Suga_Forever__ jednak to robię.
Jęki rozchodziły się po całym domu, gdy nagle TaeHyung wparował do pokoju swojego brata.
- kurwa, przestań się pieprzyć i powiedz mi gdzie masz kluczyki. - powiedział nie wzruszony tym, że jego brat właśnie posuwa jakąś dziewczynę. Już do tego przywykł.
- Nie wiem no, chyba na lodówce - powiedział nie przerywając czynności.
Kim już dawno zastanawiał się czy może sie nie wyprowadzić, ale prawda była taka, że nie chciał mieszkać sam.
~.~.~.~.~
Jak zwykle wracałaś właśnie do domu po dniu pełnym pracy. Marzyłaś żeby zwyczajnie pójść do mieszkania i aktywnie spędzić resztę tego dnia, a dokładniej wieczór. Oczywiście mówiąc aktywnie, chodziło ci o siedzenie przed telewizorem.
Co prawda była dopiero siedemnasta, ale z racji że był listopad, już było ciemno.
Normalnie jak człowiek chciałaś przejść przez pasy i gdy miałaś już wchodzić na ulice przed tobą zatrzymał się samochód. Coś wciągnęło cię do środka pojazdu, a kierowca ruszył z miejsca.
- Co do cholery?! Wypuść mnie! - zaczęłaś drzeć się spanikowana.
- spokojnie, przecież nic ci nie zrobię - twój "oprawca" przewrócił oczami.
- Co?! Ty chyba sobie ze mnie żartujesz! - znowu się wydarłaś.
Byłaś wkurzona, przerażona, zdenerwowana, zestresowana i wszystko inne tego typu. Nie wiedziałaś czy krzyczeć czy płakać.
- proszę nie krzycz, bo głowa mnie boli. - powiedział tylko. Nie no super, to dla niego jakby całkiem normalna sytuacja...
- E... Koleś, ty rejestrujesz co się dzieje? Właśnie mnie kurczak warszawa porwałeś, i każesz być spokojną?! Odwaliło Ci?!!
- Kurczak warszawa ? - zdziwił się na to określenie
- No przecież nie będę przeklinać... - powiedziałaś z wyrzutem. A co Ty jesteś, że masz niby zacząć klnąć.
- Dobra... a powiesz chociaż jak masz na imię? - olewał twoje zbulwersowanie
- a powiesz chociaż czemu mnie porwałeś? - przedrzeźniłaś go ubierając ostatnie słowo w cudzysłów.
- E... nie?
- (tw. imię). - popatrzyłaś na niego ponownie. Miałaś już dość i zaczęłaś myśleć że to jakiś chory sen.
- TaeHyung - uśmiechną się do ciebie.
- nie pytałam jak się nazywasz. - zaczęłaś mu dogryzać
- musisz być taka wredna? - odpyskował ci
- człowieku ty jesteś normalny?! Porywasz ludzi i jeszcze masz do nich pretensje, że nie są mili!!?!! - znowu zaczęłaś się drzeć.
Powoli zaczynało boleć cie gardło...
- Dobra. Może to co robię wydaje się dość dziwne, ale serio możemy po dobroci. Zaczniemy od nowa? - błysnęła mu nadzieja w oku.
- No niech będzie. Tylko mnie nie uprowadzaj. Ej zaraz... Dlaczego my jedziemy do lasu!?! - wspominałam coś o gardle? Teraz to Cię zaczęło boleć.
- uspokuj się. Nic ci nie będzie. - powiedział zirytowany
- A skąd mam wiedzieć, że nie jesteś jakimś pedofilem?! - powiedziałaś już trochę ciszej przez ból.
