Rozdział 1 - Pogawędka

103 3 1
                                        

Dźwięk wysokich obcasów odbijał się echem po całym korytarzu. Każde stąpnięcie było niczym odgłos z najgorszego koszmaru. Wszędzie panowała głęboka cisza, jakby wiadomo było że zaraz nastąpi wybuch pocisku atomowego. Taka cisza przed burzą. Wszyscy wiedzieli, że właścicielka szpilek nie dawała sobie w kaszę dmuchać, a w tej chwili wprost ociekała wkurwem.

Instruktorzy i uczestnicy wręcz omijali ją szerokim łukiem, uskakiwali jej z drogi najciszej jak tylko mogli, byle by bardziej jej nie rozjuszyć. Powoli kierowali się do wyjścia z budynku robiąc mini ewakuację. Bo byli pewni że zaraz nastąpi Armagedon przez wielkie A.
Żywa bomba jądrowa parła naprzód, zdolna zabić każdego, kto stanął na jej drodze. Zatrzymała się przed drzwiami na końcu korytarza.

Nagle dał się słyszeć taki huk, że wszystkim włosy stanęły dęba, bowiem kobieta WYWARZYŁA drzwi mocnym kopniakiem. Z nogą na wysokości głowy patrzyła z wściekłością na osobę siedzącą za biurkiem, która chyba nie pogodziła się jeszcze ze swoją przedwczesną śmiercią. Asystent miał minę, jakby piekło rozwarło mu się pod nogami, a z czeluści wyszedł diabeł, który teraz zmierzał w jego kierunku, obnarzając zęby, z ostrymi jak brzytwa pazurami i równie ostrym obcasem.

Po opuszczeniu nogi, bomba przeszła przez wielki gabinet. Każdemu jej krokowi towarzyszył złowieszczy stuk obcasa, a w jej oczach kryła się rządza mordu, ale nie takiego zwykłego, który czuje co druga osoba po wprowadzeniu z równowagi. W jej oczach był wyraźny wkurw, chęć rozpierdolenia celu na wszystkie możliwe sposoby, od utopienia i zadźgania po włożenie mu głowy do włączonej frytkownicy. A następnie pożarcia żywcem. Później z całą swoją siłą uderzyła ręką w stół, przy okazji łamiąc deskę. Przybory biurowe posypały się na podłogę. Zaczęło się.

- Co ty sobie do KURWY NĘDZY WYOBRAŻASZ?! MAM CIĘ DOŚĆ!

W tym samym momencie chwyciła go obiema rękami za przedramię. Zanim cokolwiek zdołał z siebie wykrztusić, już leżał na podłodze, z boleśnie obitym tyłem. Spojrzał w górę na swojego oprawcę, który w tej chwili nie znał ani współczucia, ani litości. Mężczyzna dobrze wiedział, w czym zawinił i był pewien, że nie wyjdzie stąd w jednym kawałku. W sumie, to rzecz którą zrobił, zrobił trochę specjalnie. A teraz proszę, było się mądrzejszym od gówniarza, a teraz ten wspomniany gówniarz, a właściwie gówniara zaraz ukruci jego żywot.

Drapieżnik pochylił się nad swoją ofiarą. Asystent czuł strach, jakiego nigdy w życiu nie odczuwał, sparaliżowało go, ten błysk w jej oczach paraliżował go jak spojrzenie bazyliszka czy innej poczwary. Już szykował się na ból spowodowany przegryzieniem tętnicy, ale wtedy usłyszał głos, głos demona, wydobywający się jakby z najciemniejszego zakątka piekła.

- Wypierdalaj.

Dzięki Bogu! Mężczyzna wyleciał z gabinetu z prędkością światła i zniknął za rogiem. No powiedzcie sami, czy ona pozwoliła mu kiedyś wchodzić do swojego królestwa i jeszcze ładować się za swoje biurko? Nie. Ale nie tylko to ją cholernie wkurwiło. Szefowa odetchnęła z ulgą i przyłożyła rękę do czoła. No naprawdę, jacy to ludzie chodzą po tym świecie! Ona przecież była bardzo spokojna. Była oazą spokoju, ale do czasu. Nie wie czy nie pobiła czasem swojego rekordu w celu osiągnięcia idealnego zen, jak radziła jej matka, w każdym razie blisko było.

A z jej podwładnym to już była trudna sprawa. Zaczęło się niewinnie, kiedy sekretarz zaczął olewać jej polecenia, ale po tym co zrobił, zdecydowała że należy mu się urlop. Dożywotni.

Była bardzo zadowolona z siebie, ale nie była pewna czy jej przełożonego ucieszy zwolnienie już ósmego asystenta. No nic, po prostu zacznie całą pracę od początku. Sama w spokoju. Ona przynajmniej siebie słucha. Walnęła szczątki biurka w kąt i usadowiła się na krześle przy stoliku do kawy. Kiedy wyciągnęła kartkę i długopis i zabierała się za stworzenie nowej listy ktoś zastukał we framugę. Zamknęła oczy i podniosła głowę. Jeśli ten dupek wrócił to wsadzi mu tę swoją szpilkę głęboko w...
A nie, nie nie nie nie, fałszywy alarm, spokój, zen, to tylko szef.
Nawet nie słyszała jak nadchodził. Ale wiedziała w jakiej sprawie przyszedł.

Hai finito le parti pubblicate.

⏰ Ultimo aggiornamento: Sep 18, 2019 ⏰

Aggiungi questa storia alla tua Biblioteca per ricevere una notifica quando verrà pubblicata la prossima parte!

Spadaj z Mojego Tronu (Haikyuu!!) La tua prossima ossessione. Scoprilo ora