o mało co jej nie puściłam. Była strasznie zimna.
-Jezu, zimno ci? Na dworze jest jakieś 30 stopni-powiedziałam patrząc mu w oczy.
Chwile tak siedzieliśmy w aucie patrząc się na siebie, aż on nie zabrał swojej ręki i nie zamrugał kilka razy. Od razu oprzytomniałam.
-C-chodźmy już- powiedział chłodno i wyszedł z auta.
Szybko wygramoliłam się z auta i też wyszłam. Shawn zamknął auto i zaczął się kierować do szkoły nawet na mnie nie patrząc.
Auć.
Pospiesznie weszliśmy do sali wypełnionej ludźmi i nauczycielami. Ceremonia prawie się rozpoczynała, więc wszystkie pary oczu skierowały się na mnie i Shawna.
Zawstydzona szybko przeszłam przez całą salę i odnalazłam wzrokiem moją klasę i Scarlett.
- Co ty robiłaś sama z Shawnem?-zaczęła cicho piszczeć a ja zawstydzona poszłam na sam tył naszej klasy z ręką na czole i zażenowaniem.
- Potem ci opowiem.
**- Wymyślone przeze mnie miasta
Tak więc witam jeszcze raz i myślę że się spodoba.