We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Shiro

670 43 7
                                        

- Czy możesz mi wyjaśnić, co to jest?!

O nie. Wiedziałem, że miałem coś jeszcze zrobić przed przyjściem Adama do domu. Mój narzeczony trzyma w rękach moje zgłoszenie na wyjazd w sprawie kolejnego morderstwa. Jak mogłem zapomnieć o tych głupich papierach? Teraz na pewno nie będę mógł pojechać na tę misję.

Wstaję z kanapy i zbliżam się ostrożnie do mężczyzny.

- Adam, skarbie, pozwól mi wytłumaczyć. Chciałem ci powiedzieć, ale-

- Ale co?! - krzyczy na mnie, a ja mimowolnie kurczę się w sobie. Nie tak to miało wyglądać.

- Kochanie, proszę, uspokój się. To dla mnie wielka szansa. Myślałem, że-

- Co „myślałeś"?! Że to dobry pomysł, aby wyjechać z domu na dwa miesiące w poszukiwaniu jakiś wskazówek do rozwiązania głupiego śledztwa?! Kolejny raz! Spójrz na swoje ramię. Mogłeś je stracić w jakimś durnym pościgu. Ciesz się, że została tylko blizna. Tym razem możesz umrzeć... - w jego oczach pojawia się niepewność wymieszana z pewnego rodzaju szokiem. - A może chcesz po prosu uciec? Ode mnie...? - słyszę drżenie w jego głosie. To do niego nie pasuje. Szatyn zawsze jest spokojny i opanowany.

Stoję w miejscu i nie wiem, co odpowiedzieć na te słowa. Gapię się na Adama w ciszy, a ten coraz szybciej kręci głową, czekając na odpowiedź.

- Powiedz mi. Czy to ma związek z nami? Masz już dość bycia ze mną? Odpowiedz!

- Chciałem tylko pomóc ludziom! Oni giną, Adam. Z każdą minutą ktoś może stracić życie. Ale co ty możesz o tym wiedzieć? Cały dzień siedzisz z książkami, popijając herbatkę w swojej "bezpiecznej" księgarni.

W ciemno brązowych oczach widzę, że przekroczyłem granicę. Zaciśnięte w pięści dłonie wskazują na to, że nie ma już odwrotu. A opuszczona głowa... Gorzej być nie mogło.

- Czy ja się jeszcze dla ciebie liczę, Takashi? - po cichym tonie jego głosu wnioskuję, że mój ukochany jest bliski płaczu. Przez to moje oczy również wilgotnieją. Powoli podchodzę do roztrzęsionej postaci i wyciągam dłoń w jej kierunku.

- Adam, oczywiście, że-

W pokoju rozchodzi się nikły dźwięk plaśnięcia, a do mnie, jak przez mgłę, dociera tępy ból z wyciągniętej ręki. Patrzę na nią oniemiały, a po chwili kieruję swój wzrok na najbardziej żałosny widok w moim całym życiu. Łzy mojego wybranka.

- Czy my się jeszcze dla ciebie liczymy...?

Moje serce równie dobrze mogłoby być delikatnym papirusem. Czuję się, jakby ktoś wziął go w ręce i zaczął gnieść tak, aby nie został ani jeden prosty kawałek.

- Adam...

- Proszę, odpowiedz mi na jedno proste pytanie. Czy zrezygnowałbyś dla mnie ze swojej pracy?

Patrzymy sobie w oczy. Przez panującą w mieszkaniu ciszę można usłyszeć dźwięki, dochodzące zza zamkniętego okna. Jest prawie dziesiąta wieczorem, a jakieś dzieciaki wciąż drą się w niebo głosy i puszczają głośno muzykę. Mam ochotę je przegonić, dać upomnienie, cokolwiek, żeby stąd poszły, ale to tylko potwierdza to, o co pytał się mnie mój najdroższy. W chwili gdy to sobie uświadamiam, szerzej otwieram oczy i pewnie odbija się w nich moja odpowiedź, ponieważ Adam wzdycha tylko i odwraca się w kierunku drzwi.

Podchodzę do niego, ponawiając próbę złapania miłości mojego życia za nadgarstek, ale on zwinnie unika mojego dotyku i patrzy na mnie z potępieniem w oczach.

A od papirusu odpada pierwszy oderwany kawałek.

- To nie ma sensu. Wiesz o tym. Ja siedzę między książkami. Ty jeździsz w różne, często niebezpieczne, miejsca. Ja chcę prowadzić spokojne życie. Ty ciągle poszukujesz przygód. Ale kiedyś w końcu podwinie ci się noga, a ja nie mam zamiaru się wtedy tobą opiekować.

Niegrzeczny Uczeń DODATEK [Klance]Stories to obsess over. Discover now